Przejdź do głównej zawartości

Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

Czwartek

Wspomnienie bł. Wincentego Kadłubka, biskupa

Dzisiejsze czytania: Ga 3,1-5; Ps: Łk 1,68-75; Dz 16,14b; Łk 11,5-13

(Łk 11,5-13)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

Dziś w Ewangelii Jezus uczy nas modlitwy prośby. Tak często modlimy się prosząc Boga o wiele spraw.
Jedne są ważniejsze, inne mniej ważne...Nie mnie oceniać. Często jednak doświadczamy sytuacji, w której wydaje nam się, że modlitwa nie została spełniona? Czyżby Bóg nas nie wysłuchał? A może po prostu nie chciał spełnić naszej prośby? Odpowiedzi na nurtujące nas pytania daje dziś Jezus w Ewangelii.

Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
Na początek bardzo ciekawa przypowieść. Do bohatera przypowieści przychodzi przyjaciel prosząc o użyczenie trzech chlebów. Niby nic nadzwyczajnego, pomijając fakt, że niespodziewana wizyta ma miejsce o północy. Zawsze, kiedy słyszę ten tekst myślę sobie: ten przyjaciel musi mieć niezły tupet. Przyjść w środku nocy i prosić: "pożycz mi chleba". Sam doświadczyłem parę razy czegoś podobnego. W czasie studiów około godziny 23.00 (a może trochę przed północą) dzwoni telefon. Koleżanka z roku.
"Dawid! Proszę odbierze mnie z dworca, bo mi uciekł ostatni autobus." W głowie zacząłem układać tysiąc wymówek, bo najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się wyjeżdżać z akademika. Miałem ochotę posiedzieć z kumplami z pokoju, pogadać, napić się piwka itp...Pytałem sam siebie: dlaczego ona musi zawsze dzwonić akurat do mnie. Przecież tyle osób na uczelni ma samochody. Rzuciłem jakimiś wykrętem, ale ona nie ustępowała...w końcu...zgodziłem się. Jakoś zrobiło mi się jej żal...A może zgodziłem się dla świętego spokoju....Żeby potem sumienie nie wyrzucało mi: czemu jej nie wziąłeś...musiała wracać na nogach 6km...jaki z Ciebie przyjaciel...

Podobnie wygląda historia opowiedziana przez Jezusa...Przyjaciel odwiedza przyjaciela...
Chce pożyczyć chleb. Tamten mówi: Słuchaj jest środek nocy. Daj mi spokój. Jestem już w łóżku.
Moja rodzina śpi...Przecież nie będę ich wszystkich budzić. A tamten..."No, ale weź pożycz. Nie bądź taki.
Jesteś moim przyjacielem. No proszę. Pożycz....proszę, proszę, proszę..."
Jezus puentuje: Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
Natrętni ludzie potrafią być irytujący...będą chodzić za Tobą i prosić tak długo, dopóki nie spełnisz ich prośby. Ile razy w szkole czy na uczelni taki osobnik przyczepia się i "smęci : "daj odpisać zadanie"...
albo: "pożycz 2 zł na drożdżówkę". Każdy z nas tego doświadczył...może niektórym nawet ciarki przechodzą po plecach na samą myśl, że jutro znowu trzeba się z nim...z nią...spotkać.

A Jezus mówi: Właśnie tak powinna wyglądać wasza modlitwa prośby.
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Po prostu - proście a będzie wam dane...Ale nie raz...To nie załatwi sprawy...
Bo modlitwa nie działa na zasadzie: wrzucam 5 zł, wypada puszka z colą.
W modlitwie czasem trzeba być wytrwałym...czasami nawet trzeba mieć trochę zdrowego tupetu.
Przypomnijmy sobie Abrahama, który targował się z Bogiem o to ilu powinno w niej znaleźć się sprawiedliwych, by ocalić całe miasto...Czy my w taki sposób się modlimy? Czy może wydaje nam się, że jedna "zdrowaśka" załatwi sprawę? Jezus daje obietnicę: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Wierzymy w to? Czy naprawdę wierzymy, że jeżeli będziemy o coś prosić z wiarą, dostaniemy to? W Ewangelii św. Jana znajdujemy potwierdzenie: Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Wszystko się spełni...o cokolwiek poprosimy. Nie jakaś wybrana rzecz...Wysyłamy całą listę, a Bóg wybiera sobie z niej powiedzmy pięć rzeczy. Wszystko o cokolwiek poprosimy. Jest jednak warunek...Trwanie w Jezusie...Pełne zaufanie...
I ogromna wiara w to, że Bóg naprawdę wysłucha każdej naszej modlitwy....

On jest kochającym nas Ojcem...Naszym Tatusiem...Dlaczego zatem miałby nam nie dać tego, o co Go prosimy. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. O tym właśnie Jezus mówi w tym fragmencie. Jeżeli my - będąc ojcami, dajemy swoim dzieciom to, o co nas proszą, to tym bardziej nasz Ojciec w Niebie....
On nie jest Disney'owskim Wujkiem Sknerusem, któremu zależy tylko na swoich pieniądzach...Ale Kochanym Tatą...który hojnie nas wszystkich obdarza....Jeżeli coś daje, to tak, że się przelewa...
Nigdy mniej...On nie żałuje nam swojej Miłości...on nie jest powściągliwy w obdarzaniu Łaskami...
Tylko musimy prosić...

musimy prosić z wiarą...
a czasem musimy prosić nachalnie...natarczywie...

niczym bohater dzisiejszej przypowieści.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.

18 LISTOPADA 2018
Niedziela
Niedziela XXXIII tygodnia okresu zwykłego
Czytania: (Dn 12,1-3); (Ps 16,518.9-10.11); (Hbr 10,11-14.18); (Łk 21,36); (Mk 13,24-32);

(Mk 13,24-32) - Kliknij, aby przeczytać.

Koniec świata...Wielu z nas pewnie zastanawia się nad tym kiedy nastąpi i jak to będzie...
Twórcy filmów katastroficznych prześcigają się w snuciu wizji totalnej katastrofy...
Różnej maści sekty wieszczą rychłe nadejście apokalipsy...
A i Piśmie Świętym czytamy o Tych Dniach...
Dzisiejsze czytania szczególną uwagę zwracają na koniec świata...

Możemy się zastanawiać teraz...Czy końca świata należy się bać?
Czy lęk przed nim jest zasadny...Skoro jako ludzie wierzący - uczniowie Chrystusa powinniśmy z utęsknieniem czekać na Jego powtórne przyjście...powinniśmy wołać Marana Tha.
Dlaczego jednak tak nie jest?  Trudno powiedzieć...może wiąże się to z naszym przywiązaniem do naszej rzeczywistości...kochamy nasze małe tu i teraz...Boimy się stracić to...

Ale przecież Jezus mówi: Kto kocha swoje…

Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą.

24 LISTOPADA 2018
Sobota
Sobota XXXIII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie obowiązkowe świętych męczenników Andrzeja Dung - Lac, prezbitera i Towarzyszy
Czytania: (Ap 11,4-12); (Ps 144,1a i 2bc.9-10); (2 Tm 1,10b); (Łk 20,27-40);

(Łk 20,27-40) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus rozmawia z saduceuszami...
Byli oni jednym ze stronnictw wśród kapłanów judaizmu...Z Ewangelii wiemy o nich tyle, że nie wierzyli w zmartwychwstanie. Według informacji historycznych byli związani z rodem Sadoka i jako stronnictwo religijno-polityczne wyłonili się ok II w p.n.e. Opierali się na dosłownym tłumaczeniu Biblii, odrzucali zaś tradycję ustną. Poza odrzucaniem dogmatów o zmartwychwstaniu ciał nie rozwijali koncepcji masjańskiej.
Tyle jeśli chodzi o definicję...i umiejscowienie w historii saduceuszów.

Zatem widzimy przedstawicieli tego stronnictwa w rozmowie z Jezusem...
Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny…

W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie.

16 LISTOPADA 2018
Piątek
Piątek XXXII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne świętej Małgorzaty Szkockiej
Czytania: (2 J 4-9); (Ps 119,1-2.10-11.17-18); (Mt 24,42a.44); (Łk 17,26-37);

(Łk 17,26-37) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus kontynuuje wątek przyjścia Królestwa Bożego - dnia paruzji.
W swojej przypowieści przybliża historie potopu i zniszczenia Sodomy. W tamtych dwóch historiach ludzie żyli swoim życiem, nie zdając sobie sprawy, że to mogą być ostatnie chwile ich życia...

Do czasu aż Noe wszedł do Arki a Lot wyszedł z Sodomy...wtedy nastąpiły kataklizmy, które wygubiły wszystkich. Tak samo będzie w Dniu Pańskim.  W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota.

Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie…