Przejdź do głównej zawartości

Zarzućcie sieci na połów!

Czwartek

 Dzisiejsze czytania: Kol 1,9-14; Ps 98,2-6; Mt 4,19; Łk 5,1-11

(Łk 5,1-11)
Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.


Jezus powołuje pierwszych uczniów...w niesamowitych okolicznościach...
Zaskakuje mnie fakt, że Jezus zawsze powołuje w niesamowitych okolicznościach.
Powołanie nie jest nudne...zawsze jest w nim jakaś dynamika. Ale w tym dzisiejszym fragmencie jest jeszcze kilka ważnych kwestii, na które chciałbym zwrócić uwagę.

Jezus przychodzi nad jezioro Genezaret.
Tłum idzie za Nim aby Go słuchać.
Nad jeziorem pracują rybacy - płuczą sieci.
Jezus wchodzi do łodzi aby nauczać...

Do tego momentu wszystko jest takie...spokojne...
Każdy "robi swoje".
Rybacy pracują...
Jezus wędruje przez wioski i miasteczka nauczając...
A tłumy...idą za Nim...

w pewnym momencie Jezus zwraca się do Szymona..."Wypłyń na głębię"
"Zarzuć sieć na połów"... w tym momencie zaczyna się złamanie schematu...
Bo...moment...do tego momentu każdy robił "swoje"...a tu...
ni stąd...ni zowąd...Jezus mówi rybakom...by zarzucali sieci?
W porządku...to słynny Rabbi...ale...z całym szacunkiem...co On może wiedzieć o łowieniu ryb?

Takie myśli musiały nurtować serca rybaków...Bo przecież każdy "w branży" wie, że ryby łowi się w nocy.
A nie w dzień...w dzień to można odpoczywać po połowie, płukać sieci...albo naprawiać je...
ale nie łowić ryby...Jak nie złowiłeś nic w nocy...no to masz pecha...być może nawet nie będzie czego do garnka włożyć...Szymon zatem dzieli się tymi wątpliwościami...Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. No właśnie...Całą noc ciężko pracowaliśmy...i co z tego mamy? Nic...kompletnie nic...
Doskonale znamy się na naszym fachu...ale na co nam się przydała wiedza i umiejętności...skoro nie widać efektów naszej ciężkiej pracy...

znasz to? doświadczyłeś czegoś podobnego?
Ja tak...wiele razy zmagałem się z podobnymi problemami.
Mam wiedzę, doświadczenie...ale w starciu z rzeczywistością...nie zawsze daję radę.
W takich sytuacjach potrzeba jednej rzeczy...no OK dwóch...
Po pierwsze: Zaufać Bogu...z przekonaniem, że Jego Plan...jest lepszy niż nasz...
Po drugie: Mieć odwagę wyjść poza schemat...porzucić swoje myślenie...a pójść za natchnieniami
Ducha Świętego...Szymon właśnie tak zrobił...bo przecież powiedział jeszcze jedno zdanie.
Zdanie, które stało się początkiem cudu...Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. 
Panie...całą noc nic nie złowiliśmy, ale na Twoje słowo zarzucę sieci...
Panie całe życie męczę się z moimi problemami (emocjonalnymi, zdrowotnymi, duchowymi)
ale na Twoje słowo podejmę ryzyko...złamię schemat...w modlitwie, w relacjach z innymi itp.

skoro tylko to uczynili...zagarnęli mnóstwo ryb...To stało się natychmiast...
czasem męczymy się by osiągnąć jakiś cel...by rozwijać się duchowo...
by w naszych relacjach zapanowała zgoda...i nie wychodzi...
ale kiedy oddamy sprawę Jezusowi...i pójdziemy za Bożymi Natchnieniami, efekty będą NATYCHMIASTOWE...to nie jest żaden marketing...Tak jest napisane w Biblii...
To jest obietnica...

Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. 
Tutaj mamy ważny moment...uświadomienie sobie własnej grzeszności...podziw...oddanie chwały Jezusowi. To ważne jest także w naszym życiu...Bo głównym problemem, który blokuje nam doświadczenie Bożej Miłości...i przyjęcie zbawienia, jest właśnie grzech...Dopóki nie wyznasz: jestem grzesznikiem i potrzebuję zbawienia...nie uświadomisz sobie tej prawdy, będziesz stać w miejscu...
i ciągle powtarzać swoje schematy na "naprawę życia".

I w tym momencie następuje powołanie...Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. Jezus wie, że Szymon jest "człowiekiem grzesznym"...mimo wszystko nie odrzuca go.
Wręcz przeciwnie...dodaje mu otuchy...mówi: nie bój się...bo owszem...jesteś grzesznikiem, ale Ja cię będę uzdalniać...Jezus nie powoływał "cukierkowatych chłopców"...o idealnym, nieskazitelnym charakterze. Ale właśnie "twardych chłopów"... konkretnie "wytarmoszonych" przez życie. Właśnie takich, którzy mieli świadomość, że są "grzesznymi ludźmi". Bo to, co słabe i grzeszne w oczach ludzi...jest mocne i święte w oczach Boga...Dlatego Jezus wybrał właśnie ich...i zapewnił, że On ich uzdolni do wielkich rzeczy. To zapewnienie: "odtąd ludzi będziesz łowił", musiało nieźle zadziałać na wyobraźnię Szymona...
Biorąc pod uwagę wcześniejszą scenę - obfity połów...słyszy...będziesz tak samo teraz "łowić ludzi"...
Nie po jednym...nie po dwóch...ale całymi tłumami...(to zapewnienie spełniło się w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po kazaniu Piotra nawróciło się 3000 ludzi)

i co się dzieje? rybacy zostawiają swój interes...i dołączają do Jezusa...
I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Rewolucja...Zostawili wszystko i poszli za Nim...
Wszystko...
Nie jakiś tam malutki skrawek życia...
Nie najmniej potrzebne rzeczy...
Wszystko...absolutnie wszystko.

A czy Ty gotów byłbyś zostawić wszystko....ale tak konkretnie wszystko...??

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia.

Poniedziałek Wspomnienie św. Leona Wielkiego, papieża i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Tt 1,1-9; Ps 24,1-6; Flp 2,15-16; Łk 17,1-6
(Łk 17,1-6) Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.
Dzisiejszą Ewangelię można podzielić na dwie części. Pierwsza część mówi o zgorszeniu. Ale i o przebaczeniu...Druga część mówi o wierze. Spójrzmy, co mówi dziś Jezus: Nie…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

08 LIPCA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie obowiązkowe św. Jana z Dukli, prezbitera
Czytania: (Rdz 28,10-22a); (Ps 91,1-4.14-15); Aklamacja (2 Tm 1,10b); (Mt 9,18-26);

(Mt 9,18-26) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście jednego z ostatnich czytań...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jaki z Niego mistrz, nauczyciel, uzdrowiciel... Tutaj...postawa wiary kobiety, która mówiła sobie: dotknę si…

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…