Przejdź do głównej zawartości

Wy dajcie im jeść!

Wtorek
Dzisiejsze czytania: 1 J 4,7-10; Ps 72,1-4.7-8; Łk 4,18-19; Mk 6,34-44


(Mk 6,34-44)
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia. Lecz On im odpowiedział: Wy dajcie im jeść! Rzekli Mu: Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść? On ich spytał: Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie! Gdy się upewnili, rzekli: Pięć i dwie ryby. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości. i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.
Fragment z Ewangelii mówi dziś o cudownym rozmnożeniu chleba, ale to zdanie: "Wyd dajcie im jeść" można zastosować do każdej rzeczywistości w naszym życiu. To wezwanie do działania...

Wy dajcie im jeść! To motto dzisiejszego wpisu...
Często pytamy się...dlaczego Bóg nic nie zrobił w "tej i tej" sprawie...A odpowiedź jest następująca:
Zrobił...Postawił w tym miejscu i w tym czasie Ciebie...Byś Ty to zrobił...Byś wykorzystał swoje siły, możliwości, zdolności by coś zrobić...Cud sam się nie dokona...W wielu miejscach na kartach Ewangelii widzimy, że do dokonania cudu potrzebne jest zaangażowanie...
By woda mogła zmienić się wino na weselu w Kanie...potrzebne było zaangażowanie sług.
By mogło dojść do rozmnożenia chleba i ryb...potrzebne było zaangażowanie...
Ale spójrzmy spokojnie na ten dzisiejszy fragment:
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. Tłum, który idzie za Jezusem jest głodny...głodny Słowa...
Pragnie by ktoś wskazał mu drogę...wielu z nas również mogłoby odnaleźć siebie w takim tłumie.
Dziś może nawet jesteśmy bardziej zagubieni...O pokoleniu naszych czasów ewangelista tak samo mógłby powiedzieć:  byli bowiem jak owce nie mające pasterza. Bycie jak owca bez pasterza...to bycie człowiekiem pozbawionym autorytetu...człowiekiem wiecznie szukającym sensu życia...swojego miejsca na świecie...Wkroczenie w te wszystkie sfery Jezusa, czyni w nas rewolucję...Tylko musimy pozwolić Mu się prowadzić...pozwolić by to On zaczął nas nauczać.
A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia. To oczywiste, że prędzej czy później dopada człowieka zwykły głód...Apostołowie są racjonalistami.
Patrzą po ludzku: jest późno...jesteśmy na pustkowiu...niech pójdą sobie coś kupić...bo przecież są głodni.
Jezus ma inne rozwiązanie...Tak samo jest i w naszym życiu...także tym duchowym...
Mamy sto tysięcy wyjaśnień i recept na tę naszą rzeczywistość...Politycy powinni bardziej się starać i dbać o biednych...Kościół powinien bardziej się angażować i uczyć ludzi "tego i owego"...
Tamten sąsiad powinien być dla mnie milszy...A tamten powinien sprzątać częściej korytarz...
W urzędach powinny być milsze panie...a bułki powinny być zawsze dobrze wypieczone i gorące :)
Ale...
Jezus mówi nam:  Wy dajcie im jeść!
Jezus mówi: Przestańcie rzucać idealnymi receptami na naprawę świata...
Przestańcie snuć wizje, co powinni zrobić inni...To WY macie zakasać rękawy i coś zrobić.
To WY macie im dać jeść...
Chcecie naprawy świata? Zacznijcie działać sami...Nawet jeżeli to działanie wydaje się pozornie absurdalne.
To poprzez łamanie schematów można odnieść wielkie sukcesy...płynąć z prądem i narzekając...
Albo zwalając obowiązki na innych...zawsze będziemy stać w miejscu...zawsze będziemy kręcić się w tym kieracie...zatem już teraz...To WY macie działać...nie inni...WY...
Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?
W tym miejscu uczniowie jeszcze walczą...racjonalizm przepycha się z wiarą...
Jeszcze ostatnimi siłami toczy się jakaś dyskusja...ale jak to tak...przecież mamy dwieście denarów...
A dziś..."co ja mogę sam jeden"..."taka walka przecież nie ma sensu"..."nie da się przebić do społeczeństwa z takimi postulatami". "Ci na górze są tacy potężni...a nasze protesty nic nie zmienią."
Ciągle towarzyszy nam ten brak wiary we własne możliwości...a przede wszystkim brak przekonania, że gdy Jezus jest obok...to wszystko jest możliwe...I nie ma przeszkody nie do pokonania. Jeżeli z Jego Imieniem wypisanym na sztandarach....(tych prawdziwych lub duchowych) idziemy do boju....Możemy być pewni sukcesu.  Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie! Gdy się upewnili, rzekli: Pięć i dwie ryby. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. Tu zaczyna się działanie...Współpraca z Bogiem...Uczniowie upewniają się ile mają chlebów i ryb...A Jezus zaczyna działać...
Owszem nie byłoby problemu by Jezus stworzył chleby z niczego...Ale On nie chce nam nic ułatwiać.
To znaczy...nie chce byśmy przyzwyczaili się do tego, że On wszystko za nas zrobi...By mógł stać się cud musi być współpraca człowieka z Bogiem...Uczniowie przynoszą chleby...Jezus dzieli tłum na grupy.
A potem...wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich.
Wziął chleby i ryby...
Spojrzał w niebo...
Odmówił błogosławieństwo...
Połamał...
Dawał uczniom...a uczniowie ludowi...
Podobnie wygląda każde inne działanie Jezusa, gdy współpracujemy z Nim...Gdy powierzamy Mu problemy, ale jednocześnie podjemujemy współpracę w rozwiązaniu ich.
Bierze je...
Patrzy w niebo...
Błogosławi...
Łamie...
Dzieli...

I tylko wtedy możemy być świadkami cudu:  Jedli wszyscy do sytości. i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia.

Poniedziałek Wspomnienie św. Leona Wielkiego, papieża i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Tt 1,1-9; Ps 24,1-6; Flp 2,15-16; Łk 17,1-6
(Łk 17,1-6) Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.
Dzisiejszą Ewangelię można podzielić na dwie części. Pierwsza część mówi o zgorszeniu. Ale i o przebaczeniu...Druga część mówi o wierze. Spójrzmy, co mówi dziś Jezus: Nie…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

08 LIPCA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie obowiązkowe św. Jana z Dukli, prezbitera
Czytania: (Rdz 28,10-22a); (Ps 91,1-4.14-15); Aklamacja (2 Tm 1,10b); (Mt 9,18-26);

(Mt 9,18-26) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście jednego z ostatnich czytań...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jaki z Niego mistrz, nauczyciel, uzdrowiciel... Tutaj...postawa wiary kobiety, która mówiła sobie: dotknę si…

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…