Przejdź do głównej zawartości

Sobota. 3 J 5-8; Ps 112,1-6; 2 Tes 2,14; Łk 18,1-8


(Łk 18,1-8)
Jezus powiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać:
W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?


W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus uczy, jak powinna wyglądać nasza modlitwa...
Wskazuje, że modlitwa powinna być wytrwała...że nie powinniśmy ustawać w modlitwie, ale cierpliwie modlić się...by lepiej zrozumieć tę naukę Jezus przytacza przypowieść: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. Spójrzmy na opowiedzianą historię...Jest sędzia i uboga wdowa...Sędzia znany jest ze swojej antyspołecznej postawy.
"Boga się nie boi i z ludźmi się nie liczy". I dziś pewnie spotkalibyśmy wielu takich sędziów, ale i innych urzędników. Uboga wdowa ma problem, więc przychodzi po pomoc do sędziego, by ten wziął ją w obronę.
Sędzia początkowo odmawia, ale kobieta jest nachalna...naprzykrza mu się...zawraca mu głowę tak długo, aż ten w końcu ustępuje...Takich ludzi jak ta uboga wdowa też często spotykamy...
Nawet jeżeli ich lubimy, to czasem nie możemy znieść ich nachalności...
O niektórych naszych znajomych mówimy, że są "upierdliwi"...
I kiedy stajemy się "ofiarą" takiej osoby, zwykle dla "świętego spokoju" ustępujemy jej...
spełniamy jej prośbę...Kiedy piszę te słowa, staje mi przed oczami obraz znajomej ze studiów, która właśnie w taki narzucający się, nachalny sposób prosiła o notatki..."No ale daj...no proszę...no daj...nie bądź taki..."
przy tym robiła minę jak Kot w butach ze Shreka, co było tak rozbrajające, że nie można było jej odmówić.

Wracając jednak do dzisiejszego fragmentu z Ewangelii...Jezus przez taką prostą przypowieść mówi nam, że Bóg wysłuchuje naszych próśb. Zawsze bierze nas - swoje dzieci w obronę. Jeżeli ten niesprawiedliwy sędzia w końcu zmiękł i postanowił bronić wdowę...to tym bardziej Miłosierny Bóg...będzie nas bronić.
Jeżeli my - zwykli, grzeszni ludzie - wysłuchujemy prośby ludzi, którzy "nachalnie" proszą o pomoc...
To tak samo Bóg...Dlatego nasza modlitwa powinna być wytrwała.

Często jednak zniechęcamy się, bo nie widzimy natychmiastowych rezultatów...
Jakby nasza modlitwa miała być niczym automat do Coli. Wrzucasz pieniądz - wypada puszka.
Nie ma tak...a jeżeli tak traktujemy modlitwę, to troszkę trzeba zmienić patrzenie.
Przede wszystkim trzeba stanąć w prawdzie przed Bogiem i samym sobą...
Jaka jest moja modlitwa...Czy nie jest to przypadkiem przedstawianie Bogu swoich planów i forsowanie ich? Czy to nie jest traktowanie Boga jak zakładu usługowego? albo urzędu, gdzie przychodzimy po pieczątkę? W modlitwie najważniejsza powinna być więź z Bogiem...To powinien być priorytet...
Rozmawiam z Kochanym Tatusiem...przedstawiam Mu swoje kłopoty....A On przytula mnie...
I pomaga mi...w taki sposób, który On uważa za najlepszy...a Jego sposób pomocy jest lepszy niż moje najlepsze pomysły na życie...Bardzo trudno jednak dojść do takiego przekonania...

Ciągle gdzieś tkwi w nas to patrzenie na modlitwę, jak na formalność...a na Boga, jak na instytucję.
Sam każdego dnia na nowo uczę się innego spojrzenia...spojrzenia z miłością...budowania relacji.
Bo wiem, że On ode mnie tego właśnie oczekuje - więzi miłości...Tylko wtedy będą się działy cuda...
A nasze prośby będą w widoczny...może nawet spektakularny sposób...wysłuchiwane.

Wytrwałość w modlitwie jest znakiem naszego autentycznego pragnienia...Jeżeli się załamujemy, jeżeli rezygnujemy...to może znaczyć, że wcale nam tak bardzo na tym nie zależało...Jeżeli myślimy, że jedna modlitwa wszystko załatwi...to też popełniamy błąd...Dlatego potrzeba wytrwałości...
Jeżeli stajemy przed kimś kogo kochamy, to ufamy tej osobie bezgranicznie...Jeżeli mówimy, że kochamy Boga i ufamy Mu...to nie powinniśmy też tracić wiary...nie powinniśmy zniechęcać się w naszych prośbach.
Wytrwałość jest sprawdzianem miłości...wierność jest darem...a powstaje przez upartą wytrwałość...
Inaczej nie da się zbudować takich relacji...Czasem „brak Bożej odpowiedzi” bywa próbą naszej wiary. Nie jest ona potrzebna Bogu, który dobrze zna nasze serce, ale nam. Powinna nam uświadomić, na ile autentycznie pragniemy Boga, a na ile chcemy jedynie spełnienia naszych egoistycznych pragnień.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

CzwartekDzisiejsze czytania: Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

(Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Wielu z nas myśli sobie, że życie chrześcijanina to sielanka...Chodzimy sobie do kościoła, modlimy się w swoich wspólnotach, śpiewamy "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam..." wznosimy ręce, klaszczemy...
i ogólnie jest atmosfera żywcem wyjęta z taniego landszaftu. Tymczasem to błędne myślenie, bo Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:  Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i j…

Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.

ŚrodaDzisiejsze czytania: Ef 6,1-9; Ps 145,10-14; 2 Tes 2,14; Łk 13,22-30
(Łk 13,22-30) Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy…

Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?

19 SIERPNIA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie dowolne św. Jana Eudesa, prezbitera
Czytania: (Sdz 2, 11-19); (Ps 106 (105), 34-35. 36-37. 39-40. 43ab i 44); Aklamacja (Mt 5, 3); (Mt 19, 16-22);

(Mt 19, 16-22) - Kliknij, aby przeczytać.

Wielu z nas zadaje sobie to pytanie...co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne...
Jezus daje do zrozumienia bogatemu młodzieńcowi, że czasem nie wystarczy być dobrym...
porządnym...sprawiedliwym...i w ogóle...takim "wzorem cnót"...
Bo często słyszy się...ja często słyszę od znajomych...wcale nie trzeba być wierzącym...
wystarczy być dobrym człowiekiem...szanować innych...pomagać ludziom...
Albo inaczej...ktoś mówi: nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, nikogo nie zgwałciłem...
Jestem porządny...nie kłamię...płacę podatki...mówię "dzień dobry" sąsiadom...chodzę w niedzielę do kościoła...w ogóle to całkiem miły ze mnie gość...
Ale Jezus zna nasze serca...i każdemu z nas mówi....jednego ci trzeba...
sprzedaj wszystko i za m…