Przejdź do głównej zawartości

Kilka refleksji o powołaniu...

Niedziela

V niedziela zwykła 

Dzisiejsze czytania: Iz 6,1-2a.3-8; Ps 138,1-5.7-8; 1 Kor 15,1-11; Mt 4,19; Łk 5,1-11

Dzisiejsze czytania w szczególny sposób poruszają kwestie związane z powołaniem. Historia Izajasza oraz rybaków z Ewangelii może być i naszą historią...Nie trzeba być żadnym "superhero." Ale zobaczmy sami.
Zacznę od fragmentu z Izajasza:

(Iz 6,1-2a.3-8)
W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł. I wołał jeden do drugiego: Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem. I powiedziałem: Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów! Wówczas przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza. Dotknął nim ust moich i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech. I usłyszałem głos Pana mówiącego: Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Odpowiedziałem: Oto ja, poślij mnie!

Zobaczmy pierwszy wers. Izajasz ma wizję. W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł. I wołał jeden do drugiego: Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem. Otoczyła go Chwała Boża...zobaczył Pana na tronie i Serafinów, którzy wołali: Święty, Święty, Święty...To był niesamowity widok...Zapierający dech w piersiach, ale i przerażający...Można spytać: dlaczego przerażający? Ówcześnie żyjący ludzie wierzyli, że ten, kto ujrzy Boga, umrze...słaby i grzeszny człowiek nie może oglądać Bożej Chwały...
 I powiedziałem: Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów! 
Potwierdzenie tego znajdujemy w powyższym wersie...Izajasz mówi do siebie: Jestem zgubiony...
Jestem grzesznikiem...człowiekiem o nieczystych wargach...Jestem również otoczony grzesznikami...
Mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach...Nie mogę zatem bezkarnie oglądać Bożej Chwały...
I wtedy staje się coś niesamowitego: Wówczas przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza. Dotknął nim ust moich i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech. Do Izajasza przylatuje jeden z serafinów i dotyka jego ust rozżarzonym węglem...To symbol oczyszczenia z grzechu...Węgiel z ołtarza dotyka jego ust...jego wina została zmazana, zgładzony grzech...Każdy z nas jest słabym człowiekiem...
Każdy z nas ma swoje codzienne kłopoty. Ale kiedy powołuje nas Bóg, uzdalnia nas do nadzwyczajnych zadań. Posyłając nam Ducha Świętego, napełnia nas Jego darami...Warto sobie to uświadomić, bo tylko wtedy będziemy zdolni odpowiedzieć na wezwanie, jak Izajasz.  I usłyszałem głos Pana mówiącego: Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Odpowiedziałem: Oto ja, poślij mnie! Bóg nikogo nie zmusza do wypełniania Jego Woli....On delikatnie pyta: Kto by Nam poszedł? To my mamy odpowiedzieć w wolności: Oto ja, poślij mnie!
To jest sedno sprawy...dać odpowiedź...
pokazać, że jest się gotowym...
I pójść za głosem Boga...realizować swoje powołanie...

Ale może też tak być jak u Szymona Piotra...

(Łk 5,1-11)
Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Powołanie w Ewangelii przebiegało nieco inaczej, ale można też odnaleźć pewne podobieństwa.
Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Tłum ciśnie się do Jezusa aby słuchać słowa Bożego....
Jezus widzi rybaków, którzy płukali sieci. Prosi jednego z nich - Szymona - by odbił od brzegu
by mógł nauczać z łodzi. Gdy Jezus skończył mówić, zaczyna rozmawiać z Szymonem: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Widzimy tutaj zderzenie racjonalizmu z wiarą. Jezus mówi wypłyń na głębię...ale przecież nic nie złowili...oni - doświadczeni rybacy - doskonale wiedzą kiedy się łowi...a kiedy nie...A jeżeli nic się nie złowiło, to przecież teraz...nagle...nic się nie złowi...To logiczne myślenie...Ale tu było coś więcej...Trzeba było uwierzyć na słowo...Dlatego Szymon mówi: Na Twoje słowo zarzucę sieci...Ufam Ci...Choć rozum podpowiada, że to bez sensu teraz...o tej porze...wypływać na połów...Jak to ma się do naszego życia?
Czasami nasze życie (zarówno to codzienne...jak i konkretnie: życie duchowe) jest takim nieudanym połowem....Kiedy do naszego życia zaprosimy Jezusa, może tak się zdarzyć, że usłyszymy takie - z pozoru irracjonalne - polecenie. Odrzućmy wtedy nasz bunt...odrzućmy na chwilę logiczne myślenie...
i po prostu zaufajmy Mu...Po prostu uwierzmy i zaryzykujmy...a wtedy w naszym życiu stanie się cud.
Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Taki cud przydarzył się Szymonowi...Wraz z towarzyszami złowili mnóstwo ryb. A my? Co się stanie w naszym życiu? Myślę, że będzie podobnie...łaski od Pana spłyną na nas w takiej obfitości, że będzie ich w nadmiarze...Gwarantuję...

Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Widzimy tu pewne podobieństwo do Izajasza...Szymon mówi: Jestem grzesznikiem. Nie jestem godzien przebywać w Twojej obecności Panie...Więc proszę Cię odejdź ode mnie...To świadomość własnej słabości, grzeszności...Świadomość tego, że jest się małą istotką wobec wielkości Chwały Bożej.
Ale Jezus nie odchodzi...nie zostawia ani Szymona ani jego towarzyszy...
Następuje moment powołania... Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. Nie bój się...odtąd ludzi będziesz łowił...
To jedno zdanie jest motorem przyszłych wydarzeń...Zostawili wszystko i poszli za Nim...
Tak właśnie jest z powołaniem...

i nie jest ważne to kim jesteś teraz...
Nie ważne na jakim etapie życia się znajdujesz...
Pan potrzebuje i Ciebie...

Więc...nie bój się...
i nie czekaj na to, że usłyszysz: "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowić..."

Odpowiedz pierwszy: Oto ja, poślij mnie!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew.

Poniedziałek Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczennikówDzisiejsze czytania: 1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Ewangelia dnia odnosi się do wspom…

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2020
Czwartek
Czwartek - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);



Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?

Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba. Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...

Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. To ważna wskazówka i dla nas…

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…