Przejdź do głównej zawartości

Piątek. 1 Kor 1,17-25; Ps 33,1-2.4-5.10-11; Łk 21,36; Mt 25,1-13


(1 Kor 1,17-25)
Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.

Dziś chciałbym zatrzymać się na fragmencie Pierwszego Listu do Koryntian. Czytając ten fragment uznałem, że jest w nim wiele ważnych myśli, nad którymi chciałbym się pochylić. Już od pierwszego zdania tego listu czuję, że Bóg, poprzez św.Pawła, który pisał do mieszkańców Koryntu, chce mi przekazać wiele ważnych spraw...
"Nie posłał mnie Chrystus abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię..." - to także powołanie każdego z nas. Ten, kto usłyszał Dobrą Nowinę o Chrystusie, kto doświadczył Jego miłości, nie może cicho siedzieć...po prostu nie da się...naturalną potrzebą jest rozgłaszanie dalej Wielkich Dzieł Boga. Zatem Paweł podkreśla to...że jego podstawowym celem jest głoszenie Ewangelii.
Wszystkim...bez względu na to kim są i co robią...Bo niesienie Dobrej Nowiny aż po krańce ziemi to obowiązek wszystkich, którzy mienią się chrześcijanami. Autentyczny chrześcijanin, to ktoś zakochany w Chrystusie...a kiedy jest się zakochanym, chce się by cały świat o tym wiedział.
Paweł podkreśla jednak, że nie głosił w mądrości słowa...by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.
dalsze wersety wyjaśniają dlaczego Paweł nie głosił "w mądrości słowa"...i dlaczego "mądrość słowa" mogłaby zniweczyć "Chrystusowy krzyż".
Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Patrząc logicznie, przez pryzmat rozumu...rozważań intelektualnych, analiz filozoficznych...owszem...Nauka krzyża - czyli poświęcenie się Chrystusa w celu zbawienia ludzkości...dobrowolne pójście na krzyż...to coś nienormalnego...to głupstwo, jak napisał św. Paweł. Patrząc przez pryzmat rozumu...żadne poświęcenie nie jest normalne...
Liczy się osiągnięcie sukcesów, zdobywanie wyróżnień...rozwój osobisty...
Tylko szaleńcy godzą się coś stracić dla wyższych idei...Tak rozumuje świat...teraz...
Tak rozumował świat w czasach św. Pawła.
Dostąpienie zbawienia zatem nie następuje przez rozum...przez jakąś iluminację...oświecenie intelektu...ale poprzez serce...i jego najcichsze poruszenia...w końcu w innym z listów św.Paweł napisze: jeżeli ustami swymi wyznasz, że Jezus jest Panem i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych, dostąpisz zbawienia. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia. (Rz 10, 9-10)
Ale wróćmy do Listu do Koryntian. Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne?  W starciu z Mądrością Bożą i Mocą Bożą, wszelka mądrość ludzka staje się malutka, jak ziarnko piasku...a każdy, kto poprzez swoją pozorną mądrość, stara się umieścić na miejscu Boga, nie skończy dobrze...budowniczym wieży Babel wydawało się, że są mądrzy...osiągnęli szczyt możliwości technicznych, mieli najlepszych inżynierów w epoce...postanowili rzucić wyzwanie Bogu...i Bóg "wytracił ich mądrość" mieszając im języki...
Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Świat mądrych, oczytanych, wykształconych i w ogóle wszystkich tych, którzy uważani byli za elity odrzucił naukę Boga...uznał ją za głupstwo...
Tak samo i dziś...wielcy profesorowie i im podobni "mędrcy" argumenty religijne w dyskusjach z góry przekreślają...uważając wiarę za średniowieczny zabobon...
Dlatego Bóg postanawia przez "głupotę" zbawić wierzących...Na apostołów powołuje ludzi prostych, nieoczytanych...zwykłych robotników, rybaków...I to oni idą na cały świat i głoszą z mocą...św. Paweł był wprawdzie człowiekiem wykształconym...ale dopóki trzymał się Prawa i był gorliwym (może nawet nadgorliwym) wyznawcą Judaizmu...tak długo był prześladowcą chrześcijan. Kiedy spotkał Chrystusa, jego sposób myślenia zmienił się o 180 stopni...
Postanowił głosić naukę zbawienia...która była uznawana za głupstwo i pogardzana.
Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą.
To zdanie też jest takie...ponadczasowe...Dziś również obracamy się w różnych środowiskach.
Wśród nas są sceptycy, ignoranci, wojujący ateiści, zimni katolicy...Każdy inaczej przyjmuje naukę o Chrystusie...I pewnie z różnymi reakcjami się spotkamy...Nie może nas to jednak w żaden sposób zniechęcać...Bo ważne jest to, że dla nas Chrystus jest mocą Bożą i mądrością Bożą.
I tylko to mamy przekazywać...Często wdawanie się w zawiłe dyskusje teologiczne, prowadzenie wojenek ideologicznych...kłótnie i obrzucanie się argumentami za i przeciw....To wszystko może nas zaprowadzić na manowce...My musimy ogłosić zwycięstwo Chrystusa we wszystkich sferach życia naszego, naszych przyjaciół, ale i naszych wrogów...po prostu ogłosić to, że On jest Panem wszystkiego i wszystkich...i uwierzyć w to, że w Jego imię będą się działy Wielkie Cuda.

To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. To jest chyba doskonała pointa tej perykopy, ale nie moich rozważań...
Mam bowiem kilka luźnych myśli dotyczących mądrości...

W jednej z polskich komedii jeden z bohaterów mówi do swojego syna: "Bo widzisz być magistrem a być mądrym to dwie zupełnie różne rzeczy"...I w tym humorystycznym zdaniu mniej więcej streszcza się dzisiejsze czytanie. Mądrość będąca synonimem wykształcenia...nabyta poprzez lata nauki, studiowanie mądrych książek itp może być przeszkodą w doświadczeniu Boga...
Dlatego by otworzyć się na Jego działanie, by otworzyć się na Jego miłość, trzeba wyłączyć rozum,
przestać na jakiś czas drążyć, porównywać, analizować...a po prostu zestroić swoje serce z Jego Sercem. W kwestii mądrości mam jeszcze takie skojarzenie...O wielu ludziach w podeszłym wieku mówi się, że są mądrzy, mimo że nie zawsze kończyli szkoły...Bo prawdziwa mądrość to nie tylko wykształcenie. To także mądrość życiowa, mądrość wynikająca z słuchania Ducha Świętego. Mądrość, która jest zestrojona z Bożą Mądrością...Mając taką Mądrość zawsze będziemy wiedzieć co jest dobre a co złe...Będziemy rozumieć różne mechanizmy, jakie rządzą światem...

Choć wszystko robi się coraz bardziej zawiłe...choć od czasów oświecenia, racjonalizm walczy o to by stać się nową religią...to jednak wciąż nad tym wszystkim jest Bóg, który "strąca władców z tronu a wywyższa pokornych". Dla którego ludzka mądrość jest głupstwem...
Owszem....można Boga odnaleźć w mądrych księgach...można zachwycić się Jego wielkością oglądając Discovery Science, można pokochać Go jeszcze mocniej patrząc w gwiazdy i uświadamiając sobie, że niektóre z nich są miliony lat świetlnych od Ziemi...a niektóre są dużo, dużo większe od naszego Słońca. Wszystko to zależy wyłącznie od nas...od tego, czy nasze serce i nasz rozum są zestrojone z Bogiem...Jeżeli tak, wtedy nasza wiara i nasz rozum - te dwa skrzydła, uniosą nas ku kontemplacji Prawdy.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.

06 LISTOPADA 2019
Środa
Środa - wspomnienie dowolne bł. Józefy Naval Girbes
Czytania: (Rz 13, 8-10); (Ps 112 (111), 1-2. 4-5. 9); Aklamacja (1 P 4, 14); (Łk 14, 25-33);



Dzisiejszy fragment Ewangelii może zaskakiwać. Przynajmniej pierwsze zdanie...
Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Zatem jak to jest? Jezus, który ciągle uczy miłości, zachęca do nienawiści? I to do najbliższych? Wyjaśnienie pojawia się dopiero na końcu...
.Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

No dobrze...wyrzec się wszystkiego...ale przecież to oznaczałoby porzucenie dotychczasowego życia...
zostawienie bliskich...i pójście w nieznane...Czy tego chce Jezus?
Byśmy wszyscy porzucili rodziny, przyjaciół, pracę...i poświęcili się głoszeniu?
Myślę, że chodzi o coś innego...

Jezus mówi tu o priorytetach...o tym...co ważne i co ważniejsze...
Chodzi o to by …

Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony.

17 LISTOPADA 2019
Niedziela
Niedziela - Niedziela zwykła
Czytania: (Ml 3,19-20a); (Ps 98 (97), 5-6. 7-8. 9); (2 Tes 3,7-12); Aklamacja (Łk 21,28); (Łk 21,5-19);


Kilka myśli w związku z dzisiejszym tekstem:

1. Żydzi podziwiają świątynię. Mówią, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami.
My również podziwiamy nasze świątynie. I słusznie...Kościoły - zwłaszcza te stare - są piękne.
Ale świątynia to nie tylko architektura...To nie tylko mury. Jezus wypowiada proroctwo.
Wskazuje, że ze świątyni nie zostanie "kamień na kamieniu". Rzymianie burzą świątynię w roku 70.
Jednak w wypowiedzi Jezusa jest coś więcej...To echo rozmowy z Samarytanką, kiedy to Chrystus mówi, że prawdziwi czciciele będą oddawać chwałę Bogu w "Duchu i w prawdzie". Mury świątyni można zwalić.
Kościół można przerobić na kino albo na magazyn (jak działo się w Rosji Sowieckiej). Ale duchowej świątyni nie można zniszczyć. To obiecał Jezus mówiąc: "bramy piekielne go (Kościoła) nie przemogą&q…