Przejdź do głównej zawartości

Bóg wystawił Abrahama na próbę.

Czwartek

 Dzisiejsze czytania: Rdz 22,1-19; Ps 116,1-6.8-9; 2 Kor 5,19; Mt 9,1-8

(Rdz 22,1-19)
Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem - powiedział: weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę. Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług: Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was. Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili. Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: Ojcze mój! A gdy ten rzekł: Oto jestem, mój synu - zapytał: Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie? Abraham odpowiedział: Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój. I szli obydwaj dalej. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: Abrahamie, Abrahamie! A on rzekł: Oto jestem. Anioł powiedział mu: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę "Pan widzi". Stąd to mówi się dzisiaj: Na wzgórzu Pan się ukazuje. Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: Przysiągam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu. Abraham wrócił do swych sług i wyruszywszy razem z nimi w drogę, poszedł do Beer-Szeby. I mieszkał Abraham nadal w Beer-Szebie.

Ciekawi mnie to, jak zachowałby się ktokolwiek z nas, gdyby usłyszał od Boga takie słowa jak Abraham.
Zwłaszcza gdyby jego życie wyglądało tak, jak wielkiego patriarchy. Przypomnijmy sobie kilka faktów.
Abraham czekał na dziecko wiele lat...i doczekał się narodzin Izaaka w wieku 100 lat. Jeżeli dodamy do tego fakt, że czekał cierpliwie 25 lat aż Bóg da mu potomka...to wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia.

Po tylu latach oczekiwań, kiedy wreszcie ma swojego syna, Bóg żąda by tego syna złożył w ofierze...
Co robi Abraham? Może protestuje? Może kłóci się z Bogiem...a on to potrafił się z Bogiem kłócić...
licytować...negocjować ocalenie Sodomy...A jak jest tym razem? W Księdze Rodzaju czytamy, że Abraham bez słowa protestu pakuje się, bierze z sobą ludzi, bierze syna...i wyrusza w drogę.
Mało tego...kiedy docierają na miejsce, nakazuje sługom przypilnować osiołka do czasu powrotu.
Wydaje się to oczywiste...ale czy nie czujemy dramatyzmu sytuacji?

Abraham ma za chwilę złożyć w ofierze własnego syna...ukochane dziecko...ale jak gdyby nigdy nic mówi do sług: zostańcie z osiołkiem...Jakby to złożenie ofiary było najzwyklejszą rzeczą w świecie. Oczywiście w jego sercu bez wątpienia rozgrywał się dramat, ale jednocześnie było też pełne zaufanie do Boga...
Przekonanie, że skoro On polecił mu to zrobić...to znaczy, że tak ma być...Bóg wie lepiej i widzi dalej niż człowiek...I miłości do Niego nie powinno nic innego przesłaniać...nawet więzi rodzinne...

Apostołowie powiedzą: Trzeba słuchać bardziej Boga niż ludzi...Abraham zaś wyznawał zasadę: Trzeba bardziej kochać Boga niż ludzi...nawet tych najbliższych...Spójrzmy dalej...dalej jest przejmujący dialog z synem: Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: Ojcze mój! A gdy ten rzekł: Oto jestem, mój synu - zapytał: Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie? Abraham odpowiedział: Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój. I szli obydwaj dalej. Coś niesamowitego...Oni rozmawiają jak gdyby nigdy nic...Ze strony syna da się zauważyć pewne zdziwienie, niepokój...trudno dokładnie sprecyzować jakie to były uczucia...A co odpowiada Abraham? Bóg upatrzy sobie jagnię...
Ten dialog z ukochanym dzieckiem nie wytrącił go z równowagi...odpowiedział spokojnie i racjonalnie...
I z pełnym zaufaniem do Boga...Bo może Abraham w głębi serca wierzył, że Bóg o wszystko się zatroszczy.
Że skoro złożył mu obietnicę, to jej dotrzyma...

Abrahamie, Abrahamie! A on rzekł: Oto jestem. Anioł powiedział mu: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna.
Abraham jest gotowy do zabicia syna...zbudował ołtarz, ułożył drwa...związał swoje dziecko...Ale Bóg zainterweniował...I ocalił Izaaka...a Abraham złożył w ofierze barana, którego znalazł w zaroślach...

Bóg zaś dopełnił swojej obietnicy:  Przysiągam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu. To pewien paradoks...Kiedy poświęcamy coś najważniejszego w naszym życiu...pewną rzeczywistość, która jest dla nas ważna...Wtedy dajemy dowód Bogu, że liczy się tylko On...No właśnie...A czy dla Ciebie liczy się tylko ON??
Czy masz w sobie gotowość oddać Mu to, co dla Ciebie ważne??

I jeszcze jedno...syn Abrahama ocalał...Ale wiele lat później inny Syn został złożony w ofierze...
Ta Ofiara została złożona...I dzięki Niej...wszyscy jesteśmy dziś wolni...
Ten Syn to Jezus Chrystus...Sam Bóg dał swojego Syna na ofiarę...by wyzwolić nas z niewoli grzechu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…