Przejdź do głównej zawartości

Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?

Piątek 

Dzisiejsze czytania: Dz 9,1-20; Ps 117,1-2; J 6,54; J 6,52-59


(Dz 9,1-20)
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? - powiedział. A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Ananiaszu! - przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: Jestem, Panie! A Pan do niego: Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli. /I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał/. Panie - odpowiedział Ananiasz - słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia. Idź - odpowiedział mu Pan - bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia. Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym.

Co takiego ważnego mówi nam dzisiejszy fragment z Dziejów Apostolskich? Czy w historii nawrócenia się Szawła...czyli przyszłego Pawła...można wyczytać coś więcej niż wszyscy już wiemy? No to zobaczmy...
Ja jestem głęboko przekonany, że można znaleźć coś nowego...Bo Pismo Święte zawsze zaskakuje...swoją nowością :) Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Poznajemy Szawła jako zaciekłego przeciwnika Kościoła...autor natchniony używa słów: "siał grozę i dyszał żądzą zabijania..." OK...mówi się, że był gorliwym wyznawcą judaizmu...ale nawet najbardziej gorliwy wyznawca nie "dyszy żądzą...zabijania" i nie "sieje grozy".  Takie określenia mogą bardziej pasować do fanatycznych wyznawców, którzy wysadzają się w powietrze albo wpadają do wiosek i masakrują mieszkańców maczetami...Gorliwy wyznawca może toczyć spory doktrynalne...może się nawet ostro pokłócić, ale fanatyk jest gotowy wydrapać oczy przeciwnikom, bo myślą inaczej i czują inaczej...
Taki właśnie był Szaweł...gotowy mordować z zimną krwią wyznawców Chrystusa...gotowym wtrącać ich do więzień...gotowym zniszczyć "niebezpieczną sektę". A czy dziś mamy jakieś skojarzenia z jego postawą?
Myślę, że każdy z nas znajdzie...I to nie tylko wśród radykalnych islamistów, czy wojujących antyklerykałów...A może wśród nas - wierzących w Chrystusa - są tacy, którzy toczą tak zaciekłe spory, że gotowi są "zlikwidować" inaczej myślących...byle tylko "MOJA PRAWDA" była na wierzchu...
Na przykład spór tak zwanych "tradsów" ze zwolennikami "vaticanum II" (czyli wszystkimi pozostałymi :P )
OK można promować mszę trydencką...można zachwalać jej piękno, jej bogactwo...ale rzucanie argumentami, że ona jest JEDYNA i PRAWDZIWA...to lekkie przegięcie...jeszcze większe przegięcie to tworzenie stronek www i fanpage'ów na FB, na których krytykuje się rzekome "nadużycia liturgiczne".

Jasne...czasem ktoś się zagalopuje...ale jesteśmy JEDNYM KOŚCIOŁEM...a wzajemne wytykanie błędów na forum publicznym pogłębia podział...i powoduje więcej szkody niż pożytku...

Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? - powiedział. A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Sam Jezus objawia się Szawłowi i podkreśla, że prześladowanie Kościoła jest jednoznaczne z prześladowaniem samego Chrystusa...ktoś może powiedzieć, ale ja przecież nie prześladuję Chrystusa...ja tylko wyrażam swoją opinię...mówię, co mi się nie podoba...co mam do chrześcijan...ale do samego Chrystusa nic nie mam...Nic bardziej mylnego...Chrystus jest Głową Kościoła.
Zatem prześladowanie Kościoła = prześladowaniu Chrystusa.
złe wyrażanie się o Kościele = złemu wyrażaniu o Chrystusie.
żarty z Kościoła = żartom z Chrystusa.
itp...itd...miejmy tego świadomość...
Mnie np. wychowano tak by nigdy nie powiedzieć nic złego na temat kapłanów, bo są sługami Chrystusa.
Jeżeli dzieje się coś złego, trzeba sprawdzić u źródła...ale nie rozsiewać plotek...bo to jest szkodliwe.

W dalszej części czytamy, że Szaweł utracił wzrok, został zaprowadzony do Damaszku, przez trzy dni nic nie pił i nie jadł...Ale skupmy się na istocie tych wersetów...
Szaweł traci wzrok...Potraktujmy to symbolicznie...On miał pewne spojrzenie na Kościół...
Spojrzenie wykrzywione. Nieprawdziwy obraz chrześcijan...nieprawdziwy obraz Chrystusa...
W wyniku wydarzeń pod Damaszkiem traci wzrok...Tak jakby ten obraz całkowicie się kasował...
Jaki teraz jest ten obraz? Żaden...nie ma nic...całkowita ciemność...tabula rasa...
Jezus (poprzez jednego z uczniów) przychodzi do tej rzeczywistości....absolutnej ciemności...
i wyciąga z niej Szawła z powrotem ku światłu...Mamy zatem trzy etapy.
1) widzący Szaweł - przeciwnik Kościoła.
2) ślepiec Szaweł - o poglądach neutralnych.
3) uzdrowiony Szaweł/Paweł - chrześcijanin

Ale spójrzmy w tekst...W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Ananiaszu! - przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: Jestem, Panie! A Pan do niego: Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli. /I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał/. Tutaj mamy zmianę miejsca i akcji...W Damaszku jest uczeń...Ananiasz...dostaje polecenie od Jezusa...idź "tam i tam" i uzdrów Szawła.
Ananiasz ma widzenie...w którym uzdrowiony zostaje Szaweł...

Czy Ananiasz jest posłuszny i idzie? Tak, ale nie od razu...Panie - odpowiedział Ananiasz - słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia. No OK...musiał się Ananiasz poczuć "wstrząśnięty i zmieszany", bo przecież Pan wymaga od niego by poszedł - w Jego imię - uzdrowić przeciwnika Kościoła...wyobraźmy sobie następującą sytuację współcześnie...
Jezus objawia się i mówi: Idź do (pierwszy z brzegu przykład) Adama "Nergala" Darskiego i uzdrów go w Moje Imię z jego ciężkiej i nieuleczalnej choroby...Pierwsza myśl? Ale zaraz...Jezus...przecież ten człowiek na koncertach drze Biblię i wyraża się w wulgarny sposób o Słowie Bożym...dlaczego każesz mi zrobić coś takiego?
To naturalna reakcja...ludzka reakcja...w pierwszej kolejności pomyśleć...Moment! Przecież ten człowiek walczy z Kościołem...a tu sam Jezus upomina się o niego? To dziwna sytuacja...Ale patrzmy dalej...
Jezus odpowiada Ananiaszowi coś niesamowitego: Idź - odpowiedział mu Pan - bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia. Zaskakująca ironia losu? Niesamowite poczucie humoru ze strony Boga? Czy może głębsze spojrzenie niż nasze...ludzkie? A może wszystko na raz...
Pan mówi: Idź, bo właśnie jego...tego, który dotąd zwalczał Kościół, wybrałem na swojego ucznia.
On będzie Moim narzędziem...Powołanie to niesamowita sprawa...To zaskakująca sprawa, której ja nigdy nie pojmę....w tym kontekście warto przybliżyć postać Bartolo Longo. Człowiek, który był satanistą (siedział w tych "klimatach" dość głęboko) przeszedł głębokie nawrócenie i dziś jest błogosławionym Kościoła Katolickiego. Można? Można! Potrzeba tylko łaski Bożej...i potrzeba wsłuchać się w powołanie...
A potem za nim pójść...No i potrzeba też ludzi, którzy pozytywnie odpowiedzą na głos Boga...
Tak samo jak odpowiedział Ananiasz...Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Przecież mógł nie pójść...mógł dalej się bronić i mówić: ale Panie nie pójdę...przecież to bez sensu...Mógł jak Jonasz uciec...albo jak Mojżesz (wielki prorok) powiedzieć: Niech idzie ktoś inny...ja nie pójdę, bo się jąkam...Mógł, ale nie zrobił tak...
Poszedł i przyczynił się do tego, że Szaweł stał się Pawłem...

A może Ty? Może ja? Może ktoś z nas będzie kiedyś dla kogoś tym, kim Ananiasz stał się dla Szawła...
Tym, który ogłosi osobie z dala od Boga Dobrą Nowinę, tym, który ogłosi zwycięstwo Chrystusa w życiu wielkiego grzesznika, ateisty, przeciwnika Kościoła...i swoją postawą przyczyni się do wielkiej przemiany serca...Nie wiemy tego...musimy tylko nauczyć się posłuszeństwa względem Boga...i nie szukać argumentów, że ktoś nie jest godny tego, by mu opowiedzieć o Jezusie...

Jak kończy się ta historia?  Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Szaweł zostaje uzdrowiony...Czytamy, że łuski: natychmiast opadły z jego oczu...To nie był proces trwający kolejnych kilka etapów...ale to stało się, jak mrugnięcie oka...potem został ochrzczony...i - również natychmiast - zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym...musiało to być czyste szaleństwo :) Domyślam się, że podobne szaleństwo (oczywiście mówimy o pozytywnym szaleństwie, takim, po którym chciałoby się stanąć na środku i krzyczeć: "Chwała Panu".) miałoby miejsce, gdyby w którymś z naszych kościołów stanął zatwardziały ateista lub przeciwnik Kościoła (niech będzie ten przykładowy Nergal) i zaczął głosić, że Jezus jest Panem...Na samą myśl ciarki przechodzą...ale czy to jest niemożliwe? Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych...A takie świadectwo byłoby naprawdę niesamowitym powerem dla nas wszystkich :)

Wiedzmy zatem, że skoro Jezus mógł powołać Szawła...nikt nie jest dla Niego stracony i przegrany.
Każdy może stać się Jego uczniem...być Jego świadkiem...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Środa Wspomnienie św. Jozafata, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Tt 3,1-7; Ps 23,1-3.5-6; 1 Tes 5,18; Łk 17,11-19

(Łk 17,11-19) Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dzisiejszy fragment z Ewangelii przybliża nam historię uzdrowienia dziesięciu trędowatych. Jezus zmierza do Jerozolimy. Na pograniczu Samarii i Galilei spotyka …

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie.

20 PAŹDZIERNIKA 2019
Niedziela
Niedziela - XXIX Niedziela zwykła
Czytania: (Wj 17, 8-13); (Ps 121 (120), 1-2. 3-4. 5-6. 7-8); (2 Tm 3, 14–4, 2); Aklamacja (Hbr 4, 12); (Łk 18, 1-8);








Kiedy rozmyślam nad tym, jak powinna wyglądać modlitwa,przede wszystkim moja modlitwa, zawsze staje mi przed oczami obraz z powyższej przypowieści. Jezus pokazuje na tym przykładzie, że modlitwa powinna być wytrwała, a nawet powinna być swego rodzaju "zawracaniem głowy" Bogu. Ale rzućmy okiem na to, co mówi Jezus: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. No tak...

Trudno do końca rozszyfrować jaki był naprawdę ten sędzia. Myślę, że dobrze wykonywał swój zawód. Może aż za dobrze. Może wyznawał zasadę: sprawiedliwość ponad wszystko.
Dura Lex, sed lex. Był legalistą. Mawiał zapewne: Prawo jest prawem. Prawo jest święte...
I nie ma okoliczności łagodzących dla nikogo. Nigdy.

To z jednej strony dobrze, bo w świecie współczesnym możemy się spotkać z odwrotnymi post…