Przejdź do głównej zawartości

Czwartek.1 Kor 15,1-11; Ps 118,1-2.16-17.28-29; Mt 11,28; Łk 7,36-50


(Łk 7,36-50)
Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

Dzisiejszy fragment Ewangelii przybliża nam wizytę Jezusa u jednego z faryzeuszy. W czasie posiłku dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Na ucztę przybywa kobieta, którą dziś nazwalibyśmy "lekkich obyczajów" i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Faryzeusz jest oburzony tym zdarzeniem. Powątpiewa nawet co do Jezusa mówiąc: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Dla Jezusa jest to jednak pretekst do wygłoszenia nauki: Bóg kocha każdego grzesznika. Jego Miłość jest przebaczająca. Ale by przebaczyć, potrzebny jest żal. Szczery żal i pragnienie przebaczenia....

Wszyscy jesteśmy grzesznikami...Tego nie da się w żaden sposób ukryć. I choć często próbujemy się wybielać lub porównywać z innymi mówiąc, że "są gorsi ode mnie" to wobec Bożych kryteriów każdy z nas jest winny...Tego długu, jaki zaciągnęliśmy "Na Górze" nie da się spłacić, zatem został nam darowany.
Bóg wybacza nam wszystkie grzechy, kiedy tylko szczerze za nie żałujemy i potrafimy stanąć w prawdzie przed Nim i przed samym sobą...jeżeli staniemy w pokorze...
Naturalną rzeczą dla nas powinna być także wdzięczność...

Faryzeusz nie był wdzięczny, bo albo nie czuł się grzeszny albo nie doświadczył osobiście doświadczenia.
Kobieta zaś potrafiła stanąć w prawdzie przed samą sobą, doświadczyła przebaczenia...i potrafiła okazać cześć Chrystusowi...Wobec jej postawy wszelkie przepisy przestają mieć znaczenie...
Faryzeusz podchodził do grzeszników takich, jak ona zgodnie z tradycją i rytuałami, które nakazywały odrzucać ludzi, takich jak ona....Jezus, jako Syn Boży, podszedł do niej jak Bóg...
Z miłością, przebaczeniem...akceptacją...szacunkiem.

A jak jest z nami? Czy my doświadczyliśmy już Bożej Miłości?
Czy doświadczyliśmy Bożego Przebaczenia?
Czy my usłyszeliśmy osobiście, tak bezpośrednio..."Odpuszczone Ci są liczne grzechy"....
Owszem słyszymy słowa odpuszczenia w czasie spowiedzi...ale słyszeć a rzeczywiście tego odpuszczenia grzechów doświadczyć to spora różnica.

A może mimo słów przebaczenia dalej czujemy się winni? Dalej wszystko rozpamiętujemy....
Nie potrafimy sami sobie przebaczyć? Jeżeli Bóg nam przebacza....to kim my jesteśmy, że nie umiemy sami sobie wybaczyć? Jego niepojęta Miłość ogarnia nas...przenika wszystkie zakamarki ciała i duszy...
I usuwa wszelki grzech, wszelkie zło...To najdoskonalsze przebaczenie....
Tylko by ono się dokonywało...By Ta Miłość nas rozpalała...i oczyszczała...musimy zrobić pierwszy krok.
Przebaczenie Boga, Jego Miłość...są Darem...to zaproszenie...nie przymus...
Bóg nic nam na siłę wciskać nie będzie, bo nie jest akwizytorem...
Jeżeli nie odczuwasz Bożej Miłości, jeżeli nosisz w sercu przekonanie, że On Ci nie wybaczył...
To dlatego, że nie zrobiłeś jeszcze pierwszego kroku...Nie otworzyłeś się na Miłość i na Przebaczenie...
Nie powiedziałeś: Ojcze żałuję za moje grzechy...chcę teraz upaść do Twoich stóp....
i przepraszać...pokutować...prosząc o łaskę przebaczenia...
A potem dziękować za to, czym mnie obdarzasz...swoimi wspaniałymi darami.
I najwspanialszym z Darów...Swoją Niepojętą Miłością.

By otrzymać przebaczenie, potrzeba wpierw uznać się za winnego...
Szczerze żałować i prosić o przebaczenie.
Innej drogi nie ma...
Potem pozostaje tylko przylgnąć do Chrystusa...
Wyznać miłość do Niego. Uznać Go swoim Jedynym Panem....
i powierzać mu wszystkie swoje sprawy...

Bądźmy pewni, że On nie opuści nas w potrzebie.

Komentarze

Dorota Szczęsna pisze…
Kolejny raz zatrzymałam się nad tym fragmentem Ewangelii. Boża Miłosierna Miłość niepojęta rozumem. Jednocześnie piękna, wymagająca, lecz nie narzucająca się na siłę. Czeka na otwarte serce, nawet, jeśli ono się boi.

Zły się wścieka. Znów wątpliwości w małym, moim ludzkim sercu nie brakuje. Wiem, wierzę, że Jezus (mimo to) jest przy boku.

Nawet niepozorne sprawy cieszą, jak te oświetlone słońcem drzewa, którym robiłam zdjęcia na spacerze po odwiedzinach Jezusa w czasie Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Dziękuję za te rozważania. Często się nad nimi zatrzymuję. Dużo rzadziej komentuję. Będę zatrzymywała się nad tymi rozważaniami Słowa Bożego nadal.

Z pamięcią w modlitwie! :). Jeśli mogę to także proszę o modlitwę-szczególnie w intencji niektórych osób z mojej rodziny.

Popularne posty z tego bloga

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

CzwartekDzisiejsze czytania: Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

(Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Wielu z nas myśli sobie, że życie chrześcijanina to sielanka...Chodzimy sobie do kościoła, modlimy się w swoich wspólnotach, śpiewamy "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam..." wznosimy ręce, klaszczemy...
i ogólnie jest atmosfera żywcem wyjęta z taniego landszaftu. Tymczasem to błędne myślenie, bo Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:  Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i j…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa.

27 LIPCA 2019
Sobota
Sobota - wspomnienie dowolne św. Innocentego, papieża
Czytania: (Wj 24, 3-8); (Ps 50 (49), 1b-2. 5-6. 14-15); Aklamacja (Jk 1, 21bc); (Mt 13, 24-30);

(Mt 13, 24-30) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus mówi przypowieść o Królestwie niebieskim. Rolnik sieje dobre nasienie w roli. Jego nieprzyjaciel sieje chwast. Kiedy zboże wyrasta, wraz z nim wyrasta chwast...Ale rolnik nie pozwala usunąć chwastu.
Boi się by przypadkiem nie usunąć także pszenicy. Daje obojgu szansę wzrostu aż do żniwa...
Jak to rozumieć?
Bóg daje czas każdemu z nas...Świat w zamyśle Boga był dobry...
Ale istnieje na nim zło...istnieje grzech...my: ja i Ty jesteśmy grzeszni i potrzebujemy zbawienia.
Bóg nie chce nikogo ani ukarać ani skazać na cierpienie...choć zasługujemy na to, bo przecież "zapłatą za grzech jest śmierć". Ale jest jeszcze jedna prawda: Jezus już nas zbawił...i to zbawienie mamy za darmo.
Dlatego mamy czas na wzrost...wszyscy mamy ten czas...naszą odpowiedzią powinno być zat…