Przejdź do głównej zawartości

Zarzućcie sieci na połów!

6 WRZEŚNIA 2018
Czwartek XXII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne Błogosławionego Michała Czartoryskiego, prezbitera i męczennika
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 3, 18-23; Ps 24 (23), 1b-2. 3-4b. 5-6; Łk 5, 1-11

(Łk 5, 1-11) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus powołuje pierwszych uczniów...w niesamowitych okolicznościach...
Zaskakuje mnie fakt, że Jezus zawsze powołuje w niesamowitych okolicznościach.
Powołanie nie jest nudne...zawsze jest w nim jakaś dynamika. Ale w tym dzisiejszym fragmencie jest jeszcze kilka ważnych kwestii, na które chciałbym zwrócić uwagę.

Jezus przychodzi nad jezioro Genezaret.
Tłum idzie za Nim aby Go słuchać.
Nad jeziorem pracują rybacy - płuczą sieci.
Jezus wchodzi do łodzi aby nauczać...

Do tego momentu wszystko jest takie...spokojne...
Każdy "robi swoje".
Rybacy pracują...
Jezus wędruje przez wioski i miasteczka nauczając...
A tłumy...idą za Nim...

w pewnym momencie Jezus zwraca się do Szymona..."Wypłyń na głębię"
"Zarzuć sieć na połów"... w tym momencie zaczyna się złamanie schematu...
Bo...moment...do tego momentu każdy robił "swoje"...a tu...
ni stąd...ni zowąd...Jezus mówi rybakom...by zarzucali sieci?
W porządku...to słynny Rabbi...ale...z całym szacunkiem...co On może wiedzieć o łowieniu ryb?

Takie myśli musiały nurtować serca rybaków...Bo przecież każdy "w branży" wie, że ryby łowi się w nocy.
A nie w dzień...w dzień to można odpoczywać po połowie, płukać sieci...albo naprawiać je...
ale nie łowić ryby...Jak nie złowiłeś nic w nocy...no to masz pecha...być może nawet nie będzie czego do garnka włożyć...Szymon zatem dzieli się tymi wątpliwościami...Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. No właśnie...Całą noc ciężko pracowaliśmy...i co z tego mamy? Nic...kompletnie nic...
Doskonale znamy się na naszym fachu...ale na co nam się przydała wiedza i umiejętności...skoro nie widać efektów naszej ciężkiej pracy...

znasz to? doświadczyłeś czegoś podobnego?
Ja tak...wiele razy zmagałem się z podobnymi problemami.
Mam wiedzę, doświadczenie...ale w starciu z rzeczywistością...nie zawsze daję radę.
W takich sytuacjach potrzeba jednej rzeczy...no OK dwóch...
Po pierwsze: Zaufać Bogu...z przekonaniem, że Jego Plan...jest lepszy niż nasz...
Po drugie: Mieć odwagę wyjść poza schemat...porzucić swoje myślenie...a pójść za natchnieniami
Ducha Świętego...Szymon właśnie tak zrobił...bo przecież powiedział jeszcze jedno zdanie.
Zdanie, które stało się początkiem cudu...Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać.
Panie...całą noc nic nie złowiliśmy, ale na Twoje słowo zarzucę sieci...
Panie całe życie męczę się z moimi problemami (emocjonalnymi, zdrowotnymi, duchowymi)
ale na Twoje słowo podejmę ryzyko...złamię schemat...w modlitwie, w relacjach z innymi itp.

skoro tylko to uczynili...zagarnęli mnóstwo ryb...To stało się natychmiast...
czasem męczymy się by osiągnąć jakiś cel...by rozwijać się duchowo...
by w naszych relacjach zapanowała zgoda...i nie wychodzi...
ale kiedy oddamy sprawę Jezusowi...i pójdziemy za Bożymi Natchnieniami, efekty będą NATYCHMIASTOWE...to nie jest żaden marketing...Tak jest napisane w Biblii...
To jest obietnica...

Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.
Tutaj mamy ważny moment...uświadomienie sobie własnej grzeszności...podziw...oddanie chwały Jezusowi. To ważne jest także w naszym życiu...Bo głównym problemem, który blokuje nam doświadczenie Bożej Miłości...i przyjęcie zbawienia, jest właśnie grzech...Dopóki nie wyznasz: jestem grzesznikiem i potrzebuję zbawienia...nie uświadomisz sobie tej prawdy, będziesz stać w miejscu...
i ciągle powtarzać swoje schematy na "naprawę życia".

I w tym momencie następuje powołanie...Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. Jezus wie, że Szymon jest "człowiekiem grzesznym"...mimo wszystko nie odrzuca go.
Wręcz przeciwnie...dodaje mu otuchy...mówi: nie bój się...bo owszem...jesteś grzesznikiem, ale Ja cię będę uzdalniać...Jezus nie powoływał "cukierkowatych chłopców"...o idealnym, nieskazitelnym charakterze. Ale właśnie "twardych chłopów"... konkretnie "wytarmoszonych" przez życie. Właśnie takich, którzy mieli świadomość, że są "grzesznymi ludźmi". Bo to, co słabe i grzeszne w oczach ludzi...jest mocne i święte w oczach Boga...Dlatego Jezus wybrał właśnie ich...i zapewnił, że On ich uzdolni do wielkich rzeczy. To zapewnienie: "odtąd ludzi będziesz łowił", musiało nieźle zadziałać na wyobraźnię Szymona...
Biorąc pod uwagę wcześniejszą scenę - obfity połów...słyszy...będziesz tak samo teraz "łowić ludzi"...
Nie po jednym...nie po dwóch...ale całymi tłumami...(to zapewnienie spełniło się w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po kazaniu Piotra nawróciło się 3000 ludzi)

i co się dzieje? rybacy zostawiają swój interes...i dołączają do Jezusa...
I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Rewolucja...Zostawili wszystko i poszli za Nim...
Wszystko...
Nie jakiś tam malutki skrawek życia...
Nie najmniej potrzebne rzeczy...
Wszystko...absolutnie wszystko.

A czy my bylibyśmy zostawić wszystko....ale tak konkretnie wszystko...??


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

20 WRZEŚNIA 2018
Czwartek XXIV tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiążkowe świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 15, 1-11; Ps 118 (117), 1b-2. 16-17. 28-29; Łk 7, 36-50

(Łk 7, 36-50) - kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment Ewangelii przybliża nam wizytę Jezusa u jednego z faryzeuszy. W czasie posiłku dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Na ucztę przybywa kobieta, którą dziś nazwalibyśmy "lekkich obyczajów" i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Faryzeusz jest oburzony tym zdarzeniem. Powątpiewa nawet co do Jezusa mówiąc: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Dla Jezusa jest to jednak pretekst do wygłoszenia nauki: Bóg kocha każdego grzesznika. Jego Miłość jest przebaczająca. Ale by przebaczyć, pot…

Niewiasto, oto syn Twój. (...) Oto Matka twoja.

15 WRZEŚNIA 2018
Sobota XXIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
Dzisiejsze czytania: Hbr 5, 7-9; Ps 31, 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20; J 19, 25-27

(J 19, 25-27) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiaj wsłuchujemy się w fragment, w którym Jezus oddaje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi. Mówimy, że to testament z krzyża. Co ten krótki fragment mówi każdemu z nas? Nie będzie sporym zaskoczeniem, jeśli napiszę: Maryja zostaje dana za Matkę każdemu z nas, bo każdy z nas jest... lub powinien być... uczniem Chrystusa.

W kulcie maryjnym o to właśnie chodzi. Mamy nazywać Maryję naszą Matką, bo taka była wola Jej Syna - Jezusa. Jeśli w tym myśleniu pójdziemy dalej, to jeżeli Maryja jest naszą Matką, to Jezus jest naszym Bratem. Taki w końcu był Boży Plan... Plan Boga Ojca.
Każdy z nas miał odzyskać swój utracony status Bożego Dziecka.

Czego jeszcze uczymy się z powyższego fragmentu? Maryja stoi pod krzyżem. A co to znaczy stać pod krzyżem? Stanąć pod krzy…

Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego...

14 WRZEŚNIA 2018
Piątek XXIII tygodnia okresu zwykłego
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
Dzisiejsze czytania: Lb 21, 4b-9; Ps 78, 1-2. 34-35. 36-37. 38; Flp 2, 6-11; J 3, 13-17

J 3, 13-17 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś - w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego wsłuchujemy się w Ewangelię wg św. Jana, w której Jezus tłumaczy Nikodemowi Boski Plan Zbawienia. jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. W tym kontekście zupełnie inaczej odczytuje się fragment z Księgi Liczb (ten fragment również dziś słuchamy - w pierwszym czytaniu), w którym Mojżesz tworzy miedzianego węża, by ocalić Izraelitów od śmierci w wyniku ukąszenia.To trzeba podkreślić:  każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Jak to rozumieć? Miedziany wąż na palu nie chronił przed ukąszeniem. Węże atakowały wszystkich, nie robiąc przy tym wyjątku...Ale ten, kto spojrzał na węża z miedzi, pozostawał przy życi…