Przejdź do głównej zawartości

Środa. 1 Kor 12,31-13,13; Ps 33,2-5.12.22; J 6,63b.68b; Łk 7,31-35


(Łk 7,31-35)
Po odejściu wysłanników Jana Chrzciciela Jezus powiedział do tłumów: Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność.

Dzisiejsze przemyślenia wokół tekstów Słowa Bożego, rozpocznę od Ewangelii. Jezus mówi do tłumów i wytyka "temu pokoleniu" przekorę, malkontenctwo, wieczne niezadowolenie z rzeczywistości, w jakiej przychodzi mu żyć. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. To charakterystyczne także dla czasów nam współczesnych. Jest tyle niezadowolenia, narzekania, wytykania tego wszystkiego, co nam się nie podoba....
Ludzie, z takim podejściem zawsze znajdą coś, do czego można się przyczepić i co będzie jednocześnie próbą wybielenia siebie...Bo prawdę powiedziawszy ci, którym nie podobało się podejście do życia Jana Chrzciciela nie akceptowali również metod Jezusa. Tacy ludzie pewnie widzieliby siebie samych na miejscu jednego czy drugiego...A dziś? Dziś często słyszę marudzenie ludzi, że ten ksiądz nie umie śpiewać, tamten za długie kazania ma, a inny znowu za krótkie. Na studiach spotykałem się z postawą narzekania na diakonię muzyczną w duszpasterstwie akademickim, ale kiedy mówiłem: jeżeli Ci się coś nie podoba, to z chęcią przygarniemy Cię, skorzystamy z Twojej pomocy...kiedy Ty nam pomożesz, z pewnością wszystko będzie wychodziło nam lepiej...wtedy nagle pojawiało się tysiąc wymówek, z których najważniejszą był: brak czasu.
Krytykanci, malkontenci...ludzie wiecznie kontestujący wszystko i wszystkich, sami jednocześnie nie mają ochoty nic robić...mimo, że noszą w sobie przekonanie: "ja to bym zrobił lepiej"...

Skąd takie postawy się biorą? Odpowiedź znajdujemy w dzisiejszym fragmencie z Listu do Koryntian.
Dziś mianowicie wsłuchujemy się w jeden z najpiękniejszych w moim przekonaniu tekstów w Biblii - Hymn o Miłości. Kojarzy się on głównie ze ślubami...ale tak naprawdę miłość potrzebna jest w każdym momencie naszego życia...A jej brak lub niewłaściwe rozumienie powoduje wszelkie patologie w życiu społecznym, w naszych rodzinach, we wspólnotach, w całym Kościele, ale przede wszystkim w podejściu do samego siebie.

(1 Kor 12,31-13,13)
Starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.


Już od pierwszych wersów widzimy, że charyzmaty, szczególne talenty jakie posiadamy, nawet rozdanie całego swojego majątku i poświęcenie życia, kiedy pozbawione są prawdziwej miłości, nic tak naprawdę nie znaczą. Miłość jest istotą wszystkiego...jest siłą napędową wszystkich naszych działań...
To nie jest tylko uczucie...to nie jest stan emocjonalny...Przecież gdyby miłość była wyłącznie uczuciem, byłaby skończona...kiedyś wypaliłaby się...Miłość jest aktem woli...
To - jak pisał Karol Wojtyła - wybór drogi miłości i wierność wyborowi.
Czytamy liczne cechy miłości....a spójrzmy co dzieje się, kiedy ich brakuje...sprawdza się choćby wszystko to, o czym mówił Jezus w dzisiejszej Ewangelii: Zazdrość, pycha...z tego wyrasta podejście wiecznego narzekania i myślenie, że "ja bym to zrobił lepiej". W miłości tego nie ma...jeżeli podchodzisz do bliźniego z miłością, nawet kiedy popełnia błędy nie krytykujesz go. Chęć szukania poklasku, gniew, ciągłe wypominanie przykrości - "pamiętanie złego". To wszystko jest obecne w naszym dzisiejszym świecie...
Brakuje naszym czasom miłości...a raczej Miłości...

Ceni się mądrość, ceni się wiedzę...poszukuje się sensacji...niektórzy cenią w swoich wspólnotach charyzmaty...może nawet zazdroszczą, że inni je mają...że inni prorokują czy modlą się w językach.
Ale w takim podejściu nie ma miłości...Takie podejście jest ludzkie, przyziemne...Częściowe....
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.

Uczmy się zatem miłości...i walczmy z grzechem przekory w naszym życiu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony.

17 LISTOPADA 2019
Niedziela
Niedziela - Niedziela zwykła
Czytania: (Ml 3,19-20a); (Ps 98 (97), 5-6. 7-8. 9); (2 Tes 3,7-12); Aklamacja (Łk 21,28); (Łk 21,5-19);


Kilka myśli w związku z dzisiejszym tekstem:

1. Żydzi podziwiają świątynię. Mówią, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami.
My również podziwiamy nasze świątynie. I słusznie...Kościoły - zwłaszcza te stare - są piękne.
Ale świątynia to nie tylko architektura...To nie tylko mury. Jezus wypowiada proroctwo.
Wskazuje, że ze świątyni nie zostanie "kamień na kamieniu". Rzymianie burzą świątynię w roku 70.
Jednak w wypowiedzi Jezusa jest coś więcej...To echo rozmowy z Samarytanką, kiedy to Chrystus mówi, że prawdziwi czciciele będą oddawać chwałę Bogu w "Duchu i w prawdzie". Mury świątyni można zwalić.
Kościół można przerobić na kino albo na magazyn (jak działo się w Rosji Sowieckiej). Ale duchowej świątyni nie można zniszczyć. To obiecał Jezus mówiąc: "bramy piekielne go (Kościoła) nie przemogą&q…

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.

06 LISTOPADA 2019
Środa
Środa - wspomnienie dowolne bł. Józefy Naval Girbes
Czytania: (Rz 13, 8-10); (Ps 112 (111), 1-2. 4-5. 9); Aklamacja (1 P 4, 14); (Łk 14, 25-33);



Dzisiejszy fragment Ewangelii może zaskakiwać. Przynajmniej pierwsze zdanie...
Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Zatem jak to jest? Jezus, który ciągle uczy miłości, zachęca do nienawiści? I to do najbliższych? Wyjaśnienie pojawia się dopiero na końcu...
.Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

No dobrze...wyrzec się wszystkiego...ale przecież to oznaczałoby porzucenie dotychczasowego życia...
zostawienie bliskich...i pójście w nieznane...Czy tego chce Jezus?
Byśmy wszyscy porzucili rodziny, przyjaciół, pracę...i poświęcili się głoszeniu?
Myślę, że chodzi o coś innego...

Jezus mówi tu o priorytetach...o tym...co ważne i co ważniejsze...
Chodzi o to by …