Przejdź do głównej zawartości

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;

Sobota
Dzisiejsze czytania: Pwt 26,16-19; Ps 119,1-2.4-5.7-8; 2 Kor 6,2b; Mt 5,43-48


(Mt 5,43-48)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Jezus mówi w Ewangelii na dziś: Miłujcie nieprzyjaciół... A pierwsza myśl, jaka pojawia się w głowie:
przecież to prawie niemożliwe. Niewykonalne... Jednak tego wymaga nasz Pan... To jest nowa jakość, którą On chce wprowadzić. Bo przecież... kochać tych, którzy i nas kochają, to żaden specjalny wyczyn.
Każdy tak potrafi...a ktoś, kto chce być uczniem Chrystusa musi chcieć czegoś więcej...niż przeciętności.
Chce świętości...i każdy z nas powinien pragnąć dążyć do doskonałości naszego Nauczyciela.
A w tym celu musimy nauczyć się kochać nieprzyjaciół...modlić się za tych, którzy nas prześladują.

Ale zaraz... - można sobie pomyśleć - Jak mam kochać kogoś, kto jest mi nieprzyjazny? Przecież to normalna rzecz, ludzkie uczucie, że darzę niechęcią, antypatią...kogoś, kto jest dla mnie niemiły...To takie ludzkie...Jezu! wymagasz czegoś ponad nasze siły! A pamiętamy co Jezus powiedział na początku swojej długiej mowy, w której zestawia nauki faryzeuszy z zaleceniami dla uczniów Chrystusa...Jeżeli wasza sprawiedliwość nie będzie większa od tej faryzejskiej, nie wejdziecie do królestwa Bożego...Chrześcijanin powinien wychodzić o krok dalej niż wszyscy inni...To, że powszechne jest myślenie, by lubić tylko tych, którzy mnie lubią...kochać tych, którzy mnie kochają...to nie znaczy by podążać za wszystkimi...ale zrobić coś więcej...okazać swoją miłość tym, którzy nie są mi przychylni...kochać wrogów...

Można jednak  powiedzieć: no ale ja nie mam wrogów...prawdę mówiąc nie ma takich ludzi, których bym za coś nienawidził...OK...ja też nie potrafię wskazać osoby, której bym nienawidził, ale takich, do których czuję antypatię, za którymi nie przepadam...którzy mnie irytują itp. znalazłoby się sporo...
I o to właśnie chodzi...by pokonywać uprzedzenia...a okazywać im miłość...

Ktoś kiedyś powiedział: nie muszę wszystkich lubić, ale muszę wszystkich kochać...Tym samym potwierdza się prawda, że miłość nie jest uczuciem...miłość jest decyzją lub - jak głosi filozofia - aktem woli. Mówiąc komuś, że go kochasz...podejmujesz decyzję. Uczucia są chwilowe...możesz w danym momencie do kogoś czuć niechęć, bo - na przykład - zadaje irytujące pytania, ale to chwilowe uczucie, bo ponad nim jest miłość...która tak po prostu nie przychodzi i nie odchodzi...

Jezus daje za wzór miłość, jaką darzy nas Ojciec....On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Bóg nie wybiera sobie ludzi, których kocha i tych, których nie kocha...nie wybiera tych, którym jest bardziej przychylny i którym będzie robił szczególnie na złość...Słońce wstaje dla każdego z nas...deszcz pada również dla każdego z nas.
Dlaczego zatem my mamy robić jakieś różnice między ludźmi i jednych kochać a innych nienawidzić?

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? W powyższym pytaniu zawiera się właśnie ta myśl...kochać swoich każdy potrafi, pomagać swoim też każdy potrafi...chrześcijanin zaś powinien się wyróżniać...powinien pokazać, że jest inny niż wszyscy...inny niż poganie...Dlatego powinien iść o krok dalej i kochać nieprzyjaciół...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…