Przejdź do głównej zawartości

Sobota. Ha 1,12-2,4; Ps 9,8-13; 2 Tm 1,10b; Mt 17,14-20


(Mt 17,14-20)
Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić. Na to Jezus odrzekł: O, plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj! Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.

Dzisiejszy fragment z Ewangelii zaczyna się podobnie jak większość historii, które opisują uzdrowienie. Do Jezusa przychodzi ojciec opętanego chłopca. Demon dręczy go epilepsją, wrzucając w ogień i wodę...Ojciec mówi: przyprowadziłem go do Twoich uczniów, ale nie dali rady go uwolnić...dlatego teraz proszę o to Ciebie...
Jezus uwalnia chłopca od demona, ale po raz pierwszy czyni wyrzuty: plemię niewierne i przewrotne, jak długo mam być z wami, jak długo mam was cierpieć...
To zaskakująca reakcja...zawsze widzimy Jezusa, który współczuje, pochyla się nad cierpiącym, dotyka, uzdrawia...skąd zatem taka Jego reakcja?

Próbując znaleźć pomoc w interpretacji tego fragmentu spotkałem się z takim wyjaśnieniem:
Ojciec chłopca był bezradny wobec jego choroby...Być może chodził od lekarza do lekarza...
Od znachora do znachora...w końcu trafił na uczniów Jezusa...ale oni nie mogli sobie poradzić.
Zatem gdy trafił do samego Jezusa, prośba o uwolnienie syna od demona nie była przepełniona wiarą, ale wiązała się z postawą roszczeniową...Ty to musisz zrobić...musisz go uwolnić...
Zobacz nawet Twoi uczniowie sobie nie mogli poradzić...to jest tak ciężki kaliber choroby...
Jezus zna ludzkie serca, więc widzi prawdziwe intencje ojca...widzi, że jego wiara w cud gdzieś uciekła...a jej miejsce zastąpiły żądania cudu...

Także tłum słysząc ojca chłopca: Twoi uczniowie nie dali rady...był żądny cudu...bo to taki ciężki przypadek...ciekawe co zrobi Jezus...Atmosfera jaka zapanowała wokół tego przypadku pozbawiona była wiary w to, że Bóg uzdrawia...że Chrystus - Syn Boży - ma moc...
A postawa wiary i zaufania zmieniła się w jarmarczną ciekawość...i oczekiwanie na spektakularną akcję w wykonaniu Jezusa...

Dlatego Chrystus zirytował się postawą ludzi...z ojcem chłopca na czele...i robił im wyrzuty...
Plemię niewierne i przewrotne...niewierne i przewrotne, bo widziało tyle znaków, tyle cudów...
ślepi odzyskiwali wzrok, głusi słuch, chromi wstawali z łóżek, z opętanych demony uciekały z krzykiem, umarli zostawali wskrzeszeni...a teraz to plemię przewrotne żąda kolejnego znaku...
Bo ktoś przyszedł ze swoim chorym i powiedział: mam tak trudny przypadek, że nawet Twoi uczniowie nie umieli sobie z nim poradzić: sprawdzam...jak Ty nie dasz rady, to znaczy, że już nikt nie da rady...

Znamy taką postawę i z naszego życia...Czasem modlimy się długimi tygodniami, miesiącami...
i nie widzimy efektu...Czasem zdarza nam się przyjmować przy tym postawę roszczeniową:
Bo Ty Boże musisz to zrobić...Bóg nic nie musi...Jezus nic nie musi...
A nasze żądania, obrażanie się, stawianie warunków, licytacje...to wszystko nic nie da...

Potrzebna jest za to wiara...I to właśnie Jezus mówi swoim uczniom, którzy pytają Go.
Dlaczego nie mogliśmy uwolnić tego chłopca...
Z powodu waszej małej wiary...Z wiarą wszystko będzie możliwe...
Nawet rzeczy z pozoru niesamowite...Chwila zawahania...wątpliwości...
i wszystko się wali...

Piotr póki wierzył...szedł po wodzie...kiedy się zawahał...zwątpił w swoje możliwości - zaczął tonąć....To dzięki wierze córka kobiety kananejskiej została uzdrowiona...
To dzięki wierze uzdrowiona została kobieta cierpiąca na krwotok...
To dzięki wierze uzdrowiony został sparaliżowany, którego czterech przyjaciół spuściło przez dach przed Jezusa...Przykłady można mnożyć...

Wiara góry przenosi...więc wierzmy...
wierzmy w to, że Jezus może w nas dokonać wielkich cudów...
Tylko nie możemy wątpić...i nie szukajmy sensacji...
nie żądajmy cudów za wszelką cenę...Pan sam wie, co dla nas jest dobre...
zna nasze potrzeby...tylko zaufajmy Mu...i
Miejmy wiarę jak ziarnko gorczycy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.

17 SIERPNIA 2018
Piątek XIX tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Jacka, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Ez 16, 1-15. 60. 63; Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6; Mt 19, 3-12

(Mt 19, 3-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o nierozerwalności małżeństwa...Jezus znów zostaje wystawiony na próbę przez faryzeuszy...Ci pytają Go: czy wolno oddalić żonę...
To takie pytanie ponadczasowe...dziś wielu mędrków poddaje te kwestie w wątpliwość...
Ba...mówi się nawet o anachroniczności instytucji małżeństwa....Lansuje się różne erzace...
wolne związki...partnerstwo...homoseksualizm...I chce się nam wmówić, że to normalne...

Według socjologów co trzecia...(a według niektórych nawet i co druga) para się rozwodzi...
dziś przyczyny są absurdalne: bo już się nie kochamy...wypaliło się...uczucie odeszło...
Jakby miłość była czymś podobnym do bólu głowy...dziś jest - jutro nie...

Jezus zaś powołuje się na Księgę Rodzaju, w której jest napisane: Co Bóg złączył, człowiek niec…

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.

22 LIPCA 2018
Niedziela XVI tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Jr 23, 1-6; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6; Ef 2, 13-18; Mk 6, 30-34

(Mk 6, 30-34) - Kliknij, aby przeczytać.


Dziś w Ewangelii naszą uwagę przykuwa zalecenie Jezusa:  Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Ale zobaczmy cały fragment...

Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Apostołowie wracają ze swojej misji...i opowiadają o wszystkim, co zdziałali...
To naturalne, że chcą się dzielić tym, co przeżyli...Tym, co widzieli...tym, jakie sukcesy misyjne osiągnęli.
Jezus poleca im odpocząć: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. To zdanie jest dla mnie kluczem do rozważania...Zwłaszcza w dzisiejszych czasach...
Widzimy na co dzień, jak świat zwariował...pracoholizm dotyka wielu ludzi...
A inni? Inni są zmuszeni do dłu…

Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!

7 SIERPNIA 2018
Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Edmunda Bojanowskiego
Dzisiejsze czytania: Jr 30, 1-2. 12-15. 18-22; Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23; Mt 14, 22-36

(Mt 14, 22-36) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus kroczy po jeziorze...to wydarzenie pierwszoplanowe w dzisiejszej Ewangelii.
Uczniowie widząc Go, myślą, że to zjawa, ale Jezus uspokaja ich...Odwagi! To ja jestem...
Nie bójcie...my również mamy często takie sytuacje...Mrok, burza...nasza duchowa łódź miotana jest falami, wiatry przeciwne wieją...a my nie wiemy, co dalej...
I wtedy zjawia się Jezus...łamiąc standardy...przychodzi po jeziorze...
może i nam wydawać się, że to zjawa...że wydaje nam się...ale to On...i zapewnia nas o tym mówiąc każdemu z nas: Nie bój się! To Ja...Ja jestem z Tobą...i zawsze będę...
nawet w najmroczniejszej godzinie będę stać obok...i przyjdę ci z pomocą...

Piotr widząc Jezusa kroczącego po jeziorze mówi: Panie jeśli to Ty...każ mi przyjść do s…