Przejdź do głównej zawartości

Poniedziałek. 1 Kor 5,1-8; Ps 5,5-7.12; J 10,27; Łk 6,6-11


(Łk 6,6-11)
W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Podnieś się i stań na środku! Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle, życie ocalić czy zniszczyć? I spojrzawszy wkoło po wszystkich, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii wg św. Łukasza, czytamy o uzdrowieniu człowieka z uschłą ręką.
 Uzdrowienie to ma miejsce w szabat, co wprawia we wściekłość faryzeuszów.
Ale po kolei...Jezus przychodzi nauczać do synagogi. Faryzeusze i uczeni w Piśmie cały czas Go obserwują i próbują złapać na czymś niestosownym...wyłapać jakieś "wywrotowe" zdanie...pochwycić na bluźnierstwie.
Albo na złamaniu prawa...Tak się składa, że w synagodze znajduje się człowiek z uschłą prawą ręką. Jezus stawia go na środku zgromadzenia ..wyprowadza go na środek...tak by wszyscy go dobrze widzieli. To zupełnie inaczej niż we wczorajszym czytaniu z Ewangelii, gdzie Jezus dokonuje uzdrawia chorego na osobności...z dala od tłumu...
Tu ma miejsce uzdrowienie przy wielu świadkach. Jest szabat, więc uczeni w Piśmie i faryzeusze chcą pochwycić Jezusa na złamaniu prawa szabatu...Jezus jednak zna ich myśli i wie, co knują.
Jest to dobra okazja do wygłoszenia nauki na temat szabatu. Dzień święty został ustanowiony dla człowieka.
Człowiek ma wtedy powstrzymywać się od pracy...ale nauczyciele Izraela w swojej przewrotności zakazali wykonywania jakiejkolwiek czynności. Jezus demaskuje tę przewrotność mówiąc: Co wolno uczynić w szabat? Coś dobrego czy coś złego? uratować komuś życie czy kogoś skrzywdzić? W ten sposób daje do zrozumienia, że bezinteresowna służba, pomoc w potrzebie, podanie pomocnej dłoni jest o wiele ważniejsze, niż prawa, jakie zostały ustanowione...włącznie z prawem szabatu. Potem Jezus każe choremu człowiekowi wyciągnąć rękę...a ta zostaje uzdrowiona. Uwagę przykuwa ostatnie zdanie: Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi. 
Postępowanie Jezusa budzi wściekłość...nie dlatego, że sprzeciwia się szabatowi, ale dlatego, że czyni dobro wbrew ogólnie przyjętym zasadom. Faryzeusze myśleli sobie, że mogą mieć rząd dusz...
To oni chcieli interpretować Pismo...i nauczać Prawa Bożego po swojemu...Fakt, iż Jezus przyszedł wypełnić  Prawo, pokazać jak naprawdę powinno się rozumieć szabat i jak go wypełniać.
Bo jeżeli zaniechamy czynienia dobra z motywów pseudoreligijnych to w sumie niewiele różnilibyśmy się od tych, którzy jawnie czynią zło. Każdy, kto uważa się za osobę wierzącą, wie że jest dobro niższego rzędu i wyższego rzędu...służba drugiemu człowiekowi, pomoc w potrzebie...ratowanie życia jest zawsze najwyższym dobrem...A największe akty pobożności pozbawione jednak miłości do bliźniego i postawy służby drugiemu człowiekowi, zwłaszcza temu najsłabszemu...są tylko pustym klepaniem formułek...
są tylko pobożnością faryzejską.

w naszym życiu również doświadczamy takich sytuacji, że ktoś wpada we wściekłość z powodu dobra, które czynimy...to zaskakujące, że zwykle jesteśmy niezauważani, ale kiedy angażujemy się w jakąś szlachetną misję, pojawiają się wrogie spojrzenia, plotki itp...
podobnie jest z naszym Głoszeniem Ewangelii. Kiedy w naszych środowiskach, wśród przyjaciół, znajomych, poruszamy neutralne tematy...wszystko jest ok...Kiedy zaś zaczynamy mówić o Bogu, włącza się agresja...Jezus tego doświadczył...uczeni w Piśmie wpadli w szał z powodu uzdrowienia w szabat.
Bo Jezus nie działał po ich myśli...nie spełniał ich zaleceń...nie wpisywał się w ich wizję i ich schematy.
To budzi agresję...Kiedy my zachowujemy się inaczej niż wszyscy...łamiemy stereotypy...
wyrażamy sprzeciw, kiedy wszyscy czemuś przyklaskują...to może rozzłościć ludzi wokół nas...
Ale niech umocnieniem dla nas będzie to, że sam Chrystus tego doświadczał.

jest jeszcze jedna strona w naszym życiu, na którą powinniśmy spojrzeć, czytając ten fragment.
to perspektywa chorego...Bo owszem...jako uczniowie Chrystusa doświadczamy tego, co nasz Nauczyciel.
Ale my także doświadczamy tego, co chory z dzisiejszej Ewangelii. Także i w naszym życiu są sfery, które są uschłe...nie możemy ich w pełni wykorzystywać...wstydzimy się tego swojego duchowego kalectwa.
Ręka...zwłaszcza prawa jest ważna w życiu człowieka. Większość z nas jest praworęczna, więc łatwo sobie wyobrazić jakbyśmy się czuli, gdybyśmy stracili tę rękę....więc przenieśmy teraz to uczucie na te sfery w życiu, które uschły...Jezus chce nas postawić na środku...wyciągnąć nas z tłumu...
Chce byśmy przestali się wstydzić i ukrywać ze swoimi problemami...Bo mamy być świadectwem dla innych. Że pomimo naszych problemów jest ratunek...Tym ratunkiem jest On...
Potem musimy wyciągnąć ku Niemu rękę...pokazać wszystko to, czego się wstydzimy...
i powiedzieć: Panie oto mój problem...chcę tutaj...w obecności wszystkich przedstawić Ci go.
Uzdrów mnie...zabierz ode mnie to cierpienie...spraw by te uschłe sfery mojego życia...znów stały się zdrowe i żywe...Bądźmy pewni...Że nasz Pan...
uzdrowi wszystko, co uschło w naszym życiu...Tylko nie możemy się wstydzić i ukrywać w tłumie...
musimy stanąć na środku...przedstawić swój problem i mieć wiarę w moc Chrystusa...a wtedy będą dziać się cuda.




Komentarze

Dorota Szczęsna pisze…
Dziękuję za kolejne wskazówki jak lepiej rozumieć ten niełatwy fragment wczorajszej Ewangelii. Teraz już rozumiem więcej, nie tak zbyt ogólnie. Mogę, więc bardziej się zastanowić co wymaga u mnie z pomocą łaski Bożej zmian.

Popularne posty z tego bloga

Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Środa Wspomnienie św. Jozafata, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Tt 3,1-7; Ps 23,1-3.5-6; 1 Tes 5,18; Łk 17,11-19

(Łk 17,11-19) Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dzisiejszy fragment z Ewangelii przybliża nam historię uzdrowienia dziesięciu trędowatych. Jezus zmierza do Jerozolimy. Na pograniczu Samarii i Galilei spotyka …

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie.

20 PAŹDZIERNIKA 2019
Niedziela
Niedziela - XXIX Niedziela zwykła
Czytania: (Wj 17, 8-13); (Ps 121 (120), 1-2. 3-4. 5-6. 7-8); (2 Tm 3, 14–4, 2); Aklamacja (Hbr 4, 12); (Łk 18, 1-8);








Kiedy rozmyślam nad tym, jak powinna wyglądać modlitwa,przede wszystkim moja modlitwa, zawsze staje mi przed oczami obraz z powyższej przypowieści. Jezus pokazuje na tym przykładzie, że modlitwa powinna być wytrwała, a nawet powinna być swego rodzaju "zawracaniem głowy" Bogu. Ale rzućmy okiem na to, co mówi Jezus: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. No tak...

Trudno do końca rozszyfrować jaki był naprawdę ten sędzia. Myślę, że dobrze wykonywał swój zawód. Może aż za dobrze. Może wyznawał zasadę: sprawiedliwość ponad wszystko.
Dura Lex, sed lex. Był legalistą. Mawiał zapewne: Prawo jest prawem. Prawo jest święte...
I nie ma okoliczności łagodzących dla nikogo. Nigdy.

To z jednej strony dobrze, bo w świecie współczesnym możemy się spotkać z odwrotnymi post…