Przejdź do głównej zawartości

Spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się!

9 WRZEŚNIA 2018
Niedziela XXIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Iz 35, 4-7a; Ps 146 (145), 6c-7. 8-9a. 9b-10; Jk 2, 1-5; Mk 7, 31-37

(Mk 7, 31-37) - Kliknij, aby przeczytać.

Kiedy wsłuchuję się w ten fragment z Ewangelii, zawsze patrzę głębiej...Bo co widzimy w scenie, nakreślonej przez św. Marka? Uzdrowienie głuchoniemego...Jezus bierze chorego na bok, wkłada palce w jego uszy, śliną dotyka mu języka i wypowiada słowo: Effatha....Otwórz się. Chory natychmiast odzyskuje zdrowie. Tak to zdarzenie zostało nakreślone przez ewangelistę...ale czy naprawdę chodzi wyłącznie o uzdrowienie? Ja - kiedy słucham tego fragmentu, odnoszę wrażenie, że Jezus mówi do każdego z nas Effatha...Przychodzi do nas...wyciąga nas z tłumu...bierze na bok...A potem mówi "otwórz się" do tych sfer w naszym życiu, które są zamknięte na Jego działanie.
Jak wiele dziś jest osób niemych i głuchych duchowo...ich uszy zamknięte są na Ewangelię.
ich język nie głosi Chwały Bożej...Czytając ten fragment zadaję często sam sobie pytanie:
Czy naprawdę słyszę...czy może tylko mi się wydaje...
Czy zawsze dobrze mówię...czy może moja mowa jest bełkotem, którego nikt nie rozumie?
A może słucham nie tego, co trzeba? Może podsłuchuję rozmów, które mnie nie dotyczą...
a potem plotkuję, obmawiam...oczerniam...
Czy moja mowa jest - tak jak napisano w Biblii - Tak, tak...nie, nie...czy może kombinuję, koloryzuje, gadam to, co ludzie chcą usłyszeć? Czy moje słowa są pełne frazesów...pustych obietnic...czy przechwałek.
Czy wsłuchuję się w natchnienia Ducha Świętego? Czy staram się realizować to, co usłyszałem? Czy może natchnienia z Góry wpuszczam jednym uchem a wypuszczam drugim...To samo tyczy się relacji z przełożonymi, z przyjaciółmi, w rodzinie...Czy słucham...czy tylko słyszę...
Czy mówię...a może tylko gadam, albo przemawiam, albo dyskutuję...czyli po prostu paplam...

Tak często zdarza się, że dużo mówimy a mało słuchamy...Ktoś kiedyś powiedział, że mamy dwoje uszu ale jedne usta by zachować właściwą proporcję - dwa razy więcej słuchać niż mówić.
Często też tak bywa, że nie chcemy kogoś słuchać. Nasze uprzedzenia do danej osoby są tak duże, że po prostu na sam jej widok zatykamy sobie uszy i nie interesuje nas, co ona ma do powiedzenia.
Zauważamy to wśród miłościwie nam panujących...włączmy debaty i przekonajmy się o tym...
Kilku zaproszonych ekspertów niby ma prowadzić debatę a wzajemnie się zakrzykują...nikt nikogo nie słucha...wszyscy chcą przedstawić swoje argumenty...Wszystko to zaś w myśl zasady, że "moja racja jest mojsza niż twojsza. Bo moja racja jest najmojsza". Premier nie wysłucha, co ma do powiedzenia lider opozycji, bo cokolwiek by nie miał, należy do z góry uznać z głupie, bezsensowne i niewarte dyskusji...i odwrotnie. Każdy z liderów opozycji wychodzi z założenia, że opozycja jest po to by "być przeciw" bez względu na wszystko. To polityka, która - jak wiemy - rządzi się swoimi prawami...a jej klasyczna definicja "roztropna troska o dobro wspólne" już dawno przestała być aktualna.

Ale wrócę do strony duchowej tego fragmentu...i do momentu uzdrowienia.
Jezus wypowiada słowo: Effatha. - Otwórz się...i mówi je także do każdego z nas.
On pragnie byśmy się otwierali...by każda sfera naszego życia otwierała się na Jego działanie.
Byśmy otwierali się na Słowo Boże...Byśmy otwierali się na siostry i braci...
Dziś powszechne jest zamknięcie się...zamknięcie się ludzi - jako jednostek.
I zamknięcie się społeczeństwa....Niestety mamy również do czynienia z zamknięciem się wspólnot...
itd...Zamknięcie to jest na dwóch płaszczyznach. Zamknięcie na Boga...na natchnienia Ducha Świętego, na przeżywanie Słowa Bożego...oraz zamknięcie na ludzi...trwanie w swoim własnym ciepełku...
I tworzenie tak zwanego "kółka wzajemnej adoracji". Jezus chce przychodzić do wszystkich tych sfer życia tak indywidualnego jak i zbiorowego i mówić Effatha...

Czy chcemy tego? chcemy by Jezus nas otworzył? by wyciągnął nas z zamknięcia się?
A może nam jest tak dobrze...i będziemy chcieli usłyszeć wszystko byle nie słowo: Effatha?
Będziemy słuchali Ewangelii i dyskutowali potem, jak piękne jest Słowo Boże...ba...może nawet powiemy:
jak żywe, jak aktualne...jakie ponadczasowe...a jak pięknie Pan Jezus dogadał faryzeuszom...On to jednak ma gadane...Ale co w związku z tym? Co z tego, że sobie poczytamy, posłuchamy, podyskutujemy, jeżeli nie otworzymy się całkowicie na Słowo Boże...Zostawienie małego lufcika to nie otwarcie...Otwarcie zawsze musi być na oścież...w przeciwnym wypadku możemy powiedzieć o uchyleniu...Owszem kiedy uchylamy okno zawsze wpada trochę powietrza, ale w ten sposób nigdy nie wywietrzymy pokoju.

Effatha to bardzo niebezpieczne dziś słowo...Otwarcie się w dobie powszechnego indywidualizmu może być przez niektórych zinterpretowane jako zamach na wolność osobistą. Naruszenie psychologicznej strefy intymnej. Kiedy czytam ten fragment z Ewangelii, zwracam też uwagę na gest Jezusa...Włożenie palców do uszu i dotknięcie śliną języka...Dziś taki gest mógłby zbulwersować...zostać uznany w najlepszym wypadku za...niehigieniczny...najbezpieczniej byłoby uzdrawiać na odległość...

W kontekście otwarcia i zamknięcia spójrzmy na nasze społeczeństwo. Ludzi upchano w wielkich wieżowcach...Często nie znamy swoich najbliższych sąsiadów...Każdy żyje dla siebie i średnio obchodzi go, co dzieje się za drzwiami obok. Znajoma, która założyła w mieście osiedlowy klub seniora, opowiadała mi historię dwóch kobiet, które dopiero na spotkaniu klubu, dowiedziały się, że mieszkają obok siebie. W jednym bloku, w jednej klatce...na jednym piętrze...szokujące, ale prawdziwe....przez 30 lat być tak zajętym swoimi sprawami, by nie wiedzieć kto jest moim sąsiadem....

Tak wygląda współczesna nam rzeczywistość...zamykamy się w prywatnym mikrokosmosie. Zakładamy na uszy słuchawki, odpalamy iPoda po czym ruszamy w miasto...mijamy wielu ludzi, na których nie zwracamy uwagi...Oni na nas zresztą też...wsiadamy do autobusu i szukamy miejsca, gdzie obok nikt nie siedzi...
A kiedy ktoś się dosiądzie, odwracamy głowę w kierunku szyby, by przypadkiem ta osoba się do nas nie odezwała. W pociągu szukamy pustego przedziału, bo kiedy jest zajęty, istnieje ryzyko, że nasz współpasażer może być złodziejem...Tak rzadko się do siebie uśmiechamy na ulicy...Tak rzadko mówimy "cześć" czy "dzień dobry" nawet nieznajomym...Każdy żyje dla siebie...nie ma czasu na życie dla innych...

Jezus przychodzi w te wszystkie rzeczywistości...dotyka nas...i mówi Effatha...Otwórz się...
Ale czy się otworzymy? to już zależy wyłącznie od nas...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…