Przejdź do głównej zawartości

XXX niedziela zwykła. Jr 31,7-9; Ps 126, 1-6; Hbr 5,1-6; 2 Tm 1,10b; Mk 10,46-52


(Mk 10,46-52)
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Dzisiejsza Ewangelia przenosi nas na ulice Jerycha. Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Wszędzie tam, gdzie pojawia się Jezus, jest i tłum...Przy drodze siedzi niewidomy żebrak...
To ciekawe, że ewangelista wymienia go z imienia. Żebracy zazwyczaj są anonimowi...ten ma swoją tożsamość...Dla mnie ten fakt ma takie znaczenie, że dla Jezusa nie jesteśmy anonimowi.
On każdego z nas zna po imieniu...zna historię naszego życia...zna wszystkie problemy w naszych rodzinach. Ślepota jest nie tylko chorobą fizyczną, ale i duchową. Czasem, więc w naszym życiu duchowym zdarza nam się siedzieć w bramie...jesteśmy duchowo ślepi...nie zauważamy cudów, jakie się wokół nas dzieją...a może pragniemy takiego cudu w naszym życiu...czekamy na cud...

 Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! 
Bartymeusz dowiedział się, że Jezus przechodzi obok i uznał to za szansę na uzdrowienie.
Zaczął wołać...Jezusie - Synu Dawida - Ulituj się nade mną! My też w chwilach utrapienia...
w momentach, gdy znajdujemy się na rozdrożu...gdy kłopoty przygniatają nas...
powinniśmy wołać z całą mocą Jezusa...To bardzo dobra modlitwa...Owszem piękne są akty strzeliste z naszych modlitewników, ale modlitwa Bartymeusza jest szczera...może będzie to najbardziej szczera modlitwa w naszym życiu...Zatem nie bójmy się tak modlić...Jezusie, Synu Dawida, Ulituj się nade mną.

Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną! W naszym życiu też często pojawiają się momenty zniechęcenia...Zdarzają się sytuacje, gdy nie widzimy rezultatów naszych modlitw...a może - jak w Ewangelii - inni ludzie mówią nam: "po co tyle się modlisz"..."modlitwa nie ma sensu"..."Bóg Cię nie wysłucha"...Co wtedy robić?
Brać przykład z niewidomego spod Jerycha - tym mocniej się modlić...
Bohater dzisiejszego fragmentu jest dla nas lekcją determinacji w modlitwie....
Modlitwa powinna być wytrwała...i pełna wiary, że Jezus każdego wysłucha...
w każdej sytuacji...Nie ma możliwości, żeby On nas nie wysłuchał...ale musimy ciągle wołać.

 Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. Jezus wykazał zainteresowanie. Jemu nie są obce problemy ludzi...On przyszedł do nas by opatrywać nasze rany, by leczyć nasze choroby...by ukoić ból naszych serc.
Jezus mówi: Zawołajcie go...To zachowanie może dziwić...Dlaczego nie podszedł do ślepca, nie dotknął go i nie uzdrowił...ale chce by to on przyszedł do niego?
Bo czasem do uzdrowienia potrzebne jest zrobienie kroku przez nas...podjęcie pewnej decyzji.
Owszem można się modlić, prosząc by Jezus przemieniał nasze życie, ale jeśli jednocześnie będziemy nadal siedzieć sam na sam ze swoimi problemami...to niewiele się zmieni...
Czasem trzeba wstać...i zrobić krok do przodu...podjąć radykalną decyzję...
A wtedy Jezus będzie działać.
Ważną rolę pełnią tutaj także inni ludzie...przyjaciele...bracia ze wspólnoty...
słowa otuchy:  Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię potrafią zdziałać cuda...
Samotnie się nie zbawimy...ale we wspólnocie...
Wiem z doświadczenia, że dobre słowo zawsze pomaga...
człowiek wtedy inaczej spogląda na świat.
I ma siłę walczyć...starać się...

On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. To bardzo ciekawe zdanie...
Bartymeusz był żebrakiem. Nie miał nic, oprócz swojego płaszcza...Płaszcz był jego jedynym bogactwem...A jednak...kiedy zawołał go Jezus, on zrzucił z siebie płaszcz i przyszedł do Jezusa.
Wokoło był wielki tłum...Bartymeusz musiał sobie zdawać sprawę, że być może już nie odnajdzie swojego płaszcza...Ten zostanie zadeptany przez tłum...ale nie zważa na to...
Jezus go przecież zawołał..."Syn Dawida" zwrócił na niego uwagę...na zwykłego, ślepego żebraka.
Dlatego jego jedyne bogactwo już się nie liczy...bo przecież Jezus go uzdrowi...

A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus pyta go: Co chcesz abym ci uczynił? Z pozoru to pytanie jest bez sensu...
Przecież Jezus dobrze wie, jaki problem ma Bartymeusz...Dlaczego, więc pyta go: Co chcesz abym ci uczynił? Odpowiem jak ja to widzę...Nie wystarczy przyjść do Jezusa...Trzeba wiedzieć po co się przychodzi...Owszem On zna nasze problemy...ale wymaga od nas byśmy wyrazili wprost, czego nam potrzeba...jeżeli sam nie wiesz, czego chcesz, to jak Jezus ma Ci pomóc?
On nie będzie uszczęśliwiać Cię na siłę...dając Ci "ogólne błogosławieństwo"...
Dlatego, kiedy masz problem, powierzaj go Bogu...wprost...
Bez kręcenia...kombinowania...
100% szczerości...Jak Bartymeusz...
On mówił: Rabbuni, żebym przejrzał. Rabbuni...Mój nauczycielu...
Jakie to słowo jest delikatne...wręcz pieszczotliwe...Rabbuni...tłumaczenie "mój nauczycielu"
nie oddaje ładunku emocjonalnego tego słowa...Mamy do Jezusa mówić Rabbuni...
Z taką miłością, ufnością...pokorą...się zwracać...
i prosić by każdy z nas przejrzał...By Jezus leczył nas z różnych form ślepoty, jaka często nas ogarnia.

Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.
To wiara uzdrawia...Jeżeli będziemy mieć wiarę, w naszym życiu będą dziać się cuda...
A wtedy pozostanie nam tylko pójść z Naszym Mistrzem.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.

14 KWIETNIA 2019
Niedziela
Niedziela Palmowa
Czytania: (Iz 50,4-7); (Ps 22,8-9.17-20.23-24); (Flp 2,6-11); Aklamacja (Flp 2,8-9); (Łk 22,14-23,56);

(Łk 22,14-23,56) - Kliknij, aby przeczytać.

Niedziela Palmowa, to inaczej niedziela Męki Pańskiej. W Kościele czytamy wtedy dwa fragmenty Ewangelii. W czasie procesji z palmami wsłuchujemy się w opis triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy, a w czasie Liturgii Słowa, czytany jest opis Męki Pańskiej. Dzisiejszy dzień jest więc takim czasem, gdy Hosanna przeplata się z ukrzyżuj Go. I właśnie te dwa fragmenty, które są tak blisko siebie powinny uświadamiać każdemu z nas jak cienka jest granica między jednym i drugim okrzykiem tłumu.

Kiedy Jezus wjeżdżał na osiołku, spełniało się proroctwo Zachariasza:
Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy.
Żydom chyba była dobrze znana ta wizja, stąd radość na widok na J…

A On sam, dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota.

19 KWIETNIA 2019
Piątek
Wielki Piątek
Czytania: (Iz 52,13-53,12); (Ps 31,2.6.12-13.15-17.25); (Hbr 4,14-16;5,7-9); Aklamacja (Hbr 4,14-16;5,7-9); (J 18,1-19,42);

(J 18,1-19,42) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w kościele czytana jest Męka Pańska wg. św. Jana. Tekst jest obfity w różne niuansiki, ale chyba nie o to dzisiaj chodzi. Ważne jest to, by się zatrzymać nad tymi wszystkimi obrazami i kontemplować wszystko to, co Jezus zrobił dla każdego z nas. Dla mnie i dla Ciebie.
Co ważnego mówi nam ten tekst:

Jezus udaje się za potok Cedron. Właśnie tam udaje się też Judasz w towarzystwie straży.
Zaskakuje to, że Jezus oddaje się dobrowolnie. Nie ukrywa się... A gdy mówi: To Ja Jestem, ci którzy mieli Go aresztować, padają na twarz.

Aresztowany Jezus zostaje przyprowadzony przed oblicze arcykapłana. W tym samym czasie rozgrywa się dramat Piotra - trzykrotne zaparcie się Jezusa. Arcykapłan przesłuchuje Jezusa. Pyta o Jego naukę, na co Jezus mówi, że zawsze przemawiał otwarcie. Ta odpowiedź z…

Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?

29 MARCA 2019
Piątek
Piątek - wspomnienie dowolne św. Wilhelma Temperiusza, biskupa
Czytania: (Oz 14, 2-10); (Ps 81 (80), 6c-8a. 8b-9. 10-11b. 14 i 17); Aklamacja (Mt 4, 17); (Mk 12, 28b-34);

(Mk 12, 28b-34) - Kliknij, aby przeczytać.

Na początku dzisiejszego zamyślenia na fragmentem Ewangelii, chciałbym zwrócić uwagę na pewną różnicę, jaką dostrzegłem. Choć mamy tutaj dialog z uczonym w Piśmie, jest on inny niż wszystkie poprzednie. Zazwyczaj każdy taki dialog kończył się w najlepszym wypadku upomnieniem uczonego...
a w najgorszych wypadkach poważnymi zarzutami wysnuwanymi przeciw nauczycielom Izraela...Tym razem jest inaczej.Jezus chwali uczonego w Piśmie...i ta pochwała sprawia, że  nikt już nie odważył się więcej Go pytać.

Ale właśnie o tę pochwałę chodzi...zobaczmy na kontekst: Jeden z uczonych w Piśmie zblizył się do Jezusa i zapytał Go: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" To było podchwytliwe pytanie...
Przynajmniej tak można wnioskować, skoro większość ucz…