Przejdź do głównej zawartości

Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.

Piątek

Wspomnienie świętych Aniołów Stróżów

Dzisiejsze czytania: Wj 23,20-23; Ps 91,1-6.10-11; Ps 103,21; Mt 18,1-5.10

(Mt 18,1-5.10.12-14)
Uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim? On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.

Dziś poznajemy kolejny paradoks królestwa niebieskiego...i kolejną różnicę między nim a królestwami ziemskimi...Uczniowie pytają Jezusa: kto jest największy w królestwie niebieskim...
Nie wiem czy oczekują odpowiedzi typu: człowiek, który się dużo modli...człowiek, który dużo pości...człowiek, który żyje jak pustelnik itp...Takie może i dziś towarzyszą nam skojarzenia...
Że ktoś jest wielkim świętym, mistykiem...doktorem Kościoła...to pewnie jest kimś ważnym w Niebie...Ale odpowiedź Jezusa jest inna...On stawia w obecności uczniów dziecko...i mówi: ono jest najważniejsze w królestwie niebieskim...

To jest właśnie ten paradoks...w ludzkim rozumieniu ważny...najważniejszy byłby ktoś...dorosły, dojrzały...może nawet w podeszłym wieku...mający doświadczenie życiowe i intelektualne...
Na ziemskich dworach starcy, mędrcy cieszyli się wielkim poważaniem i czcią...a w królestwie niebieskim...jest zupełnie inaczej...
Dlaczego dziecko? Dlaczego właśnie taka mała...w sumie niedoświadczona życiowo istota zostaje postawiona jako przykład...i wywyższona ponad wszelkich mędrców...
W moim przekonaniu dlatego, że dziecko jest najbardziej niewinną istotą...
poprzez fakt, że nie ma zbyt wiele lat...nie ma doświadczenia zdobytego obserwacją świata...
nie wchłonęło wszystkiego, co lansuje społeczeństwo...jest czyste i dobre...
Dziecko jest również ufne...otwarte na wszystko, co się mu powie...chłonie wiedzę...
nowe wiadomości...itp...
Dlatego przyjmowanie królestwa niebieskiego jak dziecko...to takie spojrzenie na sprawy wiary poprzez taki pryzmat...przez pryzmat dziecka, które czerpie garściami, z tego, co się mu mówi...
Nie próbuje analizować, odwracać kota ogonem...zestawiać teorii naukowych, porównywać koncepcji filozoficznych...bo dziecko nie zna praw fizyki, matematyki czy filozofii...
Dziecko nie wie czym jest absolut, fenomenologia, metafizyka...itp...
Nie potrzebuje tego wiedzieć...nie potrzebuje naukowych dowodów na to, że mama je kocha...
Tak samo my...powinniśmy przyjmować Bożą Miłość...i liczne prezenty z Nieba...jak dziecko...
Z wiarą...ufnością...i w ogóle w taki sposób prosty...bez szukania podtekstów...
bez doszukiwania się podwójnego dna...po prostu...jak mały słodki bobasek ;)

To jest ważne...to Chrystus tak mocno podkreśla...Ojciec Niebieski zakrył wszystkie mądrości przed wykształconymi...przed elitą kapłańską...a objawił je prostaczkom, którzy może nawet dobrze nie umieli się wysłowić...mieli w sobie troszkę takiej naiwności w postrzeganiu świata...
Ale właśnie to ich czyniło wielkimi...To duchowe dziecko...w sercu każdego z nich...
I my tacy powinniśmy być...mniej myśleć i analizować...
a więcej słuchać głosu serca...i przyjmować treści Słowa Bożego jak małe dzieci...
na wiarę...z przekonaniem, że to jest jedyna prawda....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.

25 MAJA 2018
Piątek
Dzień powszedni - wspomnienie św. Bedy Czcigodnego, prezbitera i doktora Kościoła
 Dzisiejsze czytania: Jk 5, 9-12; Ps 103 (102), 1b-2. 3-4. 8-9. 11-12; Mk 10, 1-12

(Mk 10, 1-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment z Ewangelii, mówi o nierozerwalności małżeństwa - prawdzie, którą deprecjonuje się szczególnie dzisiaj, ale - jak widzimy w Ewangelii na dziś - jest to problem ponadczasowy. Do Jezusa przychodzą faryzeusze, by - jak zwykle - złapać Go na głoszeniu tez sprzecznych z Prawem Mojżeszowym. Pytają: czy wolno mężowi oddalić żonę. Jezus odpowiada pytaniem na pytanie...To znana metoda stosowana przez nauczycieli. Dziś spotykamy się z określeniem jej jako: metody sokratycznej. (od Sokratesa, który nauczał swoich uczniów poprzez zadawanie pytań. Tak by sami znaleźli odpowiedź)

Jezus pyta zatem: Co wam nakazał Mojżesz? Mojżesz, jako prawodawca często powoływany był w dyskusjach, w nauczaniu faryzeuszy. Oni odpowiadają: Mojżesz pozwolił napisać list rozwod…

Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.

15 CZERWCA 2018
Piątek
Piątek X tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne błogosławionej Jolenty, księżnej i zakonnicy
Dzisiejsze czytania: 1 Krl 19, 9a. 11-16; Ps 27 (26), 7-8a. 8b-9c. 13-14; Mt 5, 27-32

(Mt 5, 27-32) - Kliknij, aby przeczytać.

Szóste przykazanie...jedno z najbardziej dyskusyjnych przykazań w czasach nam współczesnych. Tyle dziś dyskusji o czystości...
i tyle kompromisów w związku z szóstym przykazaniem. Jezus mówi: Łatwo jest każdemu przestrzegać przykazania Nie cudzołóż! Każdy potrafi przestrzegać planu minimum. Ale być uczniem Chrystusa to więcej niż plan minimum....Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. A komu z nas...mężczyzn nie zdarzyło się nigdy...przenigdy w życiu tak nie spojrzeć?

Myślę, że nie ma takiej osoby....Zwłaszcza dziś nietrudno o pokusy...Wystarczy spojrzeć na to, co lansuje współczesna kultura... Jeszcze 20 lat temu było nie do pomyślenia, by na billboardach można było rekla…

Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę

6 CZERWCA 2018
Środa
Środa IX tygodnia okresu zwykłego- wspomnienie dowolne świętego Norberta, biskupa
Dzisiejsze czytania: 2 Tm 1, 1-3. 6-12; Ps 123 (122), 1b-2; Mk 12, 18-27

(Mk 12, 18-27) - Kliknij, aby przeczytać.

Saduceusze nie wierzą w zmartwychwstanie...
Zadają, więc Jezusowi pytanie dość pokrętne... Jest kobieta...ma męża...mąż umiera...więc zgodnie z prawem ma ją wziąć za żonę brat zmarłego. Ale braci było siedmiu...i wszyscy umarli...i żaden nie zostawił potomka. Cóż za pokrętna logika...chodziło o pokazanie totalnego absurdu (z punktu widzenia logiki) by wykazać błąd w myśleniu Jezusa...no i przy okazji obalić tezę o zmartwychwstaniu. Jezus jednak nie daje się zapędzić w "kozi róg".

Jezus im rzekł: Czyż nie dlatego jesteście
w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie.

Po zmartwychwstaniu przestają obowiązywać "ziemskie reguły". Nie ma już…