Przejdź do głównej zawartości

A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych...

XXIX niedziela zwykła

 Dzisiejsze czytania: Wj 17,8-13; Ps 121,1-8; 2 Tm 3,14-4,2; Hbr 4,12; Łk 18,1-8

(Łk 18,1-8) Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Kiedy rozmyślam nad tym, jak powinna wyglądać modlitwa...moja modlitwa...zawsze staje mi przed oczami obraz z powyższej przypowieści. Jezus pokazuje na tym przykładzie, że modlitwa powinna być wytrwała...a nawet powinna być swego rodzaju "zawracaniem głowy" Bogu. Ale rzućmy okiem na to, co mówi Jezus: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. No tak...
trudno do końca rozszyfrować jaki był naprawdę ten sędzia...Myślę, że dobrze wykonywał swój zawód.
Może aż za dobrze...może wyznawał zasadę: sprawiedliwość ponad wszystko...

Był takim legalistą...Prawo jest prawem...czyli jest święte...I nie ma okoliczności łagodzących dla nikogo.
To z jednej strony dobrze, bo w świecie współczesnym możemy się spotkać z odwrotnymi postawami.
Wymiar sprawiedliwości jest zrelatywizowany i skorumpowany...W porządku patologie były zawsze...
Nawet w czasach Jezusa...więc obok sędziego, który cenił sprawiedliwość ponad wszystko, pewnie byli i tacy, dla których liczyło się to, kto ma większy mieszek...A uboga wdowa była pozbawiona wszelkich możliwości obrony interesów...

W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Współcześnie możemy się zastanawiać o co tak naprawdę chodzi z tymi wdowami...
Przecież dziś sporo kobiet jest wdowami, ale mimo to żyją na godnym poziomie...Ale wtedy było inaczej.
Kobieta, która straciła męża i nie miała dzieci, była skazana na śmierć...społeczeństwo jej nie pomagało.
Bo to do rodziny należał ten obowiązek...Dlatego Jezus lituje się nad wdową z Nain i wskrzesza jej syna.

Oczywiście wdowy pozbawione były również możliwości obrony...zresztą myślę, że większość ubogich była takiej możliwości pozbawiona...Człowiek biedny nie miał żadnego "handicapu". Równie dobrze mógł zostać skazany bez procesu...tylko dlatego, że jest biedny...
Czy dziś jest inaczej? To pytanie pozostawiam otwartym...

W każdym razie...uboga wdowa przychodzi do potężnego sędziego z prośbą o pomoc...
Już sama decyzja o poproszeniu o interwencję kogoś tak wysoko postawionego, mającego wpływy
no i... "nie liczącego się z Bogiem ani ludźmi", może świadczyć o jej determinacji o obronieniu swoich interesów. Myślę, że większość ludzi w trudnej sytuacji życiowej, jest raczej wycofana...i myśli, że to ktoś, nagle, niespodziewanie im pomoże...być może uogólniam, ale takie mam wrażenie. Ta kobieta postanawia wziąć sprawy w swoje ręce...wie, że sam z siebie jej nikt nie pomoże...że musi się upomnieć o pomoc, poprosić...być może usłyszy odmowę...ale mimo to nie spocznie, dopóki nie uzyska potrzebnej jej pomocy...Pójście do sędziego świadczy o jej odwadze, pewności siebie...na pewno o wielkim tupecie :)
Bo zaraz, zaraz...(mógł pomyśleć sobie ten sędzia) "Kim ona jest, że MNIE...prosi o pomoc..."
"Ona nie wie, KIM JA JESTEM?" ... często ludzie u władzy mają w sobie taką megalomanię.

Wrócę jednak do głównego wątku :) Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. No i widzimy, że w końcu wdowa dopięła swego...była uparta...wiedziała, jaki cel chce osiągnąć...i po prostu dążyła do niego.
A my tak często lubimy się zniechęcać...bo jak ktoś powiedział "nie" to nie...To po co się starać dalej.
I więcej...Łatwiej sobie odpuścić i zamknąć się w pokoju...wywiesić kartkę z napisem "don't disturb"
i "strzelić focha" na wszystko i na wszystkich...Właśnie nie...To zła postawa...
Trzeba być konsekwentnym, znać cel...i dążyć do niego...
Ale przede wszystkim...nie bać się prosić o pomoc.

Tym sposobem dochodzimy do pointy. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Jezus pokazuje, że Bóg jest sprawiedliwym sędzią, który troszczy się o każdego, kto potrzebuje pomocy...Nie robi wyjątków i pomaga każdemu, kto z wiarą zwraca się do Niego po pomoc...Bóg nie czeka aż zgrzeszyć by Ci "dowalić"... ale Kocha Ciebie...
i pragnie Twojego dobra...Dlatego można się do Niego zwracać...a On nie odniesienie wrażenia, że to zawracanie Mu głowy...Bóg pragnie szczęścia...i dobra każdego z nas...

I chce nam pomagać...
Chce nas bronić...
Chce dawać nam swoje wspaniałe dary...
Ale nie może tego zrobić "od siebie"...
Potrzebna jest nasza inicjatywa...
Ale przede wszystkim potrzebna jest wiara.
Wiara w to, że Bóg może to dla nas uczynić...To, o co Go prosimy.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?

31 MAJA 2019
Piątek
Piątek - Święto Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny
Czytania: (Rz 12,9-16b); (Ps: Iz 12,2-6); Aklamacja (Łk 1, 45); (Łk 1,39-56);

(Łk 1,39-56) - Kliknij, aby przeczytać.

W święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny wsłuchujemy się w fragment Ewangelii wg. św. Łukasza, w której przybliżona zostaje nam scena nawiedzenia. Maryja wybiera się do swojej krewnej Elżbiety, która oczekuje dziecka.
Kiedy dwie przyszłe matki spotykają się, Elżbieta wita Maryję w niecodzienny sposób. Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?

Elżbieta zostaje napełniona Duchem Świętym. Dziecko w jej łonie zaczyna tańczyć z radości. A Maryja, która również jest napełniona Duchem Świętym wyśpiewuje jeden z najpiękniejszych hymnów uwielbienia, jakie znajdują się w Biblii.
Zatrzymajmy się zatem nad hymnem Magnificat i spróbujmy wyciągnąć z niego coś inspirującego.

Wielbi dusza moja Pana, Każda modlitwa …

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.

Sobota Wspomnienie bł. Jolanty, zakonnicyDzisiejsze czytania: 2 Kor 5,14-21; Ps 103,1-4.8-9.11-12; Ps 119,36a.29b; Mt 5,33-37
(Mt 5,33-37) Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi". A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Jezus zatrzymuje się na przykazaniu ósmym...mało tego rozszerza je. Przykazanie mówi by nie przysięgać fałszywie...by nie dawać fałszywego świadectwa...Ale to mało by być uczniem Chrystusa...Jezus rozszerza przykazanie mówiąc: Wcale nie przysięgajcie...

Jest jeszcze jedno pouczenie...i myślę, że na nim warto się zatrzymać na dłużej: Niech wasza…

Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził.

25 MAJA 2019
Sobota
Sobota - wspomnienie dowolne św. Bedy Czcigodnego, prezbitera i doktora Kościoła
Czytania: (Dz 16,1-10); (Ps 100,1-5); Aklamacja (Kol 3,1); (J 15,18-21);

(J 15,18-21) - Kliknij, aby przeczytać.

W Ewangelii na dziś Jezus mówi uczniom coś, co może sprowadzić ich na ziemię. Uświadamia im, że pójście za Nim nie wiąże się z pasmem sukcesów. Jest wręcz przeciwnie: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Nienawiść do ludzi wierzących w Jezusa wynika z tego, że On pierwszy został znienawidzony.

Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Jezus wyjaśnia dlaczego "świat nas nienawidzi". Nie jesteśmy z "tego świata". Pójście za Chrystusem oznacza odrzucenie "tego świata". Pójście za Chrystusem to podejmowanie życiowych decyzji na przekór temu światu. To bycie innym niż wszyscy... Świat zaś nie…