Przejdź do głównej zawartości

Talitha kum

Wtorek

Wspomnienie św. Agaty, dziewicy i męczennicy 

Dzisiejsze czytania: Hbr 12,1-4; Ps 22,26-28.30-32; Mt 8,17; Mk 5,21-43

(Mk 5,21-43)
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości! Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Do Jezusa przychodzi przełożony synagogi - Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. Jezus nikogo nie odrzuca...nikogo nie zostawia. Do każdego, kto prosi Go o pomoc, śpieszy na ratunek. Widzimy, że wśród przełożonych synagogi również byli ludzie, wierzący w Jezusa...Takim człowiekiem jest właśnie Jair. Widzi on w Jezusie ostatnią deskę ratunku dla swojej chorej córeczki. Dlatego Jezus idzie uzdrowić dziecko...

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!  W tym miejscu ewangelista opowiada historię, jaka ma miejsce w czasie gdy Jezus szedł do Jaira. Kobieta cierpiąca na krwotok jest przykładem wiary dla każdego z nas...mówiła ona: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.
Ona nie pragnie długiej rozmowy z Jezusem...jej wystarczy dotknąć Jego płaszcza...Jest zdeterminowana.
I udaje jej się dopiąć swego przeciska się przez tłum i dotyka płaszcza Jezusa. I zostaje uzdrowiona. A ile w nas jest determinacji by przedostać się przez tłum? Jak bardzo pragniemy spotkać Jezusa? Kobieta zostaje uzdrowiona, bo wierzy...jej wiara jest mocniejsza niż racjonalizm...Ona nie waha się ani przez chwilę...
Ma swój cel...i wie, że tylko Jezus może jej pomóc ten cel zrealizować... Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Jezus poczuł, że ktoś się Go dotknął...ale, że nie był to zwykły dotyk...Przecież oczywistą rzeczą jest, że w tłumie wiele osób Go dotykało...ale TEN dotyk był inny. Jezus zauważa to...Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Może wydawać się to dziwne...przecież Jezus doskonale wiedział, kto Go dotknął, ale chciał tę kobietę postawić wobec tłumu za wzór...Uczniowie racjonalizują...mówią...tłum zewsząd Cię ściska, więc to normalne, że ktoś Cię dotknął...Ale Jezus szukał tej, która została uzdrowiona...Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości! Kobieta staje wobec tłumu...a Jezus mówi: Twoja wiara cię ocaliła...gdybyś nie miała wiary, mogłabyś dotykać się mnie do woli...tak, jak ci wszyscy ludzie z tłumu...ale Ty pragnęłaś uzdrowienia...
Dlatego bądź uzdrowiona...Kobieta już była uzdrowiona...te słowa Jezusa są jakby znakiem dla tłumu...
Jezus mówi idź w pokoju i bądź uzdrowiona...Czyli jakby stawiał "kropkę nad i"...
Jakby "zatwierdzał"..."aprobował" to uzdrowienie....Kobieta ma pewność, że jest zdrowa...i że może wracać do domu w pokoju.

Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. W tym miejscu akcja Ewangelii wraca do Jaira...Jego słudzy przychodzą i informują, że córeczka umarła...i że nie warto trudzić Nauczyciela...Dla nich to już koniec...Sprawa zamknięta...
Dziecko nie żyje, więc już nawet Jezus nie pomógł... Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! To ciekawe...Jezus mówi Jairowi: wierz tylko...
A wcześniej mówi do kobiety: Twoja wiara cię uzdrowiła...Możemy mieć zatem pewność, że tamto uzdrowienie było znakiem dla przełożonego synagogi...Kiedy wierzysz...wszystko jest możliwe...
Jeżeli kobieta mogła zostać uzdrowiona tylko dlatego, że dotknęła się płaszcza...to uwierz, że mogę wskrzesić z martwych twoje dziecko...Zatem: nie bój się, wierz tylko!

Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Dziewczynka umarła, więc cały zgiełk i płacz był naturalny...Ale Jezus mówi coś zaskakującego: Dziecko nie umarło, tylko śpi...Zaskakująca odpowiedź? Nie do końca...Jezus patrzy na to wydarzenie z Boskiej Perspektywy...patrząc po ludzku śmierć jest końcem...to kropka postawiona na końcu zdania...Dla Boga nie ma śmierci...jest sen...Sen jest przejściowym stanem...To przecinek, który oddziela jedną rzeczywistość od drugiej....
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Nie wiem czemu, ale za każdym razem gdy wsłuchuję się lub gdy czytam ten fragment, mam takie wewnętrzne przekonanie, że to: Talitha kum Jezus wypowiada każdego dnia do nas...Często wkręceni w naszą codzienność, zdajemy się uśpieni...a może nawet umarli...
puści w środku...Jezus tak jak w ewangelicznym opisie...przychodzi do nas, bierze nas za rękę i mówi - Talihta kum...To taki niesamowity dla mnie obrazek...
Życie, które dla racjonalistów nie ma racji bytu...jest skończone...
Śmierć nie musi być dosłowna, jak w tym fragmencie...
Może to być śmierć społeczna...możesz dla kogoś nie żyć...czyli być człowiekiem przegranym...
na dnie...Tobie też Jezus mówi Talitha kum...Powtórzę się, ale myśląc o tej historii z Ewangelii, w uszach brzmi mi piosenka zespołu Love Story...I jest ona doskonałym odniesieniem Słowa Bożego na dziś w naszym codziennym życiu.

Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Słowo - klucz z tego zdania? Osłupieli wprost ze zdumienia...Właśnie tak działa Jezus...
Kiedy zaprosisz Go do swojego życia, kiedy pozwolisz ująć się za rękę i powiedzieć: Dziewczynko (Chłopcze) mówię Ci wstań! Wtedy wszyscy osłupieją, kiedy zobaczą cię Prawdziwie Żywego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Środa Wspomnienie św. Jozafata, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Tt 3,1-7; Ps 23,1-3.5-6; 1 Tes 5,18; Łk 17,11-19

(Łk 17,11-19) Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dzisiejszy fragment z Ewangelii przybliża nam historię uzdrowienia dziesięciu trędowatych. Jezus zmierza do Jerozolimy. Na pograniczu Samarii i Galilei spotyka …

Słyszeliście, że powiedziano: "Oko za oko i ząb za ząb!" A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu.

Poniedziałek Wspomnienie bł. Jolanty, zakonnicyDzisiejsze czytania: 2 Kor 6,1-10; Ps 98,1-4; Ps 119,105; Mt 5,38-42
(Mt 5,38-42) Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: "Oko za oko i ząb za ząb!" A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
Oko za oko i ząb za ząb...Często mówimy sobie, że to jednak była sprawiedliwa zasada.
Kodeks Hammurabiego powstał ok XVIII w. p.n.e. (Czyli blisko 4000 lat temu)
Jest to jeden z najstarszych zbiorów praw, jakie zostały spisane przez człowieka. Prawo to obowiązywało w Babilonie i częściowo zostało przejęte przez starożytny Izrael. Tak zwane prawo talionu zawierało się w przytoczonej przez Jezusa zasadzie: "Oko za oko, ząb za ząb&q…

Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.

08 PAŹDZIERNIKA 2019
Wtorek
Wtorek - wspomnienie dowolne św. Pelagii, męczennicy
Czytania: (Jon 3, 1-10); (Ps 130 (129), 1-2. 3-4. 7bc-8); Aklamacja (Łk 11, 28); (Łk 10, 38-42);











Historia Marii i Marty - Sióstr Łazarza  - jest nam dobrze znana...przynajmniej tym, którzy czytają Słowo Boże :) Mamy tu dwie postawy...
Pracy...
oraz słuchania Słowa Bożego...

Marta jest zła, że Maria nie pomaga jej...

Ale Jezus mówi: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Warto zauważyć...że Jezus nie mówi...
Marto wszystko źle...siadaj i też słuchaj...
przestań pracować...
a w ogóle posprzątaj to wszystko...

OK...to, co robisz jest ważne...ale musisz znaleźć właściwe proporcje.
Nie można pójść tylko w modlitwę...a reszta zrobi się sama :)
żyjemy w takiej rzeczywistości, gdzie jednak wiele od nas zależy...

Myślę, że adekwatne jest tu przysłowie: pracuj tak, jakby wszystko zależało od Ciebie, ale módl się tak, …