Przejdź do głównej zawartości

XIX niedziela zwykła. 1 Krl 19,4-8; Ps 34,2-9; Ef 4,30-5,2; J 6,51; J 6,41-51


(1 Krl 19,4-8)
Eliasz poszedł na pustynię na odległość jednego dnia drogi. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków. Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: Wstań, jedz! Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył. Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga. Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb.

Swoje dzisiejsze przemyślenia chcę zacząć od fragmentu z Księgi Królewskiej.
Czytam w nim o Eliaszu, który nakarmiony chlebem z Nieba jest w stanie przebyć długi dystans...czterdzieści dni i czterdzieści nocy...
Z tego fragmentu dowiaduję się także o ogromie Bożej opieki...Eliasz chce umrzeć...
Ale Pan nie zapomina o nim...i posyła anioła, który wskazuje na podpłomyk i dzban z wodą.
Nawet w najtrudniejszych momentach naszego życia Bóg jest po naszej stronie i przychodzi nam z pomocą...czasami nawet w tak konkretny i dosłowny sposób...chleb i wodę....
Czego powinniśmy uczyć się z tego fragmentu? Na pewno niezachwianej nadziei w to, że Bóg jest przy nas...nie opuszcza nas...i w każdym momencie spieszy nam z pomocą, ponieważ jest dla nas dobrym i kochającym Ojcem, co wyśpiewaliśmy w dzisiejszym psalmie. (wszyscy zobaczcie jak nasz Pan jest dobry) Wracając jednak do wątku chleba, którym nakarmił się Eliasz, dzięki czemu mógł wyruszyć w drogę do Góry Horeb. Także i dziś dostajemy Chleb z Nieba, którym powinniśmy się karmić...by mieć siłę na drodze przez życie...Tym Chlebem jest sam Jezus, który został z nami własnie w tej kruchej postaci...

Czytamy o tym w dzisiejszej Ewangelii, która kontynuuje wątek z XVIII niedzieli - z zeszłego tygodnia.


(J 6,41-51)
Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem. Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

Żydzi szemrają przeciw Jezusowi, bo powiedział o sobie Jam jest chleb, który z nieba zstąpił...
To dla nich z jednej strony niepojęte, że ten Jezus, którego znają, bo jest ich sąsiadem mówi coś takiego...Przecież to syn Józefa i Maryi...a ogłasza nam tutaj, że z nieba zstąpił...i że jest chlebem.
Ale Jezus nie zważa na szemranie...chce ogłosić prawdę o sobie...o swojej misji...
Jam jest chleb życia - mówi - kto spożywa ten chleb będzie żył na wieki...
Chlebem, który Ja wam dam, jest moje ciało za życie świata...Tu urywa się dzisiejszy fragment Ewangelii, ale pamiętamy zapewne jak skończy się ta deklaracja Jezusa...
Totalne niezrozumienie...zresztą i dziś te słowa mogą szokować: chlebem, który Ja wam daję, jest moje ciało...Dla nas - wierzących - to niepodważalny dogmat...na każdej mszy świętej jesteśmy świadkami tego cudu...przemiany w chleba w ciało...
Zdarzenia, które miało miejsce w wieczerniku...
Jesteśmy wielce wyróżnieni spożywając Ten Chleb...dlatego powinniśmy być świadomi tego wielkiego wyróżnienia...Tego, że nawet aniołowie nam zazdroszczą Eucharystii...

a jak to u nas wygląda? mówię to teraz także do siebie...jak wygląda nasze przeżywanie Eucharystii. Czy przeżywamy to misterium z namaszczeniem, czy może jest to tylko zaliczenie mszy...Bo niedziela...obowiązek...święto...rodzinna tradycja...
Zostawiam to do przemyślenia nam wszystkim...
Z sobą samym na czele...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.

17 SIERPNIA 2018
Piątek XIX tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Jacka, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Ez 16, 1-15. 60. 63; Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6; Mt 19, 3-12

(Mt 19, 3-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o nierozerwalności małżeństwa...Jezus znów zostaje wystawiony na próbę przez faryzeuszy...Ci pytają Go: czy wolno oddalić żonę...
To takie pytanie ponadczasowe...dziś wielu mędrków poddaje te kwestie w wątpliwość...
Ba...mówi się nawet o anachroniczności instytucji małżeństwa....Lansuje się różne erzace...
wolne związki...partnerstwo...homoseksualizm...I chce się nam wmówić, że to normalne...

Według socjologów co trzecia...(a według niektórych nawet i co druga) para się rozwodzi...
dziś przyczyny są absurdalne: bo już się nie kochamy...wypaliło się...uczucie odeszło...
Jakby miłość była czymś podobnym do bólu głowy...dziś jest - jutro nie...

Jezus zaś powołuje się na Księgę Rodzaju, w której jest napisane: Co Bóg złączył, człowiek niec…

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.

22 LIPCA 2018
Niedziela XVI tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Jr 23, 1-6; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6; Ef 2, 13-18; Mk 6, 30-34

(Mk 6, 30-34) - Kliknij, aby przeczytać.


Dziś w Ewangelii naszą uwagę przykuwa zalecenie Jezusa:  Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Ale zobaczmy cały fragment...

Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Apostołowie wracają ze swojej misji...i opowiadają o wszystkim, co zdziałali...
To naturalne, że chcą się dzielić tym, co przeżyli...Tym, co widzieli...tym, jakie sukcesy misyjne osiągnęli.
Jezus poleca im odpocząć: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. To zdanie jest dla mnie kluczem do rozważania...Zwłaszcza w dzisiejszych czasach...
Widzimy na co dzień, jak świat zwariował...pracoholizm dotyka wielu ludzi...
A inni? Inni są zmuszeni do dłu…

Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!

7 SIERPNIA 2018
Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Edmunda Bojanowskiego
Dzisiejsze czytania: Jr 30, 1-2. 12-15. 18-22; Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23; Mt 14, 22-36

(Mt 14, 22-36) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus kroczy po jeziorze...to wydarzenie pierwszoplanowe w dzisiejszej Ewangelii.
Uczniowie widząc Go, myślą, że to zjawa, ale Jezus uspokaja ich...Odwagi! To ja jestem...
Nie bójcie...my również mamy często takie sytuacje...Mrok, burza...nasza duchowa łódź miotana jest falami, wiatry przeciwne wieją...a my nie wiemy, co dalej...
I wtedy zjawia się Jezus...łamiąc standardy...przychodzi po jeziorze...
może i nam wydawać się, że to zjawa...że wydaje nam się...ale to On...i zapewnia nas o tym mówiąc każdemu z nas: Nie bój się! To Ja...Ja jestem z Tobą...i zawsze będę...
nawet w najmroczniejszej godzinie będę stać obok...i przyjdę ci z pomocą...

Piotr widząc Jezusa kroczącego po jeziorze mówi: Panie jeśli to Ty...każ mi przyjść do s…