Przejdź do głównej zawartości

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

16 LIPCA 2018
Poniedziałek XV tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
Dzisiejsze czytania: Iz 1,10-17; Ps 50 (49), 8-9. 16b-17. 21 i 23; Mt 10,34-11,1

(Mt 10,34-11,1) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejsza Ewangelia rozpoczyna się mocnym zdaniem...Mógłbym powiedzieć nawet: niepokojącym... Jezus mówi:  Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Zaraz - można pomyśleć - przecież mówimy o Jezusie: Książę Pokoju... A On sam mówi, że nie przyszedł na ziemię po to by przynieść pokój, ale miecz? O co chodzi? Dlaczego miecz? Przecież Jezus przyniósł nam zbawienie...dlaczego zatem mowa jest o mieczu? A dalej jest jeszcze gorzej...spójrzmy:  Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. To zdanie wywołuje jeszcze większy niepokój...Jezus przyszedł by stworzyć podziały w rodzinie? By wprowadzić nieprzyjaźń między braćmi? między rodzicami a dziećmi itp? Chciałoby się powiedzieć: trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać...Następne zdania z fragmentu dzisiejszej Ewangelii wyjaśniają wszystko.

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Mamy tu kilka zdań...ale wszystkie one korespondują z tym, co powiedziane wyżej...Jezus przyszedł przynieść miecz...By oddzielić rzeczywistość "tego świata" od rzeczywistości "królestwa Bożego"...A te dwie rzeczywistości są tak różne od siebie, że powodują konflikt...
Powodują wojnę...walkę duchową...Pójście za Chrystusem powoduje niezrozumienie otoczenia...i to w najlepszym wypadku...Przyznanie się do Jezusa powoduje wściekłość...i to czasem nawet ze strony najbliższych...Chrześcijaństwo nie jest religią dla "grzecznych dzieci"...to mówi nam dziś Jezus...

Skoro On przyszedł przynieść miecz...a więc konfrontację...może nawet wojnę...
To znaczy, że każdy z nas...uznając Jezusa za Pana i Zbawiciela...trafia w sam środek wojny.
Walki duchowej...Jezus nie pozostawia złudzeń: kto kocha ojca, matkę...syna, córkę bardziej niż Mnie nie jest Mnie godzien...Można spytać: czy Jezus każe nam wybierać między Nim a rodziną? Tak i nie zarazem...Bo oczywiste jest, że żyjemy w pewnej rzeczywistości...Mamy swoje rodziny, jesteśmy odpowiedzialni za swoją rodzinę...Ale trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: Kogo stawiam w centrum swojego życia? Czy moim Panem jest Chrystus...czy moim panem jest rodzina?
Bo OK...rodzina jest ważna, ale kiedy staje się naszym bożkiem, wtedy następuje pewne spięcie...
I o tym mówi Jezus...

Więc przeanalizujmy fakty jeszcze raz. Świat nie będzie nas głaskać za to, że jesteśmy uczniami Jezusa. Radykalne opowiedzenie się po Jego stronie, spowoduje w naszym życiu konflikt...
Konflikt tak daleko idący, że nawet w rodzinie nie będzie spokojnie...
Dlatego...idąc za Chrystusem trzeba postawić Go zdecydowanie na pierwszym miejscu...
Nie można być przywiązanym do "tego świata"...owszem rodzina jest ważna, relacje są ważne...
ale przede wszystkim ważny jest Jezus...i kiedy spychamy Go na dalszy plan...nawet ze szlachetnych pobudek...To prawda o nas jest brutalna: nie jesteśmy godni miana Jego uczniów...

no i oczywiście nie można być przywiązanym do własnego życia...bo: Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. No właśnie...kochasz swoje życie, starasz się o to by przeżywać je na "wysokim standardzie"... przeceniasz swoje życie nad wszystko? wiedz, że je stracisz...Ale kiedy stracisz swoje życia dla imienia Chrystusa...zachowasz je...Na co/na Kogo...więc stawiasz...??? Na Jezusa czy na cokolwiek innego?

No i jeszcze jedna myśl w tym fragmencie: Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Iść za Jezusem = brać swój krzyż...Jeżeli chcesz iść za Nim bez krzyża...a więc bez cierpienia, bez wyrzeczenia...to lepiej jakbyś nie szedł wcale...A jeżeli myślisz, że można pójść za Nim i mieć święty spokój i sielankę...to jesteś w wielkim błędzie...(Jezus rozwiewa to już w pierwszym zdaniu dzisiejszej Ewangelii)

Ale we fragmencie na dziś jest też mowa o stosunku świata do uczniów...oczywiście na początku była mowa o tym, że pójście za Chrystusem wiąże się z rzeczywistością konfliktu...z rzeczywistością miecza... z rzeczywistością poróżnienia między członkami rodziny...Ale jest też druga strona... Tą drugą stroną są ludzie, którzy przyjmują uczniów...którzy chcą słuchać Dobrej Nowiny... Dla nich są dobre wieści... Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Przyjmowanie uczniów jest przyjmowaniem Chrystusa...To pierwsza ważna sprawa...A ten kto nam pomoże w potrzebie ze względu na to, że jesteśmy Jego uczniami...nie utraci swej nagrody...To ważne nie tylko dla nas, ale i dla tych, do których się udamy...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia.

Poniedziałek Wspomnienie św. Leona Wielkiego, papieża i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Tt 1,1-9; Ps 24,1-6; Flp 2,15-16; Łk 17,1-6
(Łk 17,1-6) Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.
Dzisiejszą Ewangelię można podzielić na dwie części. Pierwsza część mówi o zgorszeniu. Ale i o przebaczeniu...Druga część mówi o wierze. Spójrzmy, co mówi dziś Jezus: Nie…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

08 LIPCA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie obowiązkowe św. Jana z Dukli, prezbitera
Czytania: (Rdz 28,10-22a); (Ps 91,1-4.14-15); Aklamacja (2 Tm 1,10b); (Mt 9,18-26);

(Mt 9,18-26) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście jednego z ostatnich czytań...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jaki z Niego mistrz, nauczyciel, uzdrowiciel... Tutaj...postawa wiary kobiety, która mówiła sobie: dotknę si…

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…