Przejdź do głównej zawartości

X niedziela zwykła. Rdz 3, 9-15; Ps 130, 1-8; 2 Kor 4, 13-5, 1; J 12, 31-32; Mk 3, 20-35

Na dzisiejszą niedzielę przeznaczone są następujące fragmenty.
(Rdz 3, 9-15)
Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.

Co tutaj zauważam? Znany nam dobrze fragment z Księgi Rodzaju...Rzeczywistość po grzechu pierworodnym.
Pierwsi ludzie ukrywają się przed Bogiem...Ta rzeczywistość jest nieobca i nam - współczesnym...
Grzech zawsze powoduje poczucie winy...(lub prawie zawsze) jedyne na co ma się ochotę - to ukryć się...

Albo...zrzucić winę na kogoś lub coś innego...
Tak też postępują prarodzice. - Bóg pyta: Czy zjadłeś owoc...
Adam odpowiada: Tak, ale to wszystko jej wina...to ona mnie poczęstowała...
Ewa: Tak to prawda...zerwałam, zjadłam i dałam Adamowi..ale to on...to wszytko wina tego paskudnego węża...On mnie namówił...
Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za swój postępek...
Mechanizm projekcji działa...Jak bardzo w tym miejscu psychologia jest kompatybilna z duchowością.
Zawsze znajdujemy sobie usprawiedliwienie...byle siebie pokazać w najlepszym świetle...lub pokazać: nie jestem wcale taki zły...
Jak często słyszymy...Wszyscy przecież kradną...a ja wynoszę tylko papier do ksero z biura.
Politycy kłamią, dziennikarze kłamią, aktorzy kłamią...dlaczego więc ja jestem taki zły skoro okłamuję tylko swoją żonę...to nie jest wcale taki wielki grzech...
No tak...ja wprawdzie chodzę do supermarketu w niedzielę...ale ci Kowalscy...oni to dopiero mają na sumieniu różne grzeszki...
No tak...kombinuję na wszystkie strony...wyłudzam zasiłek dla bezrobotnych...ale taki mamy system...
jak można inaczej funkcjonować w tym "dzikim kraju" ???
Nie robię nic złego...nikogo nie okradłem...nikogo nie zabiłem...ci wszyscy inni mordercy, pijacy, złodzieje, gwałciciele...oni mają się z czego spowiadać...ja nie...
To jest rzeczywistość grzechu pierworodnego...nieustanne usprawiedliwianie się...nieustanne przerzucanie odpowiedzialności na innych...to ciągnie się od tysięcy lat...

Ale to nie koniec tego fragmentu z Księgi Rodzaju...bo Bóg daje obietnicę...
Wprowadzam nieprzyjaźń między Tobą a Niewiastą...jej potomstwo zmiażdży ci szatanie głowę...
Bóg nie zostawia nas samych sobie...z grzechem i jego sprawcą, czyli szatanem...
Obietnica została spełniona...na świat przyszedł Jezus...i pokonał Zło...

Spójrzmy zatem na Ewangelię na dziś....
(Mk 3, 20-35)
Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów. Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. Mówili bowiem: Ma ducha nieczystego. Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.

Jezus działa z mocą...naucza, uzdrawia...wypędza złe duchy...
Na swojej drodze spotyka wielu ludzi...większość...lub spora część to Jego zwolennicy...
Wielbią Go...czekają na Niego...proszą o uzdrowienie....
Ale są i przeciwnicy...można nawet użyć słowa wrogowie...Ludzie, którzy starają się przyłapać Jezusa na jakimś "niepoprawnym politycznie" słowie. Przez kilka dni czytaliśmy w Ewangelii o tym jak to uczeni w Piśmie konstruowali swoje zapytania...A to o podatki...a to o zmartwychwstanie...padło nawet pytanie o to jakim prawem Jezus naucza...kto mu dał pozwolenie...dziś (być może) takie pytanie zabrzmiałoby: kto dał Ci tytuł...którą uczelnie skończyłeś...nie jesteś jednym z nas...nie jesteś z "salonu" więc kto dał Ci prawo wypowiadać się w kwestiach moralnych...społecznych...gospodarczych...
Dziś znowu...czytamy o ataku na Jezusa...
ataku ze strony rodziny: bliscy wybrali się żeby Go powstrzymać...jakie to bliskie i nam - współczesnym.
Kochana rodzinka...z którą - jak mówi przysłowie - najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Jest wiele kochających się rodzin...prawdziwie bliskich Bogu...ale są i takie, które potrafią zniszczyć swojego krewnego...bo nie pasuje im jego styl życia..."mówiono bowiem: odszedł od zmysłów" 
Czytajmy dalej: 
Uczeni w Piśmie (a jakże) Mówili: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wypędza złe duchy.
Cóż za przewrotna teoria...Że niby Jezus jest opętany przez szatana i za jego sprawą rozprawia się z demonami. Zatem widzimy...przeciwnicy używają coraz mocniejszego kalibru żeby oczernić Jezusa...
Podważyć Jego Boską Misję. - a my...w naszej rzeczywistości...często załamujemy się, że ktoś nas oczernia. Że uważa nas za pomylonych, bo chodzimy codziennie na Eucharystię...Bo głosimy Ewangelię w naszych środowiskach...Smucą nas...wpędzają w doła łatki: Moher, Katol, Fanatyk, Talib...
Ale przecież to jest w pewnym sensie norma...Jesteśmy znakiem sprzeciwu...Bo każdy kto uważa się za ucznia Jezusa jest znakiem sprzeciwu...bo nie jest z "Tego Świata". 

Dalej w tym fragmencie mamy mowę przeciwko oskarżycielom...którzy wysnuwali teorię o opętaniu.
Żadne królestwo wewnętrznie skłócone się nie ostanie.
Nie można okraść mocarza jeśli się go wcześniej nie "zneutralizuje". 
I najmocniejsza myśl...wszystkie grzechy będą odpuszczone...ale grzechy przeciwko Duchowi Świętemu - nigdy. 
I ostatni fragment - a zatem i ostatnia myśl: Twoi krewni są na dworze...Czekają na Ciebie. Ktoś z tłumu informuje o tym Jezusa. Naturalną reakcją większości z nas byłoby pójście do rodziny i przywitanie się.
Jezus łamie schemat...odpowiada: Moimi prawdziwymi krewnymi są ci, którzy pełnią Wolę Bożą. 
Mocne słowa...z pewnością musiały zaboleć czekających na Jezusa krewnych. 
Ale ta Jego myśl nie miała na celu obrażania nikogo z rodziny...ani matki, ani kuzynów...
To przesłanie także dla nas...więzy krwi - owszem - są ważne...mają znaczenie...
ale w życiu duchowym...w byciu uczniem Chrystusa są rzeczy ważne...i ważniejsze...
Poprzez pełnienie Woli Bożej stajemy się Rodziną Boga...która nie zawiedzie w przeciwieństwie do ludzkiej rodziny. Więzy krwi często mogą przeszkadzać w byciu uczniem Jezusa...mamie i tacie może się nie podobać, że chodzisz na spotkania oazy...mogą nawet powiedzieć, że to "sekta". Kuzyni mogą się śmiać z Ciebie, że jesteś ministrantem mimo, że masz trzydziestkę na karku. Ale co z tego...
Pełnisz Wolę Boga...kroczysz ścieżką ucznia Chrystusa...zatem Twoją siostrą...bratem...ojcem...matką...
wujkami, ciotkami...kuzynami....są wszyscy ci, którzy idą tą samą drogą...drogą wiary...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.

17 SIERPNIA 2018
Piątek XIX tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Jacka, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Ez 16, 1-15. 60. 63; Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6; Mt 19, 3-12

(Mt 19, 3-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o nierozerwalności małżeństwa...Jezus znów zostaje wystawiony na próbę przez faryzeuszy...Ci pytają Go: czy wolno oddalić żonę...
To takie pytanie ponadczasowe...dziś wielu mędrków poddaje te kwestie w wątpliwość...
Ba...mówi się nawet o anachroniczności instytucji małżeństwa....Lansuje się różne erzace...
wolne związki...partnerstwo...homoseksualizm...I chce się nam wmówić, że to normalne...

Według socjologów co trzecia...(a według niektórych nawet i co druga) para się rozwodzi...
dziś przyczyny są absurdalne: bo już się nie kochamy...wypaliło się...uczucie odeszło...
Jakby miłość była czymś podobnym do bólu głowy...dziś jest - jutro nie...

Jezus zaś powołuje się na Księgę Rodzaju, w której jest napisane: Co Bóg złączył, człowiek niec…

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.

22 LIPCA 2018
Niedziela XVI tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Jr 23, 1-6; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6; Ef 2, 13-18; Mk 6, 30-34

(Mk 6, 30-34) - Kliknij, aby przeczytać.


Dziś w Ewangelii naszą uwagę przykuwa zalecenie Jezusa:  Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Ale zobaczmy cały fragment...

Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Apostołowie wracają ze swojej misji...i opowiadają o wszystkim, co zdziałali...
To naturalne, że chcą się dzielić tym, co przeżyli...Tym, co widzieli...tym, jakie sukcesy misyjne osiągnęli.
Jezus poleca im odpocząć: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. To zdanie jest dla mnie kluczem do rozważania...Zwłaszcza w dzisiejszych czasach...
Widzimy na co dzień, jak świat zwariował...pracoholizm dotyka wielu ludzi...
A inni? Inni są zmuszeni do dłu…

Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!

7 SIERPNIA 2018
Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Edmunda Bojanowskiego
Dzisiejsze czytania: Jr 30, 1-2. 12-15. 18-22; Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23; Mt 14, 22-36

(Mt 14, 22-36) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus kroczy po jeziorze...to wydarzenie pierwszoplanowe w dzisiejszej Ewangelii.
Uczniowie widząc Go, myślą, że to zjawa, ale Jezus uspokaja ich...Odwagi! To ja jestem...
Nie bójcie...my również mamy często takie sytuacje...Mrok, burza...nasza duchowa łódź miotana jest falami, wiatry przeciwne wieją...a my nie wiemy, co dalej...
I wtedy zjawia się Jezus...łamiąc standardy...przychodzi po jeziorze...
może i nam wydawać się, że to zjawa...że wydaje nam się...ale to On...i zapewnia nas o tym mówiąc każdemu z nas: Nie bój się! To Ja...Ja jestem z Tobą...i zawsze będę...
nawet w najmroczniejszej godzinie będę stać obok...i przyjdę ci z pomocą...

Piotr widząc Jezusa kroczącego po jeziorze mówi: Panie jeśli to Ty...każ mi przyjść do s…