Przejdź do głównej zawartości

A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela.

4 KWIETNIA 2018
Środa
Środa w oktawie Wielkanocy
Dzisiejsze czytania: Dz 3, 1-10; Ps 105 (104), 1-2. 3-4. 6-7. 8-9; Łk 24, 13-35

(Łk 24, 13-35) - Kliknij aby przeczytać.

To jeden z najpiękniejszych fragmentów Ewangelii, które czytamy w czasie oktawy Wielkanocy.
Przyznaję, że historię o uczniach idących do Emaus traktuję bardzo osobiście...
Myślę, że tak naprawdę każdy z nas jest takim uczniem. Idziemy przez życie, ale nie dostrzegamy, że obok nas idzie Jezus. Jesteśmy tak bardzo pochłonięci swoimi sprawami...swoimi zawiedzionymi nadziejami.
Nasze porażki życiowe, niespełnione marzenia itp. stają się swoistymi klapkami na oczach...Nie widzimy Nauczyciela, który "wyjaśnia nam Pisma." Teoretycznie w tym krótkim wprowadzeniu streściłem cały fragment Ewangelii na dziś, ale chciałbym jednak wejść głębiej w ten tekst...i znaleźć w nim kilka prawd o naszym życiu duchowym...W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. W pierwszy dzień tygodnia...a więc w dzień zmartwychwstania, uczniowie Jezusa udają się do wsi Emaus. Ewangelista nie tłumaczy w jakim celu się tam udają, ale można wnioskować, że odchodzą z Jerozolimy po śmierci Jezusa. W czasie swojej podróży rozmawiają o tym wszystkim, co się zdarzyło. A więc o procesie, ukrzyżowaniu i śmierci ich Nauczyciela. Byli świadkami Jego ostatnich dni. Dla nich to był koniec. Jezus umarł...zatem nie mieli już co robić w Jerozolimie. Wracali w swoje rodzinne strony. Być może planowali wrócić do dawnego życia...Nie wiemy tego, ale ta podróż była swoistą ucieczką o centrum wydarzeń, które nimi wstrząsnęły. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. Jezus dołącza do nich, ale oni Go nie poznają. Ewangelista pisze: oczy ich był na uwięzi. Co to znaczy? To znaczy, że ich spojrzenie było "przytępione". Byli racjonalistami...Widzieli przecież, że On umarł...Więc logika podpowiadała, że to koniec...A jeśli koniec...to koniec...i tyle.
Znamy dobrze to ograniczone spojrzenie...Być może mówimy czasem swoim znajomym: "spojrzyj szerzej na tę kwestię." Spojrzeć szerzej znaczy...pokonać stereotypowe myślenie...wyjść poza schemat. Owszem logicznie rozumując śmierć jest końcem...Ale patrząc oczyma wiary...widzimy o wiele szerszą perspektywę. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Jezus nawiązuje rozmowę. Pyta: o czym rozmawiacie? A oni odpowiadają: Ty chyba jesteś jedynym, który nie wie co się stało. Dla nich śmierć ich Nauczyciela jest mocnym przeżyciem...dla każdego z nas z pewnością byłaby.
A tutaj "tajemniczy nieznajomy" pyta jak gdyby nigdy nic...Co takiego się stało? Czy on się "z choinki urwał?" Całe miasto żyje tym, co się stało...a on nie wie? Ten wyrzut mógłby się wydawać więc uzasadniony. Jezus jednak pyta celowo...Żadne przez Niego pytanie nie jest bez sensu.
Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Uczniowie zaczynają relacjonować wydarzenia. Jezus był prorokiem potężnym w słowie...arcykapłani wydali Go na śmierć i ukrzyżowali....i teraz pada ciekawe zdanie...A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. No właśnie...A myśmy się spodziewali...Ta cała relacja, którą opisują prowadzi do tego właśnie zdania. To zdanie wyjaśnia cały żal, cały smutek uczniów...A myśmy się spodziewali....A ile razy my się spodziewamy....
Spodziewamy się, że Bóg rozwiąże nasze problemy w taki a nie inny sposób...
Ile razy spodziewamy się, że życie potoczy się według zaplanowanego scenariusza....
Spodziewamy się, że zawsze będzie sielankowo....
Spodziewamy się, że nigdy nie dotknie nas tragedia....
Przykłady można mnożyć....
Przyznaję się...ten problem dotyczy i mnie...Mam w swojej głowie utarte schematy....
Plan na życie...plan na wszystko...A potem nagle...gruntownie dopracowywany projekt wali się...
I wtedy...Pojawia się rozgoryczenie...i pytania: dlaczego? przecież miało być tak pięknie....
A ja się spodziewałem....spodziewałem się, że będzie idealnie...a jak jest? Obraz nędzy i rozpaczy....
Właśnie takie uczucia towarzyszyły uczniom...
Oni sobie wymyślili, że Jezus wyzwoli Izraela na płaszczyźnie politycznej.
Że doprowadzi do rewolucji...Żydzi wyrzucą Rzymian z Ziemi Świętej...i zapanuje Królestwo Boże na ziemi. To był jednak błąd w myśleniu...Bo owo "wyzwolenie Izraela" było czymś zupełnie innym niż oni myśleli. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. W tym momencie pojawia się relacja dotycząca zmartwychwstania...O ile w przypadku śmierci uczniowie są pewni wszystkiego...są świadkami...Tak w przypadku zmartwychwstania zachowują się jak reporterzy...Kobiety były u grobu...widziały aniołów...Ci podobno mówili, że On żyje...itd...
Ktoś był, coś widział, ale nie wiadomo czy naprawdę widział...My tego nie widzieliśmy, więc tylko powtarzamy, co widzieli inni. Taka postawa może i nas dotyczyć. Powtarzamy świadectwa innych, ale sami podchodzimy do nich sceptycznie...Mówimy: "ten i ten" doświadczył Bożej Miłości, spotkał żywego Jezusa, ale ja nie wiem czy on naprawdę coś doświadczył, bo przecież ja tylko relacjonuję to, co ktoś tam powiedział. Dlatego też najmocniej działa świadectwo moje...a nie świadectwo kogoś innego odczytane przeze mnie. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Jezus przechodzi do ofensywy...odpowiada uczniom na nurtujące ich pytania.
I to odpowiada konkretnie. O nierozumni...dlaczego nie wierzycie słowom proroków. Przecież oni wszyscy zapowiadali śmierć Mesjasza....i Jezus rozpoczyna wykład z Pisma Świętego. Być może i nam taki wykład by się przydał...Niby czytamy Biblię...niby znamy wiele pięknych cytatów...Ale czy te cytaty są tylko "złotymi myślami" do wpisania w pamiętniku? Czy może to Żywe Słowo Boże...Żywe i skuteczne?
Które powinno nas przenikać...W które powinniśmy wierzyć. Jeżeli Bóg mówi w swoim Słowie, że kocha nas bardziej niż matka...to nie jest to poetycka metafora...ale to jest Fakt...Jeżeli Bóg przez swoich proroków zapowiadał, że Mesjasz będzie cierpieć, to tak będzie...I dlatego Jezus musiał umrzeć...
By w ten sposób dokonało się zbawienie...Te Prawdy od wieków zapisane były na kartach Biblii....
Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Jezus daje do zrozumienia, że musi iść dalej, ale uczniowie przymuszają Go by został...
To pozytywny znak...Oni chcieli Go słuchać dalej...Zaczęli chłonąć Jego słowa...Te wszystkie wyjaśnienia ksiąg prorockich....Pragnienie wsłuchiwania się Słowo Boże jest pierwszym krokiem do spotkania ze Zmartwychwstałym.  Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. Kiedy Jezus zajmuje miejsce u stołu, bierze chleb, błogosławi, łamie i rozdaje uczniom. W ten sposób rozpoznają, że to On...To wskazówka i dla nas...Zmartwychwstałego możemy spotkać w sakramencie Eucharystii. Słowo Boże, które rozważamy prowadzi nas do Niego...
Przez Swoje Słowo Bóg prowadzi nas po drogach życia do Stołu....A przy Stole łamie chleb i daje nam...
Kiedy Go rozpoznajemy nic nie jest takie samo jak dawniej.  W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. Uczniowie natychmiast wracają do Jerozolimy. W tej samej godzinie. Kiedy wychodzili do Emaus byli smutni...przygnębieni...ich droga ciągnęła się w nieskończoność. Kiedy wracają...czujemy dynamizm...Ewangelista tego nie zapisał, ale możemy sobie wyobrazić ich biegnących...Być może są zmęczeni po długiej podróży, ale nie ma to najmniejszego znaczenia...Oni spotkali Zmartwychwstałego...więc nic innego się nie liczy...Chcą ze wszystkimi podzielić się tą radosną nowiną....

Obyśmy i my...doświadczyli tego, co uczniowie idący do Emaus...
Obyśmy spotkali Zmartwychwstałego Jezusa...i aby Jezus otworzył nam oczy.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

20 WRZEŚNIA 2018
Czwartek XXIV tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiążkowe świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 15, 1-11; Ps 118 (117), 1b-2. 16-17. 28-29; Łk 7, 36-50

(Łk 7, 36-50) - kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment Ewangelii przybliża nam wizytę Jezusa u jednego z faryzeuszy. W czasie posiłku dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Na ucztę przybywa kobieta, którą dziś nazwalibyśmy "lekkich obyczajów" i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Faryzeusz jest oburzony tym zdarzeniem. Powątpiewa nawet co do Jezusa mówiąc: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Dla Jezusa jest to jednak pretekst do wygłoszenia nauki: Bóg kocha każdego grzesznika. Jego Miłość jest przebaczająca. Ale by przebaczyć, pot…

Niewiasto, oto syn Twój. (...) Oto Matka twoja.

15 WRZEŚNIA 2018
Sobota XXIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
Dzisiejsze czytania: Hbr 5, 7-9; Ps 31, 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20; J 19, 25-27

(J 19, 25-27) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiaj wsłuchujemy się w fragment, w którym Jezus oddaje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi. Mówimy, że to testament z krzyża. Co ten krótki fragment mówi każdemu z nas? Nie będzie sporym zaskoczeniem, jeśli napiszę: Maryja zostaje dana za Matkę każdemu z nas, bo każdy z nas jest... lub powinien być... uczniem Chrystusa.

W kulcie maryjnym o to właśnie chodzi. Mamy nazywać Maryję naszą Matką, bo taka była wola Jej Syna - Jezusa. Jeśli w tym myśleniu pójdziemy dalej, to jeżeli Maryja jest naszą Matką, to Jezus jest naszym Bratem. Taki w końcu był Boży Plan... Plan Boga Ojca.
Każdy z nas miał odzyskać swój utracony status Bożego Dziecka.

Czego jeszcze uczymy się z powyższego fragmentu? Maryja stoi pod krzyżem. A co to znaczy stać pod krzyżem? Stanąć pod krzy…

Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego...

14 WRZEŚNIA 2018
Piątek XXIII tygodnia okresu zwykłego
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
Dzisiejsze czytania: Lb 21, 4b-9; Ps 78, 1-2. 34-35. 36-37. 38; Flp 2, 6-11; J 3, 13-17

J 3, 13-17 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś - w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego wsłuchujemy się w Ewangelię wg św. Jana, w której Jezus tłumaczy Nikodemowi Boski Plan Zbawienia. jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. W tym kontekście zupełnie inaczej odczytuje się fragment z Księgi Liczb (ten fragment również dziś słuchamy - w pierwszym czytaniu), w którym Mojżesz tworzy miedzianego węża, by ocalić Izraelitów od śmierci w wyniku ukąszenia.To trzeba podkreślić:  każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Jak to rozumieć? Miedziany wąż na palu nie chronił przed ukąszeniem. Węże atakowały wszystkich, nie robiąc przy tym wyjątku...Ale ten, kto spojrzał na węża z miedzi, pozostawał przy życi…