Przejdź do głównej zawartości

Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości.

11 PAŹDZIERNIKA 2016
Wtorek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Ga 5,1-6; Ps 119,41.43-45.47-48; Hbr 4,12; Łk 11,37-41

(Łk 11,37-41)
Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.

Prawdziwa czystość...a czystość rytualna...Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii wskazuje na podstawową różnicę między nimi...Jak to się ma do nas? Jak to się ma do rzeczywistości, w której żyjemy?
Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Jak bardzo aktualne są te słowa...
Jak wielu ludzi przykłada ogromną wagę do pewnych rytuałów, tradycji...ale nic za tym nie idzie.
Jak wielu ludzi mówi...a może wyraża swoją postawą...Jestem taki porządny...bierzcie ze mnie przykład.
A jak wygląda wnętrze? Czy my zastanawiamy się nas tym, jak wygląda nasze wnętrze?

Przecież tak naprawdę liczy się to, co w środku...Z naszego serca pochodzą przecież wszystkie zamysły.
Tam rodzą się nasze uczucia, emocje...A potem rozum wszystko musi przeanalizować i na zewnątrz wychodzi czasem przetworzony obraz. Przetworzony tak, aby społeczeństwo to zaakceptowało.
I wielu ludzi chodzi z przyklejonymi uśmiechami...stwarza pozory ideału...a co tak naprawdę siedzi w takim człowieku? Obłudę daje się zauważyć wszędzie...Nas również często dopada...

Jesteśmy przesadnie mili, gdy chcemy coś załatwić...idziemy do urzędu i potakujemy pani w okienku, choć tak naprawdę załatwianie czegokolwiek w zbiurokratyzowanym systemie jest prawdziwą męczarnią.
Ale przecież wypada być miłym...Przecież nie można robić scen...nie można zachowywać się jak furiat.
Co z tego, skoro być może niektórzy z nas swoje żale a może nawet przekleństwa wypowiadają w myślach.

W tym fragmencie Pan Jezus mówi o czystości, ale tak naprawdę w Jego słowach chodzi również o to by być takim samym na zewnątrz jak i wewnątrz...Faryzeusze przykładali ogromną wagę do czystości rytualnej.
Uważali, więc by nie dotknąć tego, co uchodzi za "nieczyste". Myli ręce...myli każde naczynie...itp.
I nie chodziło tu wcale o podstawowe zasady higieny...ale o rytuał...W końcu naczynia były myte tylko z zewnątrz...a gdyby chodziło o czystość wynikającą z przestrzegania zasad higieny naczynia umyliby także od wewnątrz...Ten przykład, który wskazuje Jezus doskonale oddaje obłudę nauczycieli Izraela...

To wewnątrz naczynia jest brud...bo to co do niego nalewamy zostawia w nim ślad...
zostawia osad...Myjąc naczynia dobrze wiemy, jaki problem mogą sprawić osady np po kawie.
Albo ile trzeba się natrudzić by wyczyścić przypalony sos z rondla....Przełóżmy to na życie duchowe.

Z zewnątrz możemy być idealni...mieć na sobie świąteczny garnitur, włosy uczesane, buty wypastowane...
Możemy pachnieć drogimi perfumami i w ogóle być tacy...eleganccy...
Możemy nawet być mili, kulturalni....kłaniać się mijanym starszym paniom a księdza proboszcza witać wołając ze sporej odległości: "Szczęść Boże"...ale jeżeli w naszym sercu roi się od grzechów...
to wcale nie jesteśmy tacy doskonali...

Faryzeusze czynili wszystko na pokaz...Jezus to piętnuje wiele razy...
Wokół siebie roztaczali atmosferę nieskazitelności...ale wewnątrz byli takimi samymi a może nawet i większymi grzesznikami niż wszyscy inni....
Dzisiejsza Ewangelia jest zatem dla nas lekcją...Jest wskazaniem jak postępować, by być czystym nie tylko w oczach ludzi, ale i w oczach Boga...

Po prostu trzeba być tożsamym na zewnątrz i wewnątrz...
w przeciwnym wypadku można wpaść w duchową schizofrenię.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Talitha kum.

1 LIPCA 2018
Niedziela
Niedziela XIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Mdr 1,13-15;2,23-24 ; Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b; Kor 8,7.9.13-15; Mk 5,21-43

(Mk 5,21-43) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszą niedzielę w Ewangelii św. Marka, czytamy o dwóch cudach Jezusa. - Wskrzeszeniu córki Jaira i uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok...Ten fragment daje nam do zrozumienia, że potrzeba wiary by zaczęły dziać się cuda...I czasem potrzeba nawet desperackiego kroku z naszej strony, by stał się cud uzdrowienia...Ale co takiego konkretnego czytamy: Do Jezusa przychodzi przełożony synagogi - Jair. Prosi Go o uzdrowienie córeczki, która była umierająca... Jezus natychmiast wyrusza...a wraz z nim ogromny tłum...W tłumie znajduje się kobieta cierpiąca na krwotok...Bardzo chce spotkać się z Jezusem i zostać uzdrowiona, ale nie może się do niego dopchać... Postanawia, więc, że dotknie Jego płaszcza, wierząc, że w ten sposób zostanie uzdrowiona...I tak się naprawdę się staje…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

9 LIPCA 2018
Poniedziałek XIV tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9; Mt 9,18-26

Mt 9,18-26 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Całkiem niedawno te słowa rozbrzmiewały w naszych kościołach. Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście wczorajszego czytania...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jak…

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.

25 CZERWCA 2018
Poniedziałek XII tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne Błogosławionej Doroty z Mątowów, wdowy
Dzisiejsze czytania: 2 Krl 17, 5-8. 13-15a. 18; Ps 60 (59), 3-4. 5 i 12. 13-14; Mt 7, 1-5

(Mt 7, 1-5) - Kliknij, aby przeczytać.

Belka w naszym oku to brak miłości w patrzeniu. Spojrzenie bez miłości cechuje osądzanie. Najczęściej bierze się ono z poczucia niepewności i lęku. Pragnąc samemu uchodzić za porządnego, szukamy jasnych kryteriów oceny wartości postępowania. Dlatego staramy się oceniać napotkane postawy innych ludzi. Kiedy uzyskujemy potwierdzenie innych, że takie kryteria są właściwe, sami staramy się o ich zachowanie.

Czasem jednak osądzanie innych jest rodzajem obrony siebie. Ma ono odwrócić uwagę od nas samych i naszych ciemnych stron albo usprawiedliwić nas w naszej słabości: „jeżeli inni takie grzechy popełniają, to moje słabości są niczym". Szczególnie „cenne" są w tym przypadku negatywne sądy na temat księży lub osób zakonnych, przełożonych o…