Przejdź do głównej zawartości

Cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę.

18 MARCA 2018
Niedziela
Piąta Niedziela Wielkiego Postu
Dzisiejsze czytania: Jr 31, 31-34; Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 14-15; Hbr 5, 7-9; J 12, 20-33

(J 12, 20-33) - Kliknij aby przeczytać.

Ewangelię na dziś możemy podzielić na trzy części. Pierwsza część przybliża nam wydarzenie, w którym Grecy przybyli do Jerozolimy oddać pokłon Bogu. Byli to oczywiście Grecy nawróceni na judaizm. Z relacji Ewangelisty wynika, że szukają oni Jezusa. Można się zastanawiać dlaczego Go szukają? Czy rozpoznali w Nim Mesjasza? Być może tak. By utwierdzić się w tej tezie, trzeba cofnąć się do wcześniejszych fragmentów. We wcześniejszym rozdziale czytam między innymi o wskrzeszeniu Łazarza. A dokładnie kilkanaście wersetów przed dziś rozważanym fragmentem, mamy opis triumfalnego wjazdu do Jerozolimy na osiołku.

Grecy przychodzą, więc do uczniów i proszą o spotkanie z Jezusem. Chcą Go zobaczyć, poznać Go
a być może i pójść za Nim. Tego nie wiemy, ale oczekują raczej spotkania z Mesjaszem - Królem.
Tymczasem otrzymują zupełnie inne odpowiedzi, niż - jak myślę - szukali.

Jezus mówi: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Jezus odwołuje się do metafory ziarna, które musi obumrzeć, wtedy tylko przynosi plon. Wszystko to, czego szukają Grecy, jest przemijające. Jezus nie jest Mesjaszem - celebrytą. Jest On Mesjaszem, który przyszedł aby przynieść plon - a więc musi umrzeć. To jest Jego powołaniem.

Jezus mówi: ziarno, które nie obumrze zostaje samo...a to, które obumrze przynosi plon...To znaczy, że poświęcenie wszystkiego, co jest dla nas cenne - włącznie z życiem - procentuje na przyszłość. Współcześnie - w dobie indywidualizmu, materializmu...zapomina się o tym zaleceniu... Ludzie kochają swoje życie...chcą je przeżyć w pełni...Zwiedzają świat, bywają na imprezach, kupują drogie samochody i wille z basenem...Ale to wszystko jest chwilowe... Dobra materialne nie są niczym złym...ale kiedy stawia się je ponad wszystko, zakrywają nam prawdziwy świat...i prawdziwe wartości...

Kto nienawidzi swojego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne...i tu nie chodzi o jakiś masochizm, cierpiętnictwo czy skrajną ascezę...ale o pewne spojrzenie na życie...No to...że w życiu są sprawy ważniejsze niż nawet samo życie...Jeżeli ktoś chce być wiecznie piękny, młody, bogaty i popularny, to zapomina o rodzinie, znajomych, przyjaciołach, ale przede wszystkim o Bogu...a kiedy nagle czar pryska...przychodzi starość, kończą się pieniądze...lub zdarza się wypadek, po którym nigdy już nie będzie się takim sprawnym, wtedy okazuje się, że zostało się samemu...bo wszyscy, którzy byli obok wyłącznie ze względu na popularność czy pieniądze...ulatniają się jak kamfora...

To druga część dzisiejszej Ewangelii, ale jest i trzecia: Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię. Wtem rozległ się głos z nieba: Już wsławiłem i jeszcze wsławię.

Oczywiście nauka Jezusa o ziarnie, które ma obumrzeć zmierza do innej nauki - zapowiedzi nadejścia TEJ GODZINY. Jezus wyraźnie podkreśla, że Jego dusza doznaje lęku. Kilka wersów niżej przeczytamy: A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. Jezus modli się do Boga i otrzymuje odpowiedź, którą wszyscy słyszą. Jezus nie prosi o to, by Ojciec potwierdził tożsamość Jezusa, ale by Jego (Ojca) imię było uwielbione. I głos, który odzywa się z nieba potwierdza, że Jego imię zostało uwielbione w Jezusie... I jeszcze będzie uwielbione.
Tłum jednak nie potrafi zidentyfikować co się stało. Dla jednych to grzmot a dla innych głos anioła, ale treść tego głosu jest niezrozumiała. Jezus wyjaśnia: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». Głos z nieba odezwał się nie dla Jezusa, ale na świadectwo dla ludzi. Godzina uwielbienia Jezusa nadchodzi. To czas Jego męki. Czas, kiedy ziarno musi obumrzeć by przyniosło plon. To czas, kiedy Jezus wszystkich przyciągnie do siebie. Czas zbawienia. Właśnie te słowa stają się klamrą spinającą cały dzisiejszy fragment.

Grecy przychodzą, aby ujrzeć Jezusa, ale wkrótce nadjedzie czas, kiedy ujrzą Go wszyscy, wywyższonego nad ziemię. I właśnie wtedy On wszystkich przyciągnie do siebie. Nie poprzez swój triumf w ludzkim rozumieniu, nie poprzez znaki, nie poprzez bycie sławnym, ale poprzez mękę i śmierć. Jego podniesienie na krzyżu, zmartwychwstanie (czyli podniesienie się ze śmierci) i wniebowstąpienie (podniesienie się z ziemi aby wrócić do Ojca) będzie znakiem dla wszystkich, że Jezus i Ojciec zawsze byli jedno.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…