Przejdź do głównej zawartości

Poniedziałek. Ef 2,1-10; Ps 100,1-5; Mt 5,3; Łk 12,13-21


(Łk 12,13-21)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Ludzie, którzy przychodzą do Jezusa mają różne problemy...I każdy, kto przychodzi do Niego ze swoimi problemami, liczy na to, że tylko On może je rozwiązać. Niektórzy myślą, że skoro Jezus jest Nauczycielem...jest autorytetem dla wszystkich, to pomoże im rozwiązać także spory majątkowe...
Tak jak czynili to uczeni w Piśmie. Jezus mówi jednak:  któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Jezus nie przyszedł po to, by rozsądzać spory między ludźmi...by rozstrzygać co się komu należy. On przyszedł pokazać ludziom Prawdę...wskazać Drogę...doprowadzić do Zbawienia...
Ogłosić Dobrą Nowinę...To wszystko ma niewiele wspólnego z ludzkimi, przyziemnymi sprawami.
Małymi wojenkami, w których każdy z nas próbuje udowodnić co jest moje...co Twoje...
wyznaczać sobie nawzajem granice...i skakać sobie do oczu o przysłowiową miedzę.

Ten problem, z którym przychodzi do Jezusa człowiek, o którym czytamy w dzisiejszej Ewangelii jest jednak dobrym pretekstem do wygłoszenia nauki...Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. Mówiąc inaczej: obszernym portfelem się nie zbawisz...Pójście do Nieba nie zależy od zgromadzonych funduszy, ilości lokat, obligacji itp...Zbijanie kokosów na Forexie nie sprawi, że w Królestwie Bożym zasiądziesz na zaszczytnym miejscu...Tak naprawdę nasze dobra materialne "po tamtej stronie" nic nie znaczą...
Jezus ukazuje tę prawdę w przypowieści:
Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.
Co nam mówi ta przypowieść? Zbytnie skupianie się na "robieniu kasy" kosztem własnego zbawienia, prowadzi donikąd. Przyjrzymy się człowiekowi z przypowieści...Był zamożny, co samo w sobie nie jest niczym złym...Sam podkreślałem tę kwestię wiele razy, że bycie bogatym nie jest czymś złym, pod warunkiem, że potrafi się zachować priorytety w życiu...Ale wrócę do przypowieści:
Obrodziło mu pole...udało mu się zebrać doskonałe plony...o wiele lepsze niż w zeszłych latach...
Jego interes zaczął przynosić większe dochody niż się spodziewał...To też nic złego...Często w życiu każdego z nas trafia się dobra passa...Cieszymy się z podwyżki... Albo jakieś extra premii uznaniowej.
To wszystko samo w sobie też nie jest niczym złym...niczym godnym potępienia....
Każdy przecież chciałbym widzieć, że jego praca...przynosi dostrzegalne skutki.
Problem zaczyna się dopiero później...
Człowiek z przypowieści całe swoje wysiłki skupia na zabezpieczeniu dóbr...
Zaczyna się nakręcać...osiągnął sukces...i chce teraz zrobić wszystko by tym sukcesem się napawać.
Już nic innego nie ma dla niego znaczenia...tylko to, że ma zasoby...więc teraz pozostaje mu tylko z nich korzystać...na całego...pełną parą...korzystać z życia, nie patrząc na nic innego...nawet na fakt, że życie jest krótkie...Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Ostatnie zdanie jest kwintesencją dzisiejszej Ewangelii...Trzeba być bogatym przed Bogiem...
Gromadzić sobie skarby w Niebie...To jest prawdziwe bogactwo...Którego wartość przekracza wszystko to, co możemy zgromadzić w czasie naszego doczesnego życia...

Pamiętajmy o tym.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…