Przejdź do głównej zawartości

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

5 CZERWCA 2017
Poniedziałek
Święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła
Dzisiejsze czytania: Rdz 3,9-15.20 lub Dz 1,12-14; Ps 87,1-3.5-6; Łk 1,28; J 2,1-11 lub J 19,25-27

(J 2,1-11) - kliknij aby przeczytać

Na drugi dzień po Zesłaniu Ducha Świętego obchodzimy Święto NMP Matki Kościoła. W liturgii dostajemy dwa fragmenty Ewangelii do wyboru. Jeden mówi o testamencie spod krzyża, kiedy Jezus mówi: "Oto syn Twój, oto Matka Twoja." Drugi fragment mówi o weselu w Kanie i właśnie nad nim chcę się zatrzymać...

Wszyscy doskonale znają tę historię. Na wesele w Kanie zostaje zaproszona Maryja, oraz Jezus z uczniami. Wszyscy, którzy mają za sobą ślub i wesele wiedzą, jaki jest to wydatek. Zwłaszcza kiedy organizuje się wesele z "poprawinami".
W czasach współczesnych Jezusowi taka "impreza" trwała nawet siedem dni. Zapraszano wtedy całą (lub prawie całą) wioskę. Stoły miały się uginać od jedzenia i picia... i niczego nie mogło zabraknąć.

Ale tym razem jest inaczej... zaczyna brakować wina.
Maryja dostrzega problem i mówi o tym Jezusowi. Jezus zaś dokonuje cudu i przemienia wodę w wino. Ofiaruje młodym małżonkom prezent ślubny w postaci 400 - 700 litrów najlepszego wina.
Co ta historia mówi nam? Jak my się w niej możemy odnaleźć? Jezus nigdy nie dopuści byśmy zostali narażeni na utratę honoru. Nie pozwoli na to, żebyśmy się spalili ze wstydu...On zna nasze potrzeby, musimy tylko do Niego się zwrócić. Kiedy wydaje nam się, że czegoś nam w życiu brakuje, że znajdujemy się na krawędzi, że nasze życie traci swój smak...Że w naszym życiu duchowym zamiast szlachetnego wina, popijamy niskiej jakości trunki za 3,50. Zaprośmy Jezusa do swojego życia...wezwijmy Go na pomoc. On chce dla nas jak najlepiej...On przygotował dla nas same niespodzianki... Będziemy zaskoczeni tym, że kiedy Jezus zacznie przemieniać wodę naszej codzienności w wytrawne wino, będzie to najlepsze wino na świecie...i będzie go w nadmiarze... Hojność Jezusa jest niesamowita....On jest hojny do szaleństwa...

Nie możemy jednak zapominać o Maryi, którą dziś wspominamy, jako Matkę Kościoła. Matka jest tą, która troszczy się o swoje dzieci. I właśnie tak przybliża nam Ją Ewangelia na dziś. Na pewno miała ważne miejsce w czasie wesela w Kanie. W końcu to Ona jako pierwsza dowiedziała się, że skończyło się wino. Potrafiła w dyskretny sposób przekazać tę informację Jezusowi o problemie biesiadników. Z Jej dialogu z Synem wynika, że Jezus początkowo nie jest chętny by uczynić cud.
Mówi: "Czyż to Moja lub Twoja sprawa?" Ewangelista nie odnotował żadnych innych słów Maryi.
Nie powiedziała: Ale Jezu... przecież oni są tacy biedni, nieszczęśliwi... bo wina nie ma...

Maryja nie mówi nic takiego, ale zwraca się do sług: "Zróbcie, cokolwiek wam powie". Co się wydarzyło między tymi dwoma z pozoru sprzecznymi zdaniami? Może jakieś porozumiewawcze spojrzenie, gest... uśmiech... A może po prostu Maryja odczytała słowa Jezusa, jako prowokujące, wystawiające na próbę... I pokazała, że ma pełne zaufanie do swojego Syna.
Że wierzy w Niego... wierzy, że On może wszystko i zostawia Mu pole do działania.
Nie sugeruje Mu: Wiesz Jezu... Zrób to tak i tak... Tam są stągwie... niech słudzy naleją wody... Ty się pomodlisz i zmieni się ona w wino... Ona po prostu mówi: Nie mają wina... i tyle. Stwierdza fakt. Dostrzega problem. A potem po wymianie zdań z Jezusem wiedziała, że zaintrygował Go problem z winem. Nie wiedziała jednak co On zrobi, dlatego powiedziała do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". Zapewne sama była zaskoczona dalszym tokiem wydarzeń.

Maryja i dziś pokazuje nam Jezusa i mówi: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Nie sprzedawajcie Mu gotowych rozwiązań waszych problemów. Po prostu przychodźcie do Niego i mówcie, co się dzieje. On zawsze znajdzie najlepsze rozwiązanie. Bierzmy zatem przykład z Maryi, ufajmy Jezusowi... i pozwólmy przemieniać naszą wodę codzienności w najlepsze wino.






















































Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Talitha kum.

1 LIPCA 2018
Niedziela
Niedziela XIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Mdr 1,13-15;2,23-24 ; Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b; Kor 8,7.9.13-15; Mk 5,21-43

(Mk 5,21-43) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszą niedzielę w Ewangelii św. Marka, czytamy o dwóch cudach Jezusa. - Wskrzeszeniu córki Jaira i uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok...Ten fragment daje nam do zrozumienia, że potrzeba wiary by zaczęły dziać się cuda...I czasem potrzeba nawet desperackiego kroku z naszej strony, by stał się cud uzdrowienia...Ale co takiego konkretnego czytamy: Do Jezusa przychodzi przełożony synagogi - Jair. Prosi Go o uzdrowienie córeczki, która była umierająca... Jezus natychmiast wyrusza...a wraz z nim ogromny tłum...W tłumie znajduje się kobieta cierpiąca na krwotok...Bardzo chce spotkać się z Jezusem i zostać uzdrowiona, ale nie może się do niego dopchać... Postanawia, więc, że dotknie Jego płaszcza, wierząc, że w ten sposób zostanie uzdrowiona...I tak się naprawdę się staje…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

9 LIPCA 2018
Poniedziałek XIV tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9; Mt 9,18-26

Mt 9,18-26 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Całkiem niedawno te słowa rozbrzmiewały w naszych kościołach. Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście wczorajszego czytania...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jak…

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.

25 CZERWCA 2018
Poniedziałek XII tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne Błogosławionej Doroty z Mątowów, wdowy
Dzisiejsze czytania: 2 Krl 17, 5-8. 13-15a. 18; Ps 60 (59), 3-4. 5 i 12. 13-14; Mt 7, 1-5

(Mt 7, 1-5) - Kliknij, aby przeczytać.

Belka w naszym oku to brak miłości w patrzeniu. Spojrzenie bez miłości cechuje osądzanie. Najczęściej bierze się ono z poczucia niepewności i lęku. Pragnąc samemu uchodzić za porządnego, szukamy jasnych kryteriów oceny wartości postępowania. Dlatego staramy się oceniać napotkane postawy innych ludzi. Kiedy uzyskujemy potwierdzenie innych, że takie kryteria są właściwe, sami staramy się o ich zachowanie.

Czasem jednak osądzanie innych jest rodzajem obrony siebie. Ma ono odwrócić uwagę od nas samych i naszych ciemnych stron albo usprawiedliwić nas w naszej słabości: „jeżeli inni takie grzechy popełniają, to moje słabości są niczym". Szczególnie „cenne" są w tym przypadku negatywne sądy na temat księży lub osób zakonnych, przełożonych o…