Przejdź do głównej zawartości

Wspieraj bloga przez partronite.pl

Piątek. Koh 3,1-11; Ps 144,1a.2abc.3-4; Mk 10,45; Łk 9,18-22


(Koh 3,1-11)
Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasądzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju. Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.

Dziś chcę znów zatrzymać się na fragmencie z Księgi Koheleta. W tym fragmencie czytamy: Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem. Wszystko ma swój czas...
To takie oczywiste...Można powiedzieć, że to "oczywista oczywistość". Dlaczego zatem tak rzadko sobie tę prostą prawdę uświadamiamy? Współcześnie ludzie wiecznie nie mają czasu. Wszędzie się spieszą.
I przede wszystkim - wszystko chcą mieć natychmiast. Rozwój naszej cywilizacji doprowadził do tego, że wiele rzeczy dostajemy za jednym przyciśnięciem klawisza. Idziemy do restauracji typu "fast food" i w niecałą minutę dostajemy ciepły posiłek. Odpalamy przeglądarkę i prawie natychmiast znajdujemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Wysyłamy smsy a chwilę później nasi znajomi odpowiadają. Mamy telefony komórkowe, możemy zatem skontaktować się z każdym, z kim tylko chcemy...Gadamy przez Skype'a z kumplem z Australii. Żadnym problem nie jest dla nas polecieć za granicę...nawet do najbardziej egzotycznych krajów. To wszystko sprawia, że coraz bardziej nie chcemy czekać...

Słowa: wszystko ma swój czas nie docierają do naszych świadomości z taką mocą, jak do naszych rodziców czy dziadków. W słusznie minionym systemie na prawie wszystko trzeba było czekać...Słynne kolejki dla mięsem znam tylko z fotografii. Ale dla pokolenia moich rodziców był to chleb powszedni.
Swoje trzeba było wystać za samochodem, za meblami...brakowało wielu produktów, których dziś jest nadmiar. Mimo to ludzie czekali...byli cierpliwi...Współcześnie wszystko się odwraca...wszystko ma być na już...a nawet na wczoraj. Tempo życia przyśpiesza....ale gdyby spojrzeć na tę rzeczywistość z dystansem, można zadać sobie pytanie: po co to? ten pośpiech nie ma sensu...albo zaśpiewać wraz z Anną Marią Jopek:
"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam".

Współczesność niesie jeszcze jedno zagrożenie w związku z pośpiechem, w związku z niedostrzeganiem faktu, że na wszystko jest czas. To nasze relacje międzyludzkie...Kiedyś ludzie potrafili czekać...pozwalali dojrzewać uczuciu. Dziś wszystko musi być zaraz...Burzę emocji, namiętności nazywa się miłością...
Nie stara się dobrze poznać swoich charakterów, ale sprawdza się siebie w łóżku, bo mądra pani psycholog w "Bravo" napisała, że "trzeba się dopasować". A potem...szybki ślub...bez refleksji o tym, że decyzja o małżeństwie to nie jest decyzja o zakupie plazmy do salonu, ale coś o wiele poważniejszego...
A potem...po jakimś czasie...kiedy minie rok, dwa lata...rozwód...bo się rozczarowaliśmy sobą...
bo "to nie to"...bo "miłość się wypaliła"....najgorzej jeżeli w takich toksycznych związkach są dzieci.
One cierpią najbardziej...A czasem nawet lądują w szpitalu...albo - nie daj Boże - na cmentarzu...

Wszystko ma swój czas...mówi Kohelet...
Pośpiech...nerwowość...niecierpliwość...nic nie zmienią...nie przyśpieszą czasu...
Piątek nie stanie się w tym momencie sobotą tylko dlatego, że ja tak chcę...
I nawet choćbym tupał nogami i mówił: ja chcę już sobotę...albo niedzielę...albo rok 2015.
I to ma się stać JUŻ!!! nie stanie się...bo w życiu wszystko musi mieć swoją kolejność.

Często popadamy we frustracje, bo nie ma pracy...Kończysz studia...Dwa kierunki...
Znasz trzy języki obce...masz za sobą staż w prestiżowej firmie...ale jednocześnie nikt Cię nie traktuje poważnie. Mówią: masz za wysokie kwalifikacje...poszukujemy murarzy i tynkarzy...I nawet jeżeli mówisz:
OK...mogę zaniżyć swoje ambicje...mogę pracować na budowie, w supermarkecie...czy sprzątać ulice...
Słyszysz: odezwiemy się...a potem...głuchy telefon....Kiedy doświadczasz czegoś takiego, powtarzaj słowa Koheleta...Wszystko ma swój czas...Więc także nadejdzie czas, kiedy doczekasz się pracy...Zaufaj tylko Słowu Bożemu....i bądź cierpliwy...

Wszystko ma swój czas...A więc nadejdzie czas, kiedy Twoje modlitwy zostaną wysłuchane.
Nie rób z Boga sprzedawcy hamburgerów. Idziesz do Maca. zamawiasz zestaw powiększony...a ten za chwile ląduje przed Tobą...Z modlitwą tak nie jest...to nie jest automat do coli. wrzucasz złotówkę, wylatuje puszka. Potrzeba czasu...Bóg zawsze wysłuchuje, ale potrzeba czasu by spełnił nasze modlitwy...
A jeżeli nie spełnia? To dlatego, że Jego wizja jest inna od naszej...Jego myśli nie są naszymi myślami...
I kiedy nasze oczekiwania nie zostają spełnione, oznacza, że coś innego jest dla nas przygotowane...
a to "coś innego" zazwyczaj jest dla nas o wiele lepsze niż nasze wymarzone, wytęsknione i wymodlone intencje...


Komentarze

Konrad pisze…
Mam Biblię po angielsku, gdzie zamiast zwrotu "jest czas na..." każdy wers zaczyna się "He sets the time for..." nigdy nie spotkałem się z takim tłumaczeniem, a to pokazuje, że On jest Panem naszego czasu i jeśli jest jakiś czas to ze względu na Jego wolę.
Jest czas zachowania i czas wyrzucania...Pozdrawiam
Konrad
Magdalena pisze…
Mądre słowa.
Bycie cierpliwym to czasami ciężka sprawa, ale później okazuje się, że warto było czekać, bo Pan Bóg wie lepiej, co i kiedy jest dla nas najlepsze :)
pozdrawiam

Najczęściej czytane posty

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…

A oto imiona dwunastu apostołów....

6 LIPCA 2016
Środa
Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
Dzisiejsze czytania: Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7

 (Mt 10,1-7)
Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie.

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.

Sobota Wspomnienie bł. Jolanty, zakonnicyDzisiejsze czytania: 2 Kor 5,14-21; Ps 103,1-4.8-9.11-12; Ps 119,36a.29b; Mt 5,33-37
(Mt 5,33-37) Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi". A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Jezus zatrzymuje się na przykazaniu ósmym...mało tego rozszerza je. Przykazanie mówi by nie przysięgać fałszywie...by nie dawać fałszywego świadectwa...Ale to mało by być uczniem Chrystusa...Jezus rozszerza przykazanie mówiąc: Wcale nie przysięgajcie...

Jest jeszcze jedno pouczenie...i myślę, że na nim warto się zatrzymać na dłużej: Niech wasza…

Dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.

Środa w oktawie WielkanocyDzisiejsze czytania: Dz 3,1-10; Ps 105,1-4.8-9; Ps 118,24; Łk 24,13-35

(Łk 24,13-35) W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim …